Reklama

Reklama

Głośna sprawa dominikanina. Paweł M. skazany

Dominikanin Paweł M. został skazany na cztery lata więzienia. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny - przekazał w mediach społecznościowych Tomasz Terlikowski, który kierował pracami komisji badającej sprawę duchownego. Obraz Pawła M., jaki ujawnił raport komisji, był wstrząsający. "Podczas modlitwy w kaplicy św. Józefa ciągnął mnie za włosy, wykręcał ręce i zgwałcił mnie na ołtarzu" - relacjonowała skrzywdzona przez dominikanina kobieta.

Przemoc fizyczna, psychiczna, wykorzystywanie seksualne i działanie jak w sekcie - tak funkcjonowała prowadzona przez ojca Pawła M. wspólnota - stwierdzili członkowie komisji powołanej do zbadania sprawy dominikanina Pawła M. Raport dotyczy jego działalności w duszpasterstwie we Wrocławiu w latach 1996-2000 i reakcji władz zakonu. 

Po ponad roku od ujawnienia wstrząsających faktów zapadł wyrok w sprawie duchownego. O decyzji sądu poinformował na Facebooku Tomasz Terlikowski, który kierował pracami komisji. 

"Dominikanin Paweł M. został skazany na cztery lata więzienia. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, adwokaci zapowiedzieli apelację. To kolejny ważny krok w drodze przywracania elementarnej sprawiedliwości" - napisał. 

Reklama

Sprawa Pawła M. Bił, gwałcił, manipulował

Jak czytamy w streszczeniu raportu, prowadzona we Wrocławiu w latach 1996-2000 przez Pawła M. Wspólnota św. Dominika była oparta na mechanizmie psychomanipulacji. 

"Dochodziło w niej do przemocy fizycznej oraz nadużyć seksualnych. Wspólnota ta miała wszystkie cechy umożliwiające określenie jej mianem sekty" - podano. 

Członkowie komisji ustalili, że "w trakcie formacji zakonnej oraz od początku pracy duszpasterskiej Pawła M. można było zaobserwować niepokojące zjawiska związane z jego osobowością, a także zdumiewającymi przejawami religijności".

Paweł M. bił, gwałcił. Nie był rosły, ale bardzo silny. Doskonale manipulował. Mówił, że jest bożym wysłannikiem. Zmuszał do seksu, wmawiając, że to element "uzdrawiania zranień", "otwierania się na Ducha Świętego i "oczyszczania przeszłości".

"Podczas modlitwy w kaplicy św. Józefa ciągnął mnie za włosy, wykręcał ręce i zgwałcił na ołtarzu" - wspomina skrzywdzona przez dominikanina kobieta. Jedna z dziewczyn zaszła w ciążę, a później poroniła. M. skomentował to krótko: "Musimy się bardziej zabezpieczać".

CZYTAJ WIĘCEJ O SPRAWIE: Paweł M. Potwór w habicie dominikanina

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy