Reklama

​Frasyniuk: Właścicielem rocznicy powstania "S" są wszyscy obywatele Polski

"Właścicielem rocznicy powstania Solidarności są wszyscy obywatele Polski. Każdy ma prawo do tego, by się czuć powstańcem, któremu ta część Europy zawdzięcza wolność" - mówił w piątek w Gdańsku b. działacz opozycyjny Władysław Frasyniuk.

Pomorski KOD chciał zorganizować 31. sierpnia na gdańskim placu Solidarności obchody 37. rocznicy Sierpnia'80. Uzyskał na to zgodę władz miasta. Sprzeciwiła się temu "S". Związek zwrócił się do wojewody pomorskiego o "rozpatrzenie działań prawnych zabezpieczających uroczystości rocznicowe organizowane przez NSZZ 'Solidarność'".

Wojewoda wydał "S" zgodę na organizację zgromadzenia cyklicznego na placu Solidarności, co uniemożliwiło KOD organizację tam swoich obchodów. W czwartek KOD przeniósł więc planowane na 31 sierpnia wydarzenia w najbliższe sąsiedztwo placu - pod Salę BHP.

Reklama

W piątek Frasyniuk oraz pomorski lider KOD Radomir Szumełda, zorganizowali na placu Solidarności konferencję prasową, na której odnieśli się do zmiany miejsca obchodów.

"Z zażenowaniem słucham wypowiedzi kolegów z Solidarności, którzy kompletnie nie rozumieją, czym była pierwsza Solidarność. Bo ta pierwsza Solidarność, była wielkim ruchem obywatelski, a po 13 grudnia była i ruchem obywatelskim i organizacją polityczną, która walczyła z systemem totalitarnym" - podkreślił Frasyniuk.

"Sierpień'80 to było miejsce wyjątkowe w historii współczesnego państwa, miejsce, w które przyszło wielu ludzi z różnych stron i nikt ich nie pytał +skąd jesteście?+, tylko wszyscy chcieli coś pozytywnego zrobić dla siebie, czyli dla społeczeństwa, dla polskiego państwa" - dodał działacz historycznej Solidarności.

Jak podkreślił współczesna Solidarność to "mały związek zawodowy", który w tej chwili ma tylko około 500 tysięcy członków. "Przypominam, że w sierpniu (1980 r.) było ich 10 milionów" - zauważył Frasyniuk. Ocenił, że działania dzisiejszych władz "S" związane z organizacją obchodów na placu Solidarności jako "pazerność".

Frasyniuk mówił, że nie ma pretensji do współczesnej "S", że przez lata nie zapraszała na obchody, "nas - twórców z tej fantastycznej historii polskiej Solidarności". Dodał, że "różnica polega na tym", iż KOD na planowane przez siebie tegoroczne obchody rocznicy Sierpnia, zaprosił "wszystkich, którym te ideały Solidarności są bliskie, żeby wspólnie się cieszyć i radować".

Jak podkreślił, "jest pełen podziwu i szacunku" dla KOD. "Bo oni wrócili do tej wielkiej idei Solidarności, do tego, że polskie społeczeństwo jest razem i potrafi w trudnych momentach pokazać solidarność" - zaznaczył.

"Mam wrażenie, że w sytuacji nieprawdopodobnej rosnącej agresji, niechęci, przerzucania się wyzwiskami, ataków poniżej pasa, jak w przypadku Lecha Wałęsy, warto, żeby sobie uświadomić, że to jedyne, co mamy, jedyne, za co nas szanują wszędzie na świecie, to jest to polskie słowo solidarność, które przez was koledzy, zaczyna być pustym słowem" - podkreślił Frasyniuk zwracając się do obecnych działaczy "S".

Frasyniuk był pytany, czy nie obawia się, że zamieszanie wokół obchodów rocznicy podpisania porozumień sierpniowych i w konsekwencji organizacja dwóch niezależnych od siebie uroczystości, pogłębi podziały. Jak przyznał, dziś "sztandar Solidarności jest rozrywany i dzielony". "Rzeczywiście to słowo 'Solidarność' dzieli, a nie łączy" - ocenił. "W tym sensie uważam, że słusznie Radosław Szumełda podjął decyzję, że nie należy się kopać i szarpać tego dnia, tylko że należy przenieść się te 100 metrów dalej" - powiedział też Frasyniuk.

Dodał, że właścicielem święta powstania Solidarności są obywatele Polski, polskie społeczeństwo. "Każdy z nas ma prawo do tego, by się czuć powstańcem, któremu ta część Europy zawdzięcza wolność" - ocenił Frasyniuk. Zapowiedział, że on sam planuje 31 sierpnia wziąć udział w manifestacji we Wrocławiu.

Szumełda podkreślił, że KOD proponując obchody na placu Solidarności nie szukał konfrontacji. "Uważaliśmy, że to święto jest jednym z nielicznych pozytywnych świąt historii Polski, które raczej powinno łączyć, a nie dzielić. Stąd nasze zaproszenie (do wspólnych obchodów) do kilkudziesięciu organizacji, również wszystkich organizacji związkowych, również Solidarności" - powiedział Szumełda.

Przypomniał, że Solidarność na gdańskim placu Solidarności w ostatnich latach nie organizowała żadnych obchodów. "Uroczystości polegały właściwie na tym, że spotykali się sami we własnym gronie i składali tutaj kwiaty przed bramą numer 2 stoczni gdańskiej" - mówił. Jak przypomniał, KOD planował tu całodniowe obchody adresowane do wszystkich chętnych. Po decyzji wojewody obchody te zostaną przeniesione w okolice Sali BHP. 

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy