W skrócie
- Rozpoczęło się głosowanie na przewodniczącą ugrupowania Polska 2050, kandydatkami są Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
- Druga tura wyborów została powtórzona po wcześniejszych problemach technicznych związanych z niedziałającymi linkami i nieprawidłową liczbą głosów.
- Szymon Hołownia nie wyklucza odejścia z ugrupowania wraz z grupą posłów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Uprawnionych do głosowania jest ponad 800 działaczy z całej Polski. Jak zapowiedzieli przedstawiciele partii, internetowe głosowanie potrwa od godz. 16 do 22. By uniknąć błędów z ostatniego głosowania zdecydowano się na użycie innego systemu informatycznego.
Oryginalnie druga tura wyborów w Polsce 2050 miała odbyć się 12 stycznia. Doszło wtedy do głosowania, ale zostało ono anulowane. Jak informowali później członkowie partii, część uprawnionych miała otrzymać niedziałające linki. Oddanych głosów było także znacznie więcej, niż być powinno.
Wybory w Polsce 2050. Ugrupowanie wybiera przewodniczącą
W pierwszej turze wyborów na przewodniczącego Polski 2050 zwyciężyła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która zdobyła 277 głosów. Paulinę Hennig-Kloskę wybrało 131 osób, Joannę Muchę - 119, Ryszarda Petru - 95, a Rafała Kasprzyka - 34. W głosowaniu wzięło udział ponad 800 członków partii.
Decyzję o powtórzeniu II tury wyborów podjęła w poniedziałek, 19 stycznia, Rada Krajowa Polski 2050. Na stole była też druga opcja - rozpisania wyborów od nowa.
Ten wariant umożliwiłby start nowym kandydatom, m.in. obecnemu liderowi partii Szymonowi Hołowni, który nie wykluczał swojego startu w takiej sytuacji. Propozycja ta nie zyskała jednak poparcia, podobnie jak pomysł, by Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska zostały współprzewodniczącymi partii.
Polska 2050. O stanowisko przewodniczącej walczą Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska
Szymon Hołownia nie zdecydował się w pierwszym momencie na start w wyborach na przewodniczącego założonej przez siebie partii. Po anulowaniu głosowania zasugerował jednak, że gdyby całe wybory zostały powtórzone, mógłby wziąć w nich udział.
Jak ujawniła dziennikarka Dorota Gawryluk w programie "Kalejdoskop Wydarzeń", otwiera się w nowym oknie, we wrześniu 2025 roku, kiedy Hołownia podejmował decyzję o rezygnacji ze startu, był poważnie chory i przyjmował silne leki.
W momencie kryzysu zdrowotnego blisko Hołowni miały pojawić się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz Paulina Hennig-Kloska, które przekonały go, że musi odpocząć. Obiecały zająć się ugrupowaniem pod jego nieobecność.
- On uwierzył, że rzeczywiście wszystko będzie dobrze. Poczuł się potem oszukany i próbował wejść i uratować to, co zostało i stąd jego wahania - wyjaśniła. Aktualnie Hołownia nie wyklucza, że wraz z grupą lojalnych sobie posłów opuści ugrupowanie.















