Reklama

Reklama

Gronkiewicz-Waltz: Komisja Weryfikacyjna jest niekonstytucyjna

Komisja Weryfikacyjna ds. reprywatyzacji w Warszawie jest niekonstytucyjna; chodzi w niej tylko o "igrzyska", a nie o dociekanie prawdy - powiedziała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

W ubiegły piątek weszła w życie ustawa powołująca Komisję Weryfikacyjną do tzw. dzikiej reprywatyzacji w stolicy. Komisja ma badać zgodność z prawem decyzji administracyjnych w sprawie reprywatyzacji nieruchomości. Szef klubu PO Sławomir Neumann ocenił, że komisja jest organem niekonstytucyjnym. Zadeklarował jednak, że Platforma nie zamierza działalności komisji pozostawić tylko Prawu i Sprawiedliwości. "Będzie tam nasz przedstawiciel i będzie na bieżąco przedstawiał te absurdy, które PiS próbuje wprowadzić" - zapowiedział Neumann.

Reklama

PO zapowiedziała, że w niedługim czasie - najprawdopodobniej na obecnym posiedzeniu Sejmu - przedstawi swojego kandydata na członka Komisji Weryfikacyjnej.

Prezydent Warszawy pytana w środę przez dziennikarzy, czy stawi się przed komisją, odpowiedziała: "Nic nie zmieni mojego zdania, że komisja jest niekonstytucyjna".

Gronkiewicz-Waltz oceniła, że w powołanym przez PiS organie chodzi o "igrzyska". "To mają być igrzyska - powiedzmy sobie szczerze - a nie dociekanie prawdy" - podkreśliła. Według niej prawdy może dociekać tylko prokuratura i sąd.

Na początku kwietnia Gronkiewicz-Waltz wskazała, że raczej nie stawi się przed Komisją Weryfikacyjną. "Myślę, że zaskarżę do sądu, jeśli będzie mnie chciała ścigać dalej" - mówiła.

Zgodnie z ustawą komisja będzie mogła np. utrzymać w mocy decyzję reprywatyzacyjną (uznać słuszność zwrotu nieruchomości), albo uchylić ją i podjąć decyzję merytoryczną, która pozwoli odebrać bezprawnie pozyskaną nieruchomość.

Komisja będzie mogła też uchylić decyzję reprywatyzacyjną i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi, który ją wydał, wraz z wiążącymi wskazaniami co do dalszego postępowania. Może też stwierdzić wydanie decyzji reprywatyzacyjnej z naruszeniem prawa, jeśli wywołała nieodwracalne skutki prawne. W takiej sytuacji komisja będzie mogła nałożyć na osobę, która skorzystała na wydaniu decyzji reprywatyzacyjnej, obowiązek zwrotu nienależnego świadczenia w wysokości odpowiadającej wartości bezprawnie przejętej nieruchomości.

Komisja będzie miała też prawo wstrzymywania postępowań innych organów (np. sądów) oraz dokonywania wpisów w księgach wieczystych.

Ustawę przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Autorzy wskazywali w uzasadnieniu, że ma ona na celu przywrócenie ochrony interesu społecznego, poprzez usunięcie naruszeń prawa, które wystąpiły w trakcie wydawania decyzji w oparciu o przepisy tzw. dekretu Bieruta.

Opozycja w czasie prac w parlamencie nad ustawą przekonywała, że komisja będzie wkraczała decyzją administracyjną w kompetencje władzy sądowniczej, ale nie będzie niezawisła jako swoisty "trybunał ludowy". Przedstawiciele rządu mówili o przywróceniu elementarnego poczucia sprawiedliwości i naprawieniu krzywd. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy