Reklama

Reklama

Jak często Polacy biją dzieci? Zatrważające wnioski z nowego raportu

W Polsce wzrasta odsetek przeciwników karania fizycznego dzieci. Mimo tych deklaracji, w stosunku do 2017 roku wzrósł odsetek osób, które w rzeczywistości stosują kary cielesne wobec dzieci - wynika z badania przeprowadzonego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę.

W 2022 roku 59 proc. badanych uznało, że bicie dzieci jako kara nigdy nie powinno być stosowane (2017 - 49 proc.). 31 proc. ankietowanych stwierdziło, że są sytuacje, kiedy jest ona usprawiedliwiona. 6 proc. badanych uważa, że bicie dzieci może być stosowane, gdy rodzic uzna, że będzie skuteczne - wynika z badania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę "Postawy wobec kar fizycznych i ich stosowanie".

Fundacja zbadała także, ile osób w rzeczywistości stosuje kary fizyczne wobec dzieci. Wyniki nie są optymistyczne.

Stosowanie kar cielesnych - wyniki badania

W 2022 roku 70 proc. rodziców co najmniej kilkukrotnie karciło swoje dzieci słownie (2017 było to 55 proc.) i stosowało zakazy i ograniczenia. 39 proc. więcej niż jednokrotnie dyscyplinowało swoje dzieci karami cielesnymi.

Reklama

6 proc. rodziców podało, że często stosuje dyscyplinowanie fizyczne swoich dzieci.

Rodzice zapytani o powody stosowania kar fizycznych, mówili o zdenerwowaniu i o tym, że nie potrafili się powstrzymywać (38 proc.), o tym, że chcieli nauczyć dzieci dyscypliny (18 proc.) czy też o tym, że uznali to za skuteczną metodę (17 proc).

36 proc. podało karcenie klapsem za najczęstszą metodę dyscyplinowania dziecka. Inne metody to bicie ręką (14 proc.), bicie pasem (7 proc.), ciągnięcie dziecka za włosy lub ucho (5 proc.), szczypanie (5 proc.) i bicie w twarz (5 proc.).

13 proc. osób, które stosowały kary fizyczne przyznało, że zdarzyło się im po uderzeniu zostawić ślady na skórze dziecka

"Nie dla samego aktu przemocy, bo to byłoby dla mnie chore"

- No, tak że tak, ja sam też, tak powiem, synowi parę razy zadałem klapsa. Ale nie na dzień dobry, tylko po jakimś czasie tam, jak człowiek tłumaczy, nie reaguje, może żeby go otrzeźwić bardziej. Ale mówię, nie dla bólu, tylko dla otrzeźwienia może bardziej. Ja nie chcę się może usprawiedliwiać, ale tak to rozumiem. Nie dla samego aktu przemocy, bo to byłoby dla mnie chore - mówi jeden z badanych, ojciec z dużego miasta.

- Ja jestem przeciwna, ale przyznam się, że zdarzyło mi się parę razy, już w takiej bezsilności dać tego klapsa. No ale potem wyrzuty sumienia są straszne, chociaż one na szczęście nawet nie pamiętały tego, więc trochę mnie to pocieszyło, że może nie będą mieć jakiejś tam traumy z tego powodu. No tak jak mówię, ciężko było, teraz jest już o wiele lepiej, więc - twierdzi matka z małej miejscowości.

Z badania wynika, że ojcowie istotnie częściej niż matki krytykowali swoje dzieci (51 proc. vs 35 proc.), grozili im (31 proc. vs 23 proc.), ciągnęli je za włosy lub ucho (8 proc. vs 4 proc.), bili je ręką (17 proc. vs 11 proc.). 

Cały raport dostępny jest na stronie Fundacji Dajemy Dzieciom Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Fundacja prowadzi w listopadzie kampanię "REAGUJ na przemoc wobec dzieci".

Anna Nicz, anna.nicz@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama