Reklama

Reklama

Ile Polacy muszą pracować na własne mieszkanie? Gorzej m.in. w Czechach

Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe o 25 pkt. bazowych. Cykl podwyżek trwający od kilku miesięcy przekłada się na rosnące raty kredytów hipotecznych, co z kolei wpływa znacząco na spadek zainteresowania zakupem nieruchomości. W sierpniu o kredyt wnioskowało nieco ponad 12 tys. osób. Dla porównania, rok temu, takich wniosków było ponad 42 tysiące. Według najnowszego raportu Polacy muszą wydać średnio prawie osiem rocznych pensji na zakup nowego lokum. Najgorzej pod tym względem jest w Czechach - nasi sąsiedzi muszą przeznaczyć ponad 13 rocznych wynagrodzeń, aby zapewnić sobie własne cztery kąty. Najkrócej pracować na mieszkanie muszą Irlandczycy i Duńczycy.

Jak zaznaczyła Agata Holak-Mazanka z Deloitte, cytowana w raporcie Property Index - Overview of European Residential Markets, polskie miasta są daleko w tyle za najdroższym Paryżem (13 462 euro/m kw.) czy Monachium (10 500 euro/m kw.). Za metr kwadratowy nowego mieszkania w Poznaniu trzeba zapłacić 1 779 euro, we Wrocławiu 1 938 euro, a najdroższa jest Warszawa z 2 406 euro/m kw. - dodała.

Gorsze nastroje

W 11. edycji raportu Deloitte, ankietowani przedstawiciele 23 europejskich rynków deklarowali na początku 2022 r. gorsze nastroje ze względu na szybko rosnącą inflację, powodującą wzrost kosztów budów, a także znaczną niepewność wywołaną wojną w Ukrainie.

Reklama

Jednym z największych wyzwań branży w tym roku jest wzrost kosztów budowy. Ponadto, podwyżki stóp procentowych i nowe regulacje dotyczące kredytów hipotecznych doprowadziły do widocznego spadku sprzedaży mieszkań w I kwartale 2022 roku. Choć na razie nowa podaż pozostaje względnie stabilna, w nadchodzących miesiącach możemy spodziewać się rosnących kosztów najmu i wyższych cen mieszkań, a także mniejszej dostępności nowych lokali dla kupujących - podano.

Dużo oddanych mieszkań

Dominik Stojek z Deloitte zaznaczył, że Polska jest w czołówce państw z największą liczbą oddanych mieszkań. - Rok 2021 przyniósł kolejny historyczny rekord pod względem liczby oddanych mieszkań w Polsce. Co więcej, deweloperzy nie stracili tempa, gdyż liczba rozpoczętych inwestycji i wydanych pozwoleń na budowę wzrosła o ok. 24 proc. rok do roku. Tak znaczącej, nienotowanej dotychczas aktywności w sektorze towarzyszył utrzymujący się na bardzo wysokim poziomie popyt - ocenił.

Jego zdaniem, oprócz osób poszukujących mieszkania dla siebie, rynek napędzali także inwestorzy indywidualni, którzy ze względu na niskie oprocentowanie lokat i rosnącą inflację szukali alternatywnych możliwości inwestycyjnych. - Popularność zyskał również najem prywatny, który jest dziś postrzegany przez deweloperów i inwestorów jako jedna z najatrakcyjniejszych i najbardziej konkurencyjnych rodzajów działalności, choć dopiero się rozwija - dodał.

W raporcie podano, że pod względem wskaźnika intensywności budownictwa mieszkaniowego - czyli liczby lokali oddanych do użytkowania na 1000 mieszkańców w danym kraju - w 2021 r. Polskę wyprzedziła tylko Francja (6,16 vs 6,95). Najsłabiej wyglądała sytuacja w Bośni i Hercegowinie, Łotwie, Hiszpanii, Portugalii i Słowenii, gdzie w ubiegłym roku notowano mniej niż dwa oddane mieszkania na 1000 mieszkańców - dodano.

"Porównując wartości bezwzględne mieszkań oddanych do użytku w 2021 r., Francja nieprzerwanie utrzymuje pozycję europejskiego lidera (471 tys. lokali), a na kolejnych miejscach uplasowały się Niemcy (310 tys.) i Polska (234,7 tys.)" - wskazano.

Dodano, że pod względem procentowego porównania rok do roku, "ponownie przoduje Francja, która odnotowała ogromny wzrost o 23,4 proc.". "Duża dynamikę można było też zaobserwować w Wielkiej Brytanii (18 proc.), Bułgarii (15,9 proc.), Słowenii (13,4 proc.) i Portugalii (12,9 proc.). Z drugiej strony, na rynku węgierskim zanotowano spadek liczby gotowych mieszkań niemal o jedną trzecią (29,5 proc.)" - poinformowano.

Ceny mieszkań rosną prawie wszędzie

W raporcie zaznaczono, że polski rynek wypada też dobrze pod względem zaczętych budów: największą ich liczbę na 1000 mieszkańców w ostatnim roku odnotowano w Austrii - 10,56, a na kolejnych miejscach znalazły się Polska i Słowenia, odpowiednio 7,28 i 6,06 lokali. Z drugiej strony jednak nadal jesteśmy, obok W. Brytanii, Słowenii, Słowacji, Irlandii i Austrii, w gronie państw o najniższym ogólnym zasobie dostępnych lokali mieszkalnych - jest ich u nas tylko 400 na 1000 mieszkańców - podano.

Jak podkreśliła Magdalena Topolska-Ziemak z Deloitte, ceny lokali mieszkalnych rosną prawie wszędzie w Europie. - Od ubiegłorocznej edycji Property Index wszystkie kraje europejskie stanęły przed nowymi i niespotykanymi dotąd wyzwaniami w skali globalnej. Na średnią cenę transakcyjną w ubiegłym roku wpływ miały m.in. gwałtownie rosnące koszty energii, ceny materiałów budowlanych i koszty pracy - wskazała ekspertka.

Dodano, że w przypadku nowych mieszkań pozycję najdroższego kraju w Europie ze średnią ceną transakcyjną na poziomie 4 905 euro za m kw. w 2021 r. zajęła Wielka Brytania. "Wyprzedziła ubiegłorocznego lidera, Austrię, z ceną 4 782 euro/m kw. i Francję z 4 639 euro/m kw. W Polsce, mimo wzrostu o 9,3 proc., za metr kwadratowy nowego mieszkania trzeba zapłacić średnio 1 729 euro" - podano.

Autorzy raportu zaznaczyli, że jednym z najbardziej reprezentatywnych wskaźników badanych przez Property Index jest okres, który pozwala na kupno własnego lokum - liczony jako liczba średnich rocznych wynagrodzeń brutto, które w całość należałoby przeznaczyć na zakup standardowego nowego mieszkania o średniej powierzchni 70 m kw. w każdym kraju.

Ile trzeba pracować na własne "M"?

"Według najnowszych danych za najmniej przystępny kraj w Europie pod względem możliwości posiadania własnego mieszkania należy uznać Czechy, gdzie nabywcy potrzebowali średnio 13,31 rocznych pensji brutto na zakup nowego lokum. Na kolejnych miejscach znalazły się Słowacja (12,76 pensji) oraz Serbia (11,49). Najlepiej pod tym względem wypadają Irlandia, Dania, Portugalia, Belgia i Norwegia, gdzie na nowe mieszkanie kupujący muszą przeznaczyć od 3 do 6 rocznych pensji" - poinformowano.

Jak podano, Polska, ze wskaźnikiem wynoszącym 7,8, plasuje się w środku stawki, "ale wraz z postępującą inflacją pozycja ta może ulec zmianie w nadchodzących czasie".  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy