Jak nie napisać nieprawdy w portalu informacyjnym
Śliska bywa granica między newsem dnia a wpadką dnia. By uchronić się przed tym drugim, czasem wystarczy zadać sobie bardzo proste pytanie przed publikacją. Kilka słów o tym, jak w serwisie Interia Wydarzenia weryfikujemy informacje.

Nie zliczę, ile razy zadawanie na głos pytań z gatunku tych podstawowych uratowało nasz newsroom przed nieuchronną katastrofą.
Jedno z takich pytań brzmi: Czy na pewno tak powiedział?
Macron szkaluje Polskę?
Był wrzesień 2022. Wojna w Ukrainie trwała od ponad pół roku. Nagle na Twitterze rozpętała się awantura: Emmanuel Macron nazwał Polskę i kraje bałtyckie podżegaczami wojennymi.
Wypowiedź przetłumaczona na angielski przez konto visegrad24 przetacza się przez społecznościówki i polskie media. Powiela ją Jacek Saryusz-Wolski, Amerykanin Kyle Orton, pojawiają się publikacje między innymi w TVP Info.
Do dziś w Google znajdziecie nagłówki z polskich mediów: "Podżegacze wojenni. Tak prezydent Francji nazywa Polskę i kraje bałtyckie", "Prezydent Francji mówi o podżegaczach do wojny w Ukrainie. Polska na celowniku".
W newsroomie Interii też oczywiście poruszenie. Ale powiedział! Prezydent Francji szkaluje Polskę - wiadomo, trzeba dać. Musimy się spieszyć, bo konkurencja nie śpi. Tylko czy na pewno tak powiedział?
Sprawdzamy. Gromadzimy się przy biurku wydawcy, znajdujemy przemówienie w oryginale na oficjalnej stronie Pałacu Elizejskiego, z pomocą naszych redakcyjnych asów francuskojęzycznych tłumaczymy, analizujemy w kontekście, i co wychodzi? No nie powiedział tak.
Jak brzmiał cytat z Macrona?
"Nie możemy pozwolić, by Europa się podzieliła - ani by w pewnym sensie podporządkowała się najbardziej wojowniczym głosom, które niosłyby ryzyko rozszerzenia konfliktu i całkowitego zamknięcia kanałów komunikacji; ani też by uznała, że możemy zostawić niektóre państwa europejskie na naszej wschodniej flance samym sobie, pozwalając im działać w pojedynkę. Jedność Europy jest kluczowa. I odważę się powiedzieć, że podział Europy jest zresztą jednym z wojennych celów Rosji".
Te "najbardziej wojownicze głosy" - "les plus va-t'en-guerre" - stały się podstawą do krzykliwych nagłówków o "podżegaczach wojennych". "Kolejna skandaliczna wypowiedź Macrona w sprawie Ukrainy" - alarmował visegard24. "Macron mówi że polityka UE nie powinna naśladować polityki 'największych podżegaczy wojennych' [tzn. Bałtów i Polski], ponieważ stwarzałoby to "ryzyko rozszerzenia konfliktu i całkowitego zamknięcia kanałów komunikacji [z Putinem]" - grzmiał Saryusz-Wolski (dopiski w nawiasach od niego).
TVP Info napisało wprost: "Macron broni Rosji. Nazwał Polskę i państwa bałtyckie 'podżegaczami'".
O ile Macronowi można śmiało zarzucić brak precyzji (o jakie wojownicze głosy mu chodzi?), to jednak na Polskę nie wskazywał.
Pytanie: "czy na pewno tak powiedział?" zadaliśmy sobie w redakcji także po tym, jak Donald Trump miał ogłosić, że Polsce wprawdzie pomoże, ale dopiero po wojnie. Jak sprawdził Łukasz Rogojsz, wersja kolportowana przez Reutersa i Polską Agencję Prasową nie była precyzyjna.
Ale przecież nie w złych tłumaczeniach tkwi sedno sprawy. Pytanie, które warto zadać na głos przed publikacją, w istocie brzmi: Czy to prawda?
Bo to taki żart był
W lutym 2025 hitem internetu stała się informacja o obowiązkowym ważeniu pracowników w Polsce. Alarmował o tym Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, przedrukowały ją polskie media. Nie ukrywam, widzieliśmy w tym potencjał zasięgowy. Ale sprawdziliśmy. I jak ustaliła Anna Nicz, rzeczywistość wcale nie wyglądała tak, jak w pięknie klikających się nagłówkach.
Kiedy natomiast 1 kwietnia Radosław Sikorski poinformował w serwisie X o podpisaniu przez prezydenta nominacji ambasadorskich, część mediów podała to jako fakt. W końcu ministrowi, wicepremierowi można zaufać. Jak się okazuje - także w takich przypadkach trzeba zachować czujność. Michał Lao sprawdził w MSZ i ustalił, że to taki żart ministra.
Primaaprilisowe dowcipy to jednak nic wobec sytuacji najpoważniejszych. Jak wtedy, kiedy 15 listopada 2022 amerykańska agencja AP - powołując się na źródła w administracji Joe Bidena - podała, że dwie rosyjskie rakiety spadły na polski Przewodów. W Interii informowaliśmy o tym, co wiedzieliśmy w tamtym momencie. Bez straszenia, bez spekulowania. Nasi reporterzy Łukasz Szpyrka i Dawid Serafin udali się w środku nocy do Przewodowa, by na miejscu weryfikować prawdy, nieprawdy i półprawdy. Dziś wiemy, że AP się myliła - pocisk był jeden, i to nie rosyjski.

Sztuczna inteligencja i ludzka inteligencja
W jaki więc sposób weryfikujemy informacje w Interia Wydarzenia? Zadajemy sobie podstawowe pytania. I trzymamy się klasycznych dziennikarskich zasad - takich jak sprawdzanie doniesień w dwóch niezależnych źródłach czy potwierdzanie ich oficjalnymi kanałami (prokuratura, sąd, ministerstwo, policja…).
Część czytelników może nie wiedzieć, że dzielimy newsroom z Polsat News, Polsatem i polsatnews.pl. Co akurat dla weryfikacji informacji potrafi być zbawienne - nawzajem korzystamy ze swoich zasobów, by potwierdzać doniesienia u źródła. Jak antena się czegoś dowie, przekazuje to portalowi, a jak portal się czegoś dowie - to zawiadamia antenę.
Współpracujemy z najważniejszymi agencjami prasowymi na świecie oraz największymi dziennikami i tygodnikami globu ("New York Times", "Financial Times", "The Economist", "Le Monde"…) właśnie po to, by doniesienia z zagranicy na naszych łamach były jak najbardziej rzetelne.
Oczywiście, że narzędzia takie jak Google Reverse Image Search są przydatne. Ale jeszcze lepiej sprawdza się czujność.
Czy mogę Wam obiecać 100-procentową skuteczność? Chciałbym, ale to się może nie udać. Na setki publikowanych przez nas informacji - gdzieś nam się noga może powinąć. Na pewno jednak nie odejdziemy od zasad, którymi się kierujemy. W zalewie fejków chcemy być dla Was wiarygodnym źródłem informacji każdego dnia.
Widzisz błąd? Napisz na naszą skrzynkę wydarzenia@firma.interia.pl lub do mnie bezpośrednio: michal.michalak@firma.interia.pl. Bez Ciebie prawda nie ma szans.
Michał Michalak
kierownik serwisu Wydarzenia













