Reklama

Reklama

Henryk Kowalczyk: Z budżetem jest bardzo źle

Henryk Kowalczyk, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, zdał w Kontrwywiadzie RMF FM relację z postępów w realizacji obietnic wyborczych.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, czy nadchodzi czas, gdy rządzący powiedzą głośno, że tak szybko i tak hojnie, jak obiecywano, wyborczych obietnic PiS-u nie da się zrealizować?

Henryk Kowalczyk: - Wszystkie wyborcze obietnice Prawa i Sprawiedliwości oczywiście nie zostaną wprowadzane od 1 stycznia 2016 roku.

Ale mówię o tych takich sztandarowych, które miały być szybko i namacalnie...

- Te sztandarowe, czyli 500+, czyli ten zasiłek wychowawczy na dziecko, będzie wprowadzony na pewno w pierwszej połowie 2016 roku.

Reklama

Pytam, bo słyszę utyskiwania, że wpływy z VAT mniejsze, że budżet się nie domyka, że problemy z pieniędzmi unijnymi i mam takie wrażenie, jakby to wszystko było takim udeptywaniem gruntu pod przyznanie: "Nie będzie tak łatwo".

- Nie, nie. To że tegoroczny budżet się nie domyka, to jest dowód na to, że jednak wyłudzenia VAT-u są na ogromną skalę, bo to przecież głównie z powodu braku dochodów z podatku VAT na około 13,5 miliarda złotych ten budżet się nie domyka.

Ale to dlaczego w takim razie nie ma jeszcze projektu ustawy, który by ten VAT uszczelniał?

- Jest projekt ustawy.

I dlaczego nie jest złożony w Sejmie?

- Jest projekt ustawy. Jeszcze ten projekt ustawy w tej chwili jest omawiany i konsultowany w Ministerstwie Finansów i będzie szybko złożony w Sejmie.

Bo wie pan, logika by nakazywała, żeby najpierw uszczelnić system, najpierw znaleźć dodatkowe pieniądze, a potem dopiero je rozdawać.

- Te działania prowadzone są równocześnie, czyli i ustawy podatkowe - przygotowana jest też ustawa o podatku bankowym, prace trwają nad podatkiem od sklepów wielkopowierzchniowych, podatek VAT, uszczelnienie systemu podatku VAT - i równocześnie prace rozpoczynają się nad tym projektem 500 złotych na dziecko.

Kiedy do Sejmu trafi w takim razie ten projekt ustawy 500+, czy 500 złotych na dziecko?

- Ponieważ to jest projekt rządowy, to on do Sejmu trafi prawdopodobnie w lutym, dlatego że musi przejść konsultacje zarówno społeczne, ale też - i co ważne - z samorządem terytorialnym, bo to gminy będą wypłacać ten dodatek.

I będzie w nim wpisane, że on zacznie obowiązywać od połowy przyszłego roku? Od końca przyszłego roku?

- Nie, myślę, że wcześniej. 

Ale "myślę, że wcześniej" to znaczy kiedy?

- Ja określałem tę datę na 1 kwietnia.

Nawet ustawa tak określała.

- Ona jest realna. Oczywiście dopuszczamy możliwość przesunięcia o miesiąc, dlatego że to gminy będą wdrażać i chcemy im dać troszeczkę czasu.

Czyli najpóźniej 1 maja 2016?

- To znaczy tak: z rządu wyjdzie w lutym. Jeśli Sejm będzie bardzo szybko pracował, to tak.

Ten Sejm, panie ministrze, pokazał już, że potrafi bardzo szybko pracować.

- Ja za wszystkich posłów oczywiście nie ponoszę odpowiedzialności, więc nie chciałbym tutaj deklarować. Byłoby to niegrzeczne nawet, jakbym narzucał terminy Sejmowi.

Jak ma się większość, to można w ciągu jednego dnia przeprowadzić taką ustawę przez Sejm. Prawo i Sprawiedliwość to pokazało.

- Takiej akurat nie, bo ta ustawa ma skutki finansowe. Łatwiej jest przeprowadzić ustawę, która nie ma skutków finansowych.

Rozumiem, że zgodnie z obietnicami wyborczymi rząd będzie zwracał, oddawał to wszystko, czego od 1 stycznia nie wypłacono.

- Nie, nie mamy takich założeń.

Bo to jest w ustawie napisane.

- W ustawie jest napisane 1 stycznia - natomiast ta ustawa była pokazywana w lipcu, sierpniu.

Czyli z tej obietnicy się wycofujecie.

- To nie była obietnica, nigdy tego nie obiecywaliśmy, nigdy tego nie powiedziałem.

Skoro wpisaliście to do ustawy, to rozumiem, że była jakaś obietnica. Ci, którzy czytali ustawę, myśleli: a, spokojnie, czy wejdzie w maju, czy w kwietniu, to i tak będę dostawał od 1 stycznia.

- Jak prezydent po raz pierwszy składał ustawę obniżającą wiek emerytalny, to ona też miała wejść jeszcze w tym roku - a to jest niemożliwe.

Czyli rozumiem, że zwrotu nie będzie, pieniądze będą wypłacane od momentu, kiedy w życie wejdzie ustawa. Mam wrażenie, że trwa takie małe siłowanie: czy to będzie dla wszystkich, czy tylko dla tych, którzy nie wchodzą w pewne progi dochodowe.

- Dla wszystkich, od drugiego dziecka.

I to możemy już z absolutną pewnością powiedzieć?

- Na pewno taki projekt wyjdzie z rządu.

Będzie dla wszystkich, niezależnie od dochodu.

- Niezależnie od górnego pułapu dochodu. Taki projekt wyjdzie z rządu.

I samotny rodzic, rodzic dziecka urodzonego w związku niemałżeńskim, też będzie dostawał te pieniądze.

- Tak, będzie traktowany tak, jak w tej chwili traktowane są świadczenia rodzinne i inne. To jest też rodzina. Niepełna, ale rodzina.

Bo zastanawiam się, jaka będzie kategoria rodziny, która ma więcej niż jedno dziecko. Najróżniejsze bywają układy - ludzkie, małżeńskie, związki partnerskie.

- W tej chwili jest ustawa o świadczeniach rodzinnych, o pomocy społecznej, itd. - daje definicję rodziny - czyli osoby zamieszkujące, dzieci będące pod opieką prawną.

I do tej ustawy będzie się to odwoływać.

- To będzie się odnosić do tej ustawy.

Czy budżet stać na 8-tysięczną kwotę wolną w 2016 roku?

- Bardzo trudno na to odpowiedzieć. Ale jeśli chodzi o kwotę wolną od podatku, to będzie to zrobione w 2016 roku, ale z mocą od 2017 roku.

Bo prezydent już wczoraj zapowiedział złożenie ustawy "osiem tysięcy". I na te osiem tysięcy od razu będzie stać budżet?

- To jest podatek PIT, który jest rozliczany rocznie. Zwyczaj, dobry obyczaj nakazuje, żeby to weszło w życie przed 30 listopada.

O nie, zmiany korzystne dla podatników zawsze mogą wejść w życie w ciągu roku.

- Dzisiaj mamy 1 grudnia, więc już nie będziemy tu nic kombinować przy podatku PT w 2016 roku. 2016 rok będzie na przygotowanie tych rozwiązań ustawowych, żeby weszły w życie w 2017 roku.

To będzie 8 tys. zł od pierwszego dnia obowiązywania wyższej kwoty wolnej?

- Taka jest deklaracja, ale ponieważ jeszcze rok przed nami, będzie też analiza budżetu, jak to będzie spływać, jak będzie wyglądało uszczelnianie podatków. Tutaj mamy dużo czasu, żeby się nad tym zastanowić.

Bo Mateusz Morawiecki sugeruje, że można by dochodzić do tych 8 tys. - żeby np. zwiększać kwotę wolną od podatku o tysiąc, dwa tysiące rocznie aż wreszcie będzie te 8 tysięcy.

- Dzisiaj nie można tego wykluczyć, choć trzeba pamiętać o tym, iż wyrok Trybunału Konstytucyjnego mówi o tym, że do końca listopada 2016 roku zwiększyć do co najmniej 6,5 tysiąca.

