W skrócie
- Jarosław Kaczyński podczas miesięcznicy smoleńskiej skrytykował osoby zakłócające uroczystość i określił ich działania jako "Putinadę".
- Podczas wydarzenia doszło do przepychanek z udziałem demonstrantów oraz Antoniego Macierewicza, a Kaczyński zapowiedział działania mające na celu ustalenie, kto finansuje zakłócających.
- Stołeczna policja poinformowała, że funkcjonariusze zabezpieczyli materiały z incydentu, udzielili pomocy kobiecie, która upadła i analizują okoliczności zdarzenia.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jarosław Kaczyński w czwartek wygłosił przemówienie na placu Piłsudskiego w Warszawie. Wystąpienie prezesa PiS miało związek z przypadającą na ten dzień miesięcznicą smoleńską. W jego trakcie polityk odniósł się do grup, które próbowały zakłócić uroczystość. W tle bowiem usłyszeć można było m.in. okrzyki "kłamca, kłamca".
- Z jednej strony mamy pewną poprawę, bo ci, którzy urządzają tutaj co miesiąc awantury, mogą już tylko nosić transparent. Nie mogą znieważać pomnika ofiar, nie mogą znieważać pomnika prezydenta. Przynajmniej w tej chwili tak jest - ocenił.
Chwilę później doszło jednak do przepychanek z udziałem demonstrantów. Na opublikowanych w sieci nagraniach ze zdarzenia widać kilka osób z banerami a wśród nich posła Antoniego Macierewicza.
Kaczyński podczas miesięcznicy smoleńskiej. Wspomniał o "Putinadzie"
Prezes PiS, otwiera się w nowym oknie zaznaczył jednak, że w dalszym ciągu i "wbrew prawu" dochodzi do zakłócania obchodów. - Mamy do czynienia z objawami niebywałego braku kultury, czyli mówiąc wprost, chamstwa. Ale też mamy do czynienia z "Putinadą". Mam nadzieję, że będą wyciągnięte odpowiednie wnioski, te, które podejmuje sąd i które wyrażają się w bardzo licznych latach pozbawienia wolności - mówił.
Kaczyński nawiązał też do rządu Donalda Tuska, otwiera się w nowym oknie i sytuacji politycznej w Polsce. Jak podkreślił, jego środowisko liczy na "pozytywną zmianę w naszym kraju". - Liczymy na to, że to straszliwe zło, które nas dopadło w roku 2023, się skończy. Liczymy na to, że to totalne kłamstwo, które trwa przez cały czas, trwa i dzisiaj, zostanie w końcu przez społeczeństwo odrzucone, bo ich władza, ich dojście do władzy wynikało z kłamstwa - ocenił.
- Te wszystkie wrzaski, te wszystkie opowieści to nic innego, jak tylko echo rozpaczliwej obrony Donalda Tuska i jego ludzi przed całkowicie uzasadnionym oskarżeniem o nową wielką aferę. Taką jak Amber Gold, otwiera się w nowym oknie, a być może nawet i większą - mówił, nawiązując prawdopodobnie do afery wokół upadłej giełdy Zondacrypto.
- To jest po prostu nic innego, jak to, co jest stałym instrumentem tej władzy. To znaczy kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Przykrywanie - jak to mówił kiedyś były premier Belka - jednym kłamstwem następnego kłamstwa - stwierdził.
Kaczyński: Tak nie może wyglądać Polska. Odniósł się też do afery Zondacrypto
Prezes PiS podkreślił, że w jego ocenie "tak nie może wyglądać Polska, otwiera się w nowym oknie", ponieważ w przeciwnym razie "finał będzie naprawdę straszny". - Musimy to odwrócić i to jest nasz cel, a takim mały wycinkiem tego celu jest to, żeby tutaj na tym placu te comiesięczne uroczystości mogły odbywać się w spokoju, a ci, którzy chcą je zakłócać, znajdowali się w rękach władz porządkowych - zaznaczył.
Jarosław Kaczyński podkreślił przy tym, że jego celem jest ustalenie, kim są oraz kto finansuje osoby, które zakłócają obchody miesięcznic smoleńskich. - Taki dzień przyjdzie i nie jest zbyt odległy - zapewnił.
Po wystąpieniu polityk został też zaczepiony przez niektórych dziennikarzy i poproszony o dodatkowy komentarz na temat sprawy Zondacrypto, otwiera się w nowym oknie. - Złodziej krzyczy: "Łapać złodzieja!". To jest dokładnie ta metoda, metoda z kryminalnego przedmieścia. No ale cóż, tacy ludzie doszli do władzy. Z taką mentalnością, a przy tym z takimi uzależnieniami - skomentował.
Miesięcznica smoleńska. Policja: Funkcjonariusze wyjaśniają okoliczności zdarzenia
Dodajmy, że po czasie do czwartkowej miesięcznicy odniosła warszawska policja, która opublikowała w tej sprawie komunikat. Funkcjonariusze podkreślili, że "policjanci byli obecni na miejscu i podejmowali działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom zgromadzeń i osobom postronnym".
"Uczestniczące w wydarzeniach strony poinformowano o obowiązujących przepisach. Organizator, który odpowiadał za bezpieczeństwo zgromadzenia, również został pouczony i jasno oświadczył, że zrozumiał treść pouczenia" - czytamy.
Policja ujawniła, że w trakcie zgromadzenia "jedna z kobiet upadła". Funkcjonariusze wezwali na miejsce służby medyczne, które udzieliły jej pomocy, a następnie przewiozły ją do szpitala. W związku z sytuacją policjanci zabezpieczyli materiały i wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.
"Przebieg innych wydarzeń został zarejestrowany przez policjantów m.in. kamerami nasobnymi, a zabezpieczony materiał zostanie poddany szczegółowej analizie. Ocenione zostaną zarówno działania organizatora pod kątem ewentualnych zaniedbań, jak i zachowania konkretnych osób w zakresie możliwych naruszeń prawa" - podkreśliła stołeczna policja.
Służby ujawniły przy tym, że wspomniane materiały zostaną również wykorzystane w przypadku złożenia zawiadomienia. Jak zaznaczyły, ich rolą "jest zapewnienie bezpieczeństwa i reagowanie na naruszenia prawa".
"Przypominamy, że policja działa na podstawie i w granicach prawa. Funkcjonariusze podejmują czynności wobec wszystkich osób naruszających przepisy, bez względu na ich poglądy, przekonania czy przynależność do którejkolwiek ze stron" - wskazała policja z Warszawy.
















