Reklama

Reklama

Inflacja uderza w Kościół. Proboszczowie coraz więcej wydają na rachunki

Rosną wydatki związane z utrzymanie parafii, a wysokość datków od wiernych maleje. Kryzys gospodarczy i rekordowa inflacja zaczyna dotykać Kościół. Proboszczowie szykują się na trudną zimę, a diecezje zaczynają myśleć nad rozwiązaniami, które mogą wesprzeć mniej zamożne parafie.

W Polsce jest ponad 10 tys. parafii. System ich finansowania opiera się głównie na dobrowolnych datkach: pieniądzach wrzucanych na tacę, ofiarach z intencji mszalnych czy środkach przekazanych podczas wizyt duszpasterskich, tzw. kolędy. W ostatnich latach wysokość datków od maleje. Ma to związek ze spadkiem liczby wiernych uczestniczących w niedzielnych mszach. Kryzys dodatkowo pogłębiła pandemii COVID-19 , która wymusiła ograniczenie liczby osób podczas nabożeństw. Teraz proboszczowie obawiają się nadchodzącej zimy i wzrostu rachunków za ogrzewanie.

Reklama

- Nasz kościół i plebania są ogrzewane gazem. W sezonie grzewczym potrzebujemy trzech tysięcy litrów opału olejowego. Ostatnio jego zakup kosztował nas ok. 12 tys. zł. Teraz przy obecnych cenach może to być nawet 30 tys. zł - mówi proboszcz parafii znajdującej się w archidiecezji krakowskiej. - Nie będzie to łatwa zima. Nie wyobrażam sobie, aby kościół nie był ogrzewany i parafianie marzli. Mamy oszczędności i pewnie po nie sięgniemy, aby opłacić rachunki. A trzeba pamiętać jeszcze o opłatach za prąd - dodaje.

Przeczytaj także: Tajemnica Lasów Państwowych. W tle fundacja, pieniądze i kościół na polanie

- Rzeczywiście docierają do nas sygnały od proboszczów, że koszty związane z funkcjonowaniem parafii mogą wzrosnąć podczas najbliższej zimy. Nie słyszałem na razie jednak, aby jakaś parafia zgłaszała do kurii, że będzie mieć problem z opłaceniem rachunków. To nie jest tak, że parafie żyją od tacy do tacy. Wielu księży proboszczów odkładało regularnie środki finansowe i mają oszczędności - przyznaje w rozmowie z Interią ksiądz Łukasz Michalczewski, rzecznik prasowy krakowskiej kurii.

Ile kosztuje utrzymanie parafii 

Z rozmów z duchownymi wynika, że koszt utrzymania parafii z wszystkimi wydatkami w zależności od jej wielkości i regionu może kształtować się na poziomie od 65 tys. zł do nawet 500 tys. zł.

Ksiądz Marian Zapiór, proboszcz parafii św. Marcina w Gnojniku (diecezja tarnowska), z którym rozmawiamy, zdecydował się na upublicznienie sprawozdania finansowego za 2021 r. Wynika  z niego, że za wywóz śmieci, koszenie i kupno kwiatów parafia zapłaciła w zeszłym roku 23,8 tys. zł. Rachunki za ogrzewanie i oświetlenie wyniosły ok. 35 tys. zł. 

- Jesteśmy wspólnotą, a parafia funkcjonuje dzięki ofiarą wiernych. Dlatego zdecydowałem się upublicznić sprawozdanie finansowe. To także próba poszerzenia świadomości parafian na temat tego jak funkcjonuje parafia - wyjaśnia duchowny. I dodaje, że zarówno kościół jak i plebania ogrzewane są gazem. - Oczywiście obawiamy się nadchodzącej zimy i tego, ile nas mogą kosztować rachunki - mówi ks. Zapiór. - W ekstremalnej sytuacji rozważam nawet możliwość tego, żeby nie ogrzewać plebani. Wierzę jednak, że do tego nie dojdzie - dodaje. Oszczędności parafii na koniec 2021 r. wynosiły 286 tys. zł.

Sprawozdanie finansowe zdecydował się opublikować również ks. Zbigniew Maciejewski, proboszcz parafii Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Winnich (diecezja płocka). I również on zaznacza, że nadchodzący sezon grzewczy mocno obciąży budżet parafii.

- Do ogrzania potrzebujemy rocznie dwóch tysięcy oleju opałowego. W zeszłym roku kosztował on nas ok. 8,5 tys. zł - mówi w rozmowie z Interią duchowny. Przyznaje, że w tym jeszcze nie szacował, ile parafia będzie musiała zapłacić za olej. Patrząc jednak na obecne ceny, może to być nawet ok. 20 tys. zł. - Trzeba pamiętać, że jeszcze trzeba będzie opłacić rachunki za prąd. W zeszłym roku to było 5,6 tys. zł. W tym na pewno będzie więcej - wyjaśnia duchowny. Dodaje, że mówienie otwarcie o finansach ma "poszerzyć wyobraźnie parafian, na temat funkcjonowania parafii". I tak w zeszłym roku parafia, której przewodzi ks. Maciejewski, zanotowała wpływy na poziomie 453 tys. zł, a wydała 441 tys. zł.

- Na razie nie docierają do nas sygnały od proboszczów dotyczące przygotowań do zimy. Mogę powiedzieć, że w naszej diecezji w wielu parafiach postawiono na fotowoltaikę i pompy ciepła, czyli stosunkowo niedrogie źródła ogrzewania - mówi z kolei w rozmowie z Interią ks. Paweł Kłys, rzecznik prasowy archidiecezji łódzkiej.

Zobacz: Biznes ks. Natanka. Tajemnicza darowizna dla urzędu 

Potwierdza to jeden z proboszczów z diecezji łódzkiej. Zwraca uwagę jednak na inny fakt. - Rozpoczęliśmy remont kościoła jakiś czas temu i to co nas finansowo dociska to ceny materiałów budowlanych, które z miesiąca na miesiąc poszły w górę - wyjaśnia duchowny.

Ile dają na tacę wierni

Głównym źródłem dochodów parafii są dobrowolne datki. W 2014 r. CBOS przeprowadził badania, z których wynikało, że wierny średnio na tacę wrzuca miesięcznie 23,15 zł. Jak to wygląda teraz? - Myślę, że u mnie licząc tak na szybko, statystycznie będzie to wynosić ok. 5 zł od jednego wiernego - mówi jeden z księży proboszczów z południa Polski.

Z niedzielnej tacy, jak opowiada, ma 500-600 zł. Miesięcznie w zależności od liczby dni świątecznych wierni wrzucają łącznie od dwóch do trzech tysięcy złotych. Dla porównania w jednej z parafii z diecezji krakowskiej liczącej kilka tysięcy wiernych miesięcznie na tacę parafianie wrzucają ok. 16 tys. zł.

Ze sprawozdania finansowego zamieszczonego przez ks. Zapióra wynika, że parafianie z Gnojnika w ciągu roku na tacę wrzucili 138 tys. zł. Ks. Maciejewski z tacy zebrał 150 tys. zł.

- Z tych pieniędzy musimy nie tylko zapłacić prąd czy gaz, ale także opłacić pensje pracowników parafii, odłożyć na remont kościoła, zapłacić za wywóz nieczystości, kupno kwiatów do kościoła i wiele innych wydatków - wylicza proboszcz z parafii na południu Polski.

Pieniądze dla kurii 

Dodatkowo co miesiąc parafie przekazują również pieniądze na rzecz kurii. Nie ma jednej ustalonej procedury dla wszystkich diecezji. W niektórych diecezjach ustala się tzw. ryczałt, czyli w praktyce stawkę za jednego wiernego. Inne parafie przekazują np. kurii składki zebrane podczas pierwszej niedzieli miesiąca. O dalszym losie środków decyduje już kuria. Niedzielne datki przeznaczane są na budowę nowych kościołów, Caritas, jadłodajnie dla bezdomnych prowadzone przez diecezje oraz utrzymanie samej kurii i sądów biskupich.

Kryzys gospodarczy i rosnąca inflacja spowodował, że w części diecezji zaczęto rozważać powstanie także specjalnego funduszu, który miałby wspierać mniej zamożne parafie. Założenie jest proste: parafie, które mają większe przychody, miałby wpłacać do kurii określoną sumę, a ta miałaby być dzielona pomiędzy biedniejsze parafie. Są to na razie jednak plany, a do ich realizacji jeszcze daleka droga.

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy