Reklama

Reklama

Incydent przed siedzibą PiS. Müller: Apeluję do Donalda Tuska

Radosław Fogiel i Piotr Müller poruszyli kwestię ustawy budżetowej na 2023 rok. - To przede wszystkim liczby, ale też decyzje, które za nimi stoją - podkreślał rzecznik rządu. Politycy odnieśli się także do incydentu, jaki miał miejsce przed biurem Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie. Müller zaapelował do Donalda Tuska o "wzięcie odpowiedzialności za słowa". - Niektórzy mogą wziąć je do siebie bardzo dosłownie - zaznaczył.

Jak zaznaczył na wstępie Piotr Müller, budżet państwa wzrósł od 2015 roku o 110 procent i wyniesie ponad 600 miliardów złotych w 2023 roku. - To dla obywateli oznacza m.in. dbałość o politykę społeczną, w tym program 500+ - tłumaczył.

Budżet 2023. Ponad trzy proc. PKB na zbrojenia

Rzecznik rządu podkreślił przy tym, że budżet państwa przewiduje w 2023 roku wzmocnienie budżetu na obronność do 97 miliardów złotych. - To ponad trzy procent PKB. Ma to związek z tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą - mówił i dodał, że prace nad ustawą budżetową "są trudne i skomplikowane", ponieważ toczą się one w kilku komisjach sejmowych.

Reklama

Z kolei Radosław Fogiel podkreślił, że "chcą zakończyć pracę nad dwoma ustawami". - Chodzi o ustawę węglową i ustawę o wsparciu odbiorców prądu - zaznaczył. - Sejm jest gotów pracować, więc warto, żeby senatorowie przysiedli nad ustawą węglową. Sam byłem pytany w swoim okręgu o to, kiedy to się stanie. Druga sprawa to ustawa zamrażająca ceny energii elektrycznej. Obie te ustawy są bardzo ważne i bardzo potrzebne - mówił rzecznik Prawa i Sprawiedliwości.

Czytaj też: Nowy projekt PiS. "Betonują zarządy i rady nadzorcze spółek"

Rada ds. spółek strategicznych. Fogiel o "kwestii bezpieczeństwa"

W czasie konferencji padły pytania m.in. o utworzenie Rady ds. bezpieczeństwa, która ma nadzorować pracę organów zarządzających najważniejszych spółek energetycznych państwa. Zapisy ustawy mają jednocześnie powołać zarządy tych spółek na pięcioletnią kadencję, co w praktyce oznaczałoby, że po ewentualnej wygranej opozycji, nowy rząd nie mógłby zmienić ich składu.

- To, co przyświecało tej ustawie to kwestia bezpieczeństwa tych spółek. Chcemy, by były one objęte specjalnymi zasadami - podkreślił. 

Radosław Fogiel był też pytany o słowa Zbigniewa Ziobry, który w Polsat News podkreślił, że projekt dotyczący spółek energetycznych nie był konsultowany z Solidarną Polską. - Wnioskodawcą jest grupa posłów. Posłowie zawsze wiedzą, pod jakim projektem się podpisują. Nie chcę się wdawać tu w różnego rodzaju dywagacje - stwierdził.

W programie "Graffiti" w Polsat News minister sprawiedliwości zaznaczył, że nie zapoznał się z projektem ustawy dotyczącym spółek strategicznych. - Jesteśmy środowiskiem, które podejmuje decyzje demokratycznie wtedy, kiedy materia jest na stole, wiemy, jakie są założenia i konkretne zapisy takiej ustawy. Nie było wcześniej takiej rozmowy z nami, dlatego nie podjęliśmy decyzji. Jeżeli nie ma rozmowy to nie ma decyzji na tak - podkreślił

Jak wyjaśnił decyzja, będzie podejmowana po rozmowach i zapoznaniu się z zapisami ustawy. - Nie mam bladego pojęcia, co jest w tym projekcie - powiedział minister i wyjaśnił, że ma "tysiące spraw".

Incydent przed siedzibą PiS. "Apeluję do przewodniczącego Tuska"

Radosław Fogiel odniósł się też do zdarzenia, które miało miejsce we wtorek 26 października przed biurem PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Jak informowaliśmy, młody mężczyzna próbował wtargnąć do siedziby Prawa i Sprawiedliwości. Miał też krzyczeć, że "chce dostać się do prezesa".

- Młody człowiek chciał dostać się do biura, nie został wpuszczony. Nie słuchał się poleceń i został obezwładniony. W stosunku do funkcjonariuszy padały groźby śmierci, groźby karalne. To smutne zwłaszcza w kontekście niedawnej rocznicy śmierci Marka Rosiaka - zaznaczył rzecznik PiS. 

W tej samej kwestii Piotr Müller wezwał Donalda Tuska do "ostudzenia emocji i zaniechania podsycania negatywnych emocji". - Apeluję do przewodniczącego Tuska, by zakończył operowanie tym językiem. Proszę wziąć odpowiedzialność za te słowa, bo niektórzy mogą je wziąć do siebie. Możemy spierać się na argumenty na różnych polach, jednak w debacie publicznej chodzi o to, by studzić emocje, a nie je rozpalać do czerwoności od nowa. Możemy się wymieniać ciosami merytorycznymi, a nie fizycznymi - podkreślił. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy