Reklama

Reklama

"GW" o aferze KNF. Prokuratura odmówiła statusu pokrzywdzonego Leszkowi Czarneckiemu

Prokuratura odmówiła statusu pokrzywdzonego Leszkowi Czarneckiemu, który ujawnił korupcyjną aferę w KNF. Oznacza to, że on i jego pełnomocnik nie mogą brać udziału w przesłuchaniach i zadawać podczas nich pytań, nie mają też dostępu do akt - informuje "Gazeta Wyborcza".

Leszek Czarnecki, właściciel Getin Banku i Idea Banku złożył na jesieni ubiegłego roku zawiadomienie w sprawie korupcji w Komisji Nadzoru Finansowego. Wcześniej nagrał rozmowę z jej szefem Markiem Chrzanowskim. Kiedy "Gazeta Wyborcza" ujawniła jej treść wybuchł skandal. Prokuratura postawiła zarzuty korupcyjne Markowi Chrzanowskiemu, który także stracił stanowisko i został aresztowany.

Prokuratura Krajowa w piśmie z 8 maja wyjaśniła że "status pokrzywdzonego Leszkowi Czarneckiemu nie przysługuje. Markowi Chrzanowskiemu zarzucono działanie na szkodę interesu publicznego. Z ustaleń śledztwa wynika, że propozycja złożona przez Marka Chrzanowskiemu Leszkowi Czarneckiemu nie powodowała dla niego żadnej szkody, jak również nie doszło do naruszenia żadnego dobra prawnego Leszka Czarneckiego". Czarnecki odwołał się od tego stanowiska. Na razie nie dostał odpowiedzi.

Reklama

Od czasu wybuchu afery KNF banki Czarneckiego straciły ponad 2,5 mld zł, a Czarnecki zaczął szukać inwestora.

Brak statusu pokrzywdzonego w śledztwie oznacza, że ani Leszek Czarnecki, ani jego pełnomocnik prawny Roman Giertych nie mają żadnego wpływu na postępowanie: nie mogą brać udziału w przesłuchaniach i zadawać podczas nich pytań, nie mają dostępu do akt.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy