W skrócie
- Szef MSZ Radosław Sikorski zareagował na krytykę kandydatury Piotra Łukasiewicza na stanowisko ambasadora Polski w Ukrainie skierowaną przez rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza.
- Do polemiki dołączył Marcin Przydacz z Biura Polityki Międzynarodowej, powołując się na zapis konstytucji dotyczący prerogatyw prezydenta w mianowaniu ambasadorów.
- Kandydatura Piotra Łukasiewicza wzbudziła kontrowersje ze względu na jego wypowiedzi związane z rocznicą zbrodni wołyńskiej.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Na antenie TOK FM rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz był pytany o to, czy powinna nastąpić zmiana kandydata na ambasadora Polski w Ukrainie.
- Zachęcam do uważnego prześledzenia życiorysu pana Łukasiewicza i tego, co robił w przeszłości - odpowiedział Leśkiewicz. Przedstawiciela Kancelarii Prezydenta zwrócił również uwagę na wypowiedź polskiego charge d'affaires podczas obchodów rocznicy zbrodni wołyńskiej.
Sikorski starł się z Leśkiewiczem. "Prezydent nie ma prawa"
"Nie, panie min. Leśkiewicz. Tak jak Prezydent nie ma prawa odmawiać zaprzysiężenia sędziów wybranych przez Sejm, otwiera się w nowym oknie, tak nie ma prawa wybrzydzać wobec kandydatów zaaprobowanych przez sejmową Komisję ds. Zagranicznych" - napisał na platformie X minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski (pisownia oryginalna). Szef MSZ dodał, że Kancelaria Prezydenta nie jest ani biurem kadr MSZ, ani "dworem Króla-Słońce".
"Tak, Panie Ministrze, rozumiem frustrację" - skomentował Leśkiewicz, odpowiadając na wpis wicepremiera. "Po ludzku - współczuję. Najpierw proszę jednak porozmawiać ze swoim Kierownikiem" - skwitował.
Leśkiewicz ponowił zarzut, że premier Donald Tusk nie pozwolił Sikorskiemu dogadać się z prezydentem w kwestii nominacji ambasadorskich.
Przydacz skrytykował szefa MSZ. "Nie jest pan królem"
W dyskusję w mediach społecznościowych włączył się Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. "Art. 133. Konstytucji RP. Prezydent Rzeczypospolitej mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych" - wskazał.
Przydacz uderzył w szefa MSZ, pisząc, że powinien zapoznać się z konstytucją i "zaprzestać dezinformowania opinii publicznej". "Nie jest Pan królem, którego prawo nie dotyczy. Nawet jeśli Pan tak o sobie myśli, patrząc w lustro" - podsumował prezydencki minister.
Spór o nominacje ambasadorskie. Apel do Nawrockiego
Słowna potyczka członków Kancelarii Prezydenta z Radosławem Sikorskim to kontynuacja sporu o nominacje ambasadorskie. W miniony piątek, podczas wizyty w Kijowie, szef MSZ zaapelował do Karola Nawrockiego o zgodę na powołanie ambasadorów, w tym Piotra Łukasiewicza, który obecnie kieruje placówką w Kijowie w randze charge d'affaires.
W poniedziałek Sikorski bronił kandydatury Łukasiewicza także w programie "Tak jest" w TVN24. - Ja wymagam profesjonalizmu i dziwię się bardzo panu prezydentowi, że blokuje nawet tych zawodowych dyplomatów, którzy służyli wszystkim rządom - stwierdził.
- A przy okazji tym dżentelmenom życzę jednej dziesiątej tego patriotyzmu i tej odwagi, jaką ma pułkownik Łukasiewicz w Kijowie - dodał Sikorski.
Łukasiewicz kandydatem na ambasadora. Kontrowersyjna wypowiedź o Wołyniu
Łukasiewicz to doświadczony dyplomata, w latach 2012-2014 pełnił funkcję ambasadora Polski w Afganistanie. W ostatnim czasie jednak kontrowersje wzbudziła jego wypowiedź dotycząca zbrodni wołyńskiej. Podczas lipcowych obchodów 83. rocznicy tego wydarzenia mówił nie tylko o polskich zabitych, ale również "o ukraińskich ofiarach państwa polskiego na terenach II Rzeczypospolitej".
- Nie tworzę jednak symetrii, ani nie stawiam znaku równości między liczbami i jakością cierpień. Mówię po prostu, że pamiętamy i musimy pamiętać o przeszłości i o tym, co w tej przeszłości było wstydliwe - precyzował polski charge d'affaires w Ukrainie.

















