Francuska broń jądrowa w Polsce. Nawrocki nie wiedział o rozmowach
Prezydent nie był informowany o włączeniu Polski do francuskiego programu odstraszania nuklearnego - stwierdził sekretarz stanu w kancelarii prezydenta Marcin Przydacz. Według polityka zdolność nuklearnego odstraszania Paryża może budzić wątpliwości, a priorytetem rządu powinno być uczestnictwo Polski w amerykańskim programie Nuclear Sharing.

W skrócie
- Według Marcina Przydacza prezydent nie był informowany o rozmowach dotyczących włączenia Polski do francuskiego programu odstraszania nuklearnego.
- W poniedziałek Donald Tusk potwierdził, że rząd prowadzi rozmowy z Francją o możliwości rozlokowania francuskiego potencjału nuklearnego w Polsce. Według doradcy prezydenta priorytetem powinno być uczestnictwo Polski w amerykańskim programie Nuclear Sharing.
- Według Marcina Przydacza "nie ma próśb, ani rozmów" ze strony Białego Domu dotyczących zaangażowania polskiego wojska w działania na Bliskim Wschodzie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W poniedziałek Emmanuel Macron poinformował, że Francja zwiększy swój potencjał nuklearny i może on być rozlokowany w państwach sojuszniczych, w tym w Polsce. Premier Donald Tusk potwierdził, że rząd prowadzi z Francuzami rozmowy w tej sprawie.
Według Marcina Przydacza, szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Karol Nawrocki nie był informowany o trwających rozmowach.
- Podstawowe pytanie w tym kontekście polega na tym, czy strona francuska ma odpowiedni arsenał nuklearny, aby w sposób rzeczywisty zapewnić parasol ochronny - skomentował Przydacz podczas briefingu prasowego w Waszyngtonie, gdzie uczestniczył w uroczystości przyznania Medalu Honoru poległym żołnierzom.
- W pierwszej kolejności Polska powinna zabiegać o dołączenie do programu Nuclear Sharing i rozmawiać z Amerykanami - stwierdził Marcin Przydacz.
Marcin Przydacz: Prezydent nie był informowany o rozmowach z Francuzami
Według doradcy prezydenta wyłącznie Stany Zjednoczone dysponują "realnymi zdolnościami do odstraszania nuklearnego".
Sekretarz stanu w kancelarii prezydenta zwrócił uwagę, że w Sejmie od dwóch lat czeka na rozpatrzenie uchwałą wzywająca rząd do działań na rzecz partycypacji w programie Nuclear Sharing. W Białym Domu doradca prezydenta wyraził jednak wątpliwość, czy w czasie, kiedy marszałkiem Sejmu jest Włodzimierz Czarzasty, podjęte zostaną w tym kierunku działania.
Doradca prezydenta odpiera zarzuty dotyczące niewielkich szans na sukces rozmów w sprawie uczestnictwa w Nuclear Sharing. Przydacz porównał je do negocjacji w sprawie amerykańskiej obecności wojskowej na terytorium Polski. Finalnie podjęto decyzję o rozlokowaniu kilku tysięcy żołnierzy, co potem rozbudowano do ponad 10 tysięcy - zaznaczył Przydacz.
Polskie wojsko nie zostanie zaangażowane w działania na Bliskim Wschodzie. "Całkowicie to wykluczam"
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej odpowiedział także na pytania dotyczące wojny na Bliskim Wschodzie. Doradca prezydenta przekazał, że "nie ma próśb, ani rozmów" ze strony amerykańskiej dotyczących ewentualnego uczestnictwa Polski w operacji. - Całkowicie to wykluczam - powiedział polityk.
W kontekście wojny na Bliskim Wschodzie sekretarz stanu skrytykował politykę Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Brak działań na rzecz zorganizowanej przez rząd ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu Przydacz ocenił jako "kompromitację".













