Gorąco na miesięcznicy smoleńskiej. Incydent z prezesem PiS
Podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej doszło do przepychanek delegacji Prawa i Sprawiedliwości z Obywatelami RP. Powodem zamieszenia był złożony przez nich wieniec z kontrowersyjnymi napisami, który prezes partii Jarosław Kaczyński próbował wyrzucić. W przepychankach brali udział m.in. Antoni Macierewicz i Marek Suski.

W kolejną miesięcznicę katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. delegacja polityków PiS z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim na czele pojawiła się pod pomnikami prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku na placu Piłsudskiego w Warszawie.
Zamiast policji na miejscu pojawiły się dziesiątki osób z żółtymi kamizelkami z podpisem "Służba porządkowa 2024". Teren wokół pomnika smoleńskiego został odgrodzony słupkami i taśmą. Zamieszenia nie dało się jednak uniknąć.
Incydent na miesięcznicy smoleńskiej. Poszło o wieniec
Zbigniew Komosa, warszawski przedsiębiorca składający w każdą miesięcznicę katastrofy smoleńskiej wieniec, zapytany przez Polską Agencję Prasową o niedzielne wydarzenia na pl. Piłsudskiego, powiedział, że nie zadziało się nic nowego. - Jak zwykle, miał być przeprowadzony przemocowy atak na wieniec, który obywatele składają tu co miesiąc. Tym razem w wykonaniu posłów PiS - Marka Suskiego i Jarosława Kaczyńskiego - na ich nieszczęście uniemożliwiliśmy im to - powiedział przedsiębiorca.
- Staliśmy przy wieńcu, 'straż porządkowa 2024' próbowała nas stąd przepchnąć. Nie podobało im się to, że wieniec trafił pod pomnik - relacjonował. Przypomnijmy, że na tabliczce dołączonej do wieńca widnieje napis: "Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski".
Dodał, że następnie poseł PiS Marek Suski próbował zabrać wieniec. - Uniemożliwiono mu to. Było tłoczno i zrobiło się niebezpiecznie - dodał Komosa.
Incydent przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. Jest nagranie
W sieci pojawiło się nagranie z incydentu. Widać na nim grupę przepychających się osób z Jarosławem Kaczyńskim w środku.
Komosa zapewnił, że nikt z ruchu nie zamierzał nikogo atakować. - Atak przyszedł z drugiej strony. Wychodzi na to, że przez te sześć lat, gdy policja odgradzała nas w parku Saskim, trzymała nas w kordonach, i odgradzała nas od placu Piłsudskiego, kiedy Jarosław Kaczyński tu przychodził, to wychodzi na to, że policja chroniła nas przed Kaczyńskim, a nie Kaczyńskiego przed nami - stwierdził.
Na placu Piłsudskiego oprócz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego obecni byli także m.in.: Antoni Macierewicz, Marek Suski, Ryszard Terlecki, Mariusz Kamiński oraz Maciej Wąsik.
Aktywiści przyszli z banerami m.in.: "Kłamstwo Smoleńskie", "Delegalizacja PiS JesteśmyNaTAK", "Kierunek Wronki Towarzysze", "Tylko tyle wam zostało" (ze świnią wyjącą do księżyca z logiem PIS-u na księżycu i świni), "PiS opamiętaj się nie dziel Polaków wyręczasz Putina" oraz baner z wulgarnymi słowami, których użył Jarosław Kaczyński miesiąc temu, w stosunku do jednego z aktywistów.
Nagranie z niedzielnego incydentu zostało udostępnione w mediach społecznościowcyh Obywateli RP.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










