Fala odwołań w Służbie Ochrony Państwa i "miażdżący audyt". "To nie koniec"
Czterech dyrektorów i jeden zastępca w Służbie Ochrony Państwa straciło swoje posady. To efekt zleconego przez MSWiA audytu w formacji. Rzeczniczka resortu Karolina Gałecka, odnosząc się do informacji o odwołaniach, zaznaczyła, że na tym nie koniec. Wyniki przeprowadzonej kontroli określiła jako "miażdżące".

W skrócie
- Czterech dyrektorów i jeden zastępca Służby Ochrony Państwa straciło stanowiska w wyniku audytu zleconego przez MSWiA.
- Po kradzieży auta należącego do rodziny premiera Donalda Tuska wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec gen. Radosława Jaworskiego i zawieszono go w obowiązkach.
- Rzeczniczka MSWiA poinformowała, że decyzje kadrowe to wynik "miażdżącej" kontroli, a kolejne odwołania są już przygotowane.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Zlecony w Służbie Ochrony Państwa audyt, zwłaszcza w sprawach kadrowych, jest miażdżący, a decyzje kadrowe, które właśnie zapadają, są wynikiem kontroli - poinformowała PAP rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka.
O odwołaniu czterech dyrektorów kluczowych pionów w SOP oraz jednego zastępcy poinformował we wtorek portal tvn24.pl, dodając, że wkrótce stanowiska stracą kolejne osoby. Decyzję o odwołaniach podjął pełniący obowiązki komendanta SOP płk Tomasz Jackowicz. Ma to związek z audytem zlecony w tej formacji.
Odwołania w Służbie Ochrony Państwa
Wcześniej szef MSWiA Marcin Kierwiński po zakończonej kontroli w SOP podjął decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec gen. bryg. Radosława Jaworskiego i jego zawieszeniu.
Jaworski od dłuższego czasu przebywał na zwolnieniu lekarskim, a wcześniej na zaległym urlopie. Sprawa miała związek z kradzieżą auta należącego do rodziny premiera Donalda Tuska, do której doszło we wrześniu 2025 roku.
- Proszę pamiętać, że komendant Jaworski był mianowany za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, pomimo tego minister Kierwiński, rozpoczynając współpracę z komendantem, jak najbardziej chciał dać mu możliwość wykazania się bez względu na barwy polityczne, wyznaczając konkretne cele i oczekując prowadzenia formacji w określonych standardach - mówiła Gałecka.
- Pomimo tej szansy komendant Jaworski niestety nie sprostał tym zadaniom, a przeprowadzona kontrola finansowa i kadrowa ujawniła skalę nieprawidłowości, których w normalnych standardach pracy nie powinno absolutnie być - dodała Gałecka.
Kontrola w SOP. Gałecka: Będą kolejne odwołania
- Tak jak zapowiedział minister Kierwiński, każdą nieprawidłowość będziemy wypalać gorącym żelazem, na tym nie koniec, są już przygotowane kolejne odwołania - powiedziała Gałecka.
Jak dowiedziała się PAP, zawieszony został również funkcjonariusz, który nie pełnił funkcji kierowniczej, a któremu zarzucono "naruszenie etyki funkcjonariusza SOP". Postępowanie wyjaśniające - po informacjach docierających do MSWiA i SOP w tej sprawie - było prowadzone od października 2025 roku, a następnie wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne.
Komendant SOP zawieszony. Reakcja prezydenta
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało 20 stycznia o wszczęciu postępowaniu dyscyplinarnego wobec komendanta Służby Ochrony Państwa. Gen. Jaworski został zawieszony w pełnieniu czynności służbowych, a jego obowiązki przejął dotychczasowy zastępca komendanta SOP płk Tomasz Jackowicz.
Tego samego dnia szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker poinformował, że kilka dni temu - na prośbę resortu - odbyło się spotkanie Karola Nawrockiego z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim ws. sytuacji w SOP. "W tej formacji do zmiany na stanowisku komendanta wymagana jest zgoda prezydenta. Prezydent Nawrocki nie zgodził się na odwołanie gen. Radosława Jaworskiego z pełnionej funkcji" - napisał Szefernaker na platformie X.
Szefernaker zaznaczył, że zawieszenie szefa SOP to decyzja MSWiA, która nie wymaga zgody prezydenta. "W tej sytuacji pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie formacji i bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie bierze na siebie minister Kierwiński" - dodał szef gabinetu prezydenta.
Do kradzieży auta należącego do rodziny szefa rządu doszło we wrześniu 2025 roku. Spod domu w Sopocie będącego własnością premiera sprawcy skradli lexusa. Po kradzieży auta zwolnieni ze stanowiska zostali dyrektor i wicedyrektor biura ochrony premiera, a szef SOP-u gen. Radosław Jaworski najpierw poszedł na zaległy urlop, a następnie wziął zwolnienie lekarskie. W związku z tą sytuacją szef MSWiA Marcin Kierwiński poprosił o raport i informacje ze strony Służby Ochrony Państwa.