Tak, Trybunał Konstytucyjny powiedział, że to, co jest, to jest tak mało.

- Tak, to jest tak mało. Po raz pierwszy chyba Trybunał Konstytucyjny pisze ustawę. Ale z Trybunałem Konstytucyjnym jest teraz tyle zamieszania, że wszystkiego można się spodziewać.

A swoją droga, macie już kandydatów do tego Trybunału?

- Ja tym się nie zajmuje, więc nie wiem.

Czy może pan, panie ministrze, solennie obiecać, że rząd Beaty Szydło na pewno nie sięgnie po środki z OFE?

- Na pewno nie sięgnie po środki z OFE.

To jest taka kusząca rezerwa...

- ... kusząca rezerwa, ale wystarczy na przykład umożliwić tym, którzy w OFE są, przejście. Dobrowolne. I może czasami część pieniędzy sama wrócić. Ale takie zabieranie na siłę tych pieniędzy, jak to było zrobione dwa lata temu przez rząd Tuska, jest absolutnie niedopuszczalne.

I to mówi pan z absolutną pewnością, że taka operacja nie zostanie powtórzona?

- Tak. Nic na siłę nie będziemy nikomu zabierać.

Z budżetem jest bardzo źle?

- W tym roku tak. To znaczy, jeśli na 130 miliardów złotych wpływu podatku VAT, 13,5 miliarda nie spłynie - to jest ponad 10 proc. - to oznacza, że w dochodach jest źle.

Bo czytam takie pańskie wypowiedzi, ale jednocześnie czytam ekonomistów, którzy mówią, że to jakaś zasłona dymna, że owszem - wpływy są trochę mniejsze niż przypuszczano, ale wydatki też są mniejsze niż planowano, wobec czego ten budżet się domknie.

- No nie. To, że wydatki są mniejsze - po parę miliardów - to jest wielki ból, dlatego że m.in. te wydatki są mniejsze, że nie są realizowane inwestycje. Możemy stracić fundusze unijne, a w budżecie jest zapisane udział własny do tych funduszy unijnych. To to jest bardzo źle, że te wydatki są niezrealizowane.

Czyli te wydatki, które wiążą się z wydatkami środków unijnych, są niezrealizowane?

- Głównie, głównie, więc nie ma się z czego cieszyć. To jest wręcz smutek. Natomiast jeśli VAT nie spływa w takiej wielkości, to naprawdę jest dramat, bo on i tak nie był zaplanowany zbyt wysoko.

To kiedy uszczelnicie ten VAT? Pan mówił, że ustawa jest przygotowana, ale kiedy ona wejdzie w życie?

- Na początku przyszłego roku będą już pewne działania podjęte. Niektóre ustawowe, ale niektóre wynikające z reorganizacji izb skarbowych.

A dziś pan już umie powiedzieć, ile pieniędzy z podatku bankowego przyjdzie do budżetu?

- Nie ma jeszcze projektu ustawy takiego ostatecznie zapiętego. Myślę, że to w tym tygodniu może nawet być już zakończone. Szacujemy, że może to być około 5 miliardów.

5 miliardów z podatku bankowego?

- Tak.

A jakaś ustawa o frankowiczach?

- Na razie dajemy szansę prezydentowi. Rozmowy między kredytobiorcami i bankami trwają, więc czekamy na ten kompromis.

A pod ustawą 60-65 się podpisujecie w wersji prezydenckiej?

- Tak, bo ona daje niezwykle ważną część, czyli dobrowolność. Wbrew pozorom, wbrew temu, co się mówi, wiele osób będzie chciało pracować dłużej po to, żeby mieć chociażby wyższe emerytury. Bo emerytura zależy od stażu pracy i od przyszłych miesięcy życia.

A to nie będziecie szukali innych rozwiązań typu "staż pracy 40 lat"?

- Staż pracy jest dość niesprawiedliwy. Wiele osób pracuje na umowach śmieciowych i bardzo trudno o świadectwa pracy. To jest system niezbyt dobry.

Czyli rząd poprze 60-65?

- Tak.

Henryk Kowalczyk, dziękuję bardzo.

- Dziękuję również.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL