Reklama

Reklama

Granica polsko-białoruska. Wąsik: Przyczyną śmierci imigranta nie był zawał serca

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik komentował podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawę śmierci imigranta, do której doszło w ubiegły piątek. - Mamy informację, że przyczyną śmierci imigranta w nocy z czwartku na piątek nie był zawał serca, nie było nią także wyziębienie. Nie znamy przyczyn, czekamy na toksykologię i histopatologię - tłumaczył polityk.

Straż Graniczna informowała w piątek, że w nocy w odległości około pół kilometra od granicy z Białorusią zatrzymano grupę imigrantów, obywateli Iraku. "Jeden z mężczyzn pomimo reanimacji prowadzonej przez patrol oraz zespół karetki pogotowia zmarł (prawdopodobnie na zawał serca)" - przekazywała wówczas Straż Graniczna. Sytuacja miała miejsce w woj. podlaskim w okolicy miejscowości Nowy Dwór, gdzie jest placówka Straży Granicznej.

Nowe informacje o okolicznościach śmierci mężczyzny

W poniedziałek wiceszef MSWiA Maciej Wąsik odpowiadając na pytania posłów z sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych poinformował, że osobę tę strażnicy graniczni "pół godziny reanimowali do przyjazdu karetki".  - Mam informację, że przyczyną śmierci tego nieszczęsnego człowieka z piątku nie był zawał serca, nie było to także wyziębienie. Nie znamy przyczyny, czekamy na toksykologię i histopatologię - powiedział wiceminister.

- Naprawdę śmiertelnie poważnie traktujemy te zeznania osób, które mówią o tabletkach. Śmiertelnie poważnie traktujemy to, co przekazywała nam strona litewska na temat narkotyków, które zostały podane dwojgu dzieciom - sześć i półtora roku - po to, żeby nie płakały podczas przekraczania granicy, po to, żeby je uspokoić - mówił Wąsik.

Jak kontynuował, "podobne zeznania padły ze strony dwóch towarzyszy jednego z denatów, który został znaleziony w okolicy Gib". - Zachowywał się przed śmiercią nad wyraz dziwnie, udawał zwierzę, rozebrał się, biegał po lesie (...) zobaczymy, ale ja w takie przypadki po prostu nie wierzę - zaznaczył wiceszef MSWiA.

Reklama

Piątkowa informacja o śmierci imigranta była czwartym takim przypadkiem zgonu przy granicy z Białorusią. Przypadki zgonów osób, które nielegalnie przekroczyły granicę, odnotowano także koło Gib na Suwalszczyźnie oraz w powiatach: białostockim niedaleko Gródka (obszar działania placówki SG w Bobrownikach) i sokólskim (obszar działania placówki SG w Kuźnicy). Prokuratura Regionalna w Białymstoku zdecydowała, że śledztwo w tych sprawach będzie jedno, na poziomie Prokuratury Okręgowej w Suwałkach. Śledztwo ws. czwartej śmierci wszczęła zaś Prokuratura Rejonowa w Sokółce.

- Badanie toksykologiczne trwa około dwóch tygodni. Pierwsze informacje o zgonach mieliśmy z poprzedniej niedzieli, czyli to jest osiem dni temu. Badania robi Instytut im. Jana Sehna w Krakowie, czyli instytut badawczy o wysokiej renomie. Prokurator czeka na te badania - powiedział Wąsik.

Interwencja Straży Granicznej w okolicy Terespola

Z kolei komendant główny Straży Granicznej Tomasz Praga przekazał posłom z komisji, że w okolicy Terespola była sytuacja "stworzenia drugiego Usnarza". 

- Tam Bug odbija na stronę białoruską, natomiast stare koryto jest granicą Polski i Białorusi. Dzięki naszym bezzałogowym statkom powietrznym zauważyliśmy, że na wyspę dwoma mostami cały czas zabezpieczonymi przez żołnierzy białoruskich zostały doprowadzone dwie grupy cudzoziemców, z czego jedna grupa została umieszczona między drzewami, a drugą zaczęto przepychać w stronę naszej granicy - mówił.

Jak dodał, SG ma "materiał wideo, jak strona białoruska przy pomocy tarcz próbuje zepchnąć tych cudzoziemców bezpośrednio na linię granicy z Polską". - Mieliśmy siły, wystąpiliśmy bezpośrednio na linii granicy - powiedział. Ostatecznie - jak zrelacjonował szef SG - obie grupy zostały wycofane z wyspy przez Białorusinów i "tam mamy spokój".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje