W skrócie
- Szymon Hołownia ogłosił, że zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców i otrzymał poparcie najważniejszych polskich polityków.
- Przyznał, że nie uważa swoich szans za wysokie, ale podkreślił znaczenie polskiej perspektywy w ONZ.
- Hołownia poinformował wcześniej, że nie będzie ubiegał się o ponowny wybór na przewodniczącego Polski 2050, argumentując potrzebę nowych sił i przywództwa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Nigdy wcześniej Polaka nie było w takim miejscu w strukturach ONZ, a temat wsparcia humanitarnego znam lepiej niż politykę, bo zajmowałem się nim dwa razy dłużej, rozwijając moje fundacje na całym świecie. Te dwa lata nauczyły mnie zaś budować więź między państwami" - napisał Hołownia w mediach społecznościowych.
"Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, jak ważne byłoby dodanie do tego ogromnego wyzwania polskiej i szerzej - wschodniej i północnoeuropejskiej perspektywy" - dodał.
Marszałek poinformował również, że poparcie dla jego kandydatury wyrazili prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, którzy "tak bardzo w ostatnich dniach zaangażowali się w tę sprawę, uruchamiając osobiste kontakty i całą naszą dyplomatyczną maszynę".
O tym, że Hołownia zamierza ubiegać się o stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, informował wcześniej Onet.
Hołownia otrzyma funkcję w ONZ? "Szanse na dziś nie są wielkie"
Marszałek Sejmu zaznaczył, że szanse na to, że uda mu się zostać Wysokim Komisarzem ONZ ds. Uchodźców, "na dziś nie są wielkie". "ONZ to skomplikowany, nieprzewidywalny świat. Jednak tydzień temu, gdy zaczynaliśmy ten proces, nie było ich wcale" - napisał.
"A mi - przyznam - po całym tym szambie, przez które przeszedłem, radość daje myśl, że mógłbym znów znaleźć się tam, gdzie można znów skupić się na języku, który znam z mojego 'poprzedniego' życia, a który rozumie każdy człowiek, niezależnie od poglądów, wyznania, języka, czy koloru skóry: języka chleba, opatrunku, przytulenia, nadziei. Proszę, byście mi kibicowali" - dodał Hołownia.
Zmiany na czele Polski 2050. Szymon Hołownia podjął decyzję
Szymon Hołownia poinformował w sobotę, że nie będzie kandydował na przewodniczącego Polski 2050 w styczniowych wyborach. "Dziś, w najlepszym politycznie momencie, na dwa lata przed wyborami, mam odwagę powiedzieć: 'etap założyciela' w Polsce 2050 się skończył. Czas na nowe przywództwo. Nowe wizje. Nowe siły" - napisał w poniedziałek marszałek Sejmu.
"Swoją robotę zrobiłem, jak umiałem. Dałem Polsce 2050 naprawdę wszystko, co miałem: bezpieczeństwo, zdrowie, czas dla rodziny, całe moje dotychczasowe życie" - dodał.
Z kolei w listopadzie Hołownia ma oddać fotel marszałka Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu. Polska 2050 rekomenduje swojego lidera na stanowisko wicemarszałka.
Szymon Hołownia: Plujcie jadem beze mnie
Marszałek zaznaczył, że ostatnie miesiące były dla niego bardzo trudne zarówno w związku z kampanią wyborczą, jak również w związku z zarzutami o współpracę z Prawem i Sprawiedliwością.
"Jeżdżąc w kampanii do najmniejszych polskich miast i wsi słyszałem: 'A dlaczego pan z tym Tuskiem?!', wracając do Warszawy, z miejsca dostawałem: 'A dlaczego pan rozmawia z Kaczyńskim?!'.Cóż, nadal rozmawiał będę z Donaldem Tuskiem. I - jeśli będzie taka potrzeba - z Jarosławem Kaczyńskim. Nie zapiszę się do jednego z polityczno-medialnych chorych na nienawiść plemion. Zabijajcie się jak chcecie, plujcie jadem, traćcie czas - beze mnie. Obozy mogą być dwa, ale Polska wciąż jest jedna" - napisał.
Marszałek skrytykował również tych, którzy wypominają mu rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. "Wielu rzeczy nie umiem, ale umiem rozmawiać, a nie umiem nienawidzić. Dziś dla wielu po tzw. "naszej" stronie, to wada. Nie będę spowiadał się z tego, czego za grzech nie uważam" - stwierdził.













