Reklama

Reklama

Ekspertka: Ruch migracyjny odzwierciedla sytuację geopolityczną

Ruch uchodźców z Bałkanów, Kaukazu i krajów byłego ZSRR, którzy szukali pomocy w Polsce, odzwierciedlał sytuację geopolityczną bliskiej i dalszej zagranicy - analizuje dr Izabela Czerniejewska, badaczka zjawiska migracji z Centrum Badań Migracyjnych UAM.

Jak wynika z informacji Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, analizującego dane zbierane przez Urząd ds. Cudzoziemców od 1992 r., liczba osób ubiegających się o objęcie ochroną międzynarodową systematycznie rośnie.  

Jak poinformowała dr Izabela Czerniejewska z Centrum Badań Migracyjnych UAM, w latach 1992-2000 największą grupą ubiegającą się o ochronę międzynarodową w Polsce stanowili obywatele Bośni i Hercegowiny (ponad 500 wniosków w 1993 r.) oraz Serbii i Czarnogóry (prawie 100 osób w 1992 r.), co wiązało się z konfliktem na Bałkanach. W pierwszych latach prowadzenia statystyk (między 1992 a 1995 rokiem), łączna liczba takich osób nie przekraczała tysiąca.  

Reklama

Główna fala uchodźców z byłych jugosłowiańskich republik kierowała się w stronę północno-zachodnią, do takich krajów jak Austria czy Niemcy - głównie do Bawarii. Jak zaznacza dr Czerniejewska, w latach 90. obserwowany był także napływ do Polski Ormian, spowodowany konfliktem o Górski Karabach. Obserwacje obu tendencji prowadzą do wniosku, że każda fala składanych wniosków o status uchodźcy może zakończyć się z dwóch powodów: po pierwsze w przypadku zakończenia konfliktu w kraju, z którego pochodzą, po drugie - w momencie, gdy wzrasta liczba odrzucanych podań.   

O ile w pierwszym przypadku mieszkańców Bałkanów mieliśmy do czynienia z pierwszą przyczyną, o tyle Ormianie nie spełniali wielu formalnych kryteriów, pozwalających im otrzymać status uchodźcy. Spora część wniosków była odrzucana, co zniechęcało kolejnych mieszkańców Armenii do ubiegania się o ten status. Według dr Czerniejewskiej w pierwszych latach 90. XX wieku średnia liczba wniosków wynosiła zaledwie 500-800. W roku 1996 nastąpił istotny wzrost do ponad 3 tys. osób i w kolejnych latach utrzymywał się na tym poziomie.  

"Nowe stulecie i późniejsze wejście Polski do Unii Europejskiej to wzrost tych wskaźników. Kolejny skok można dostrzec w roku 2000 - ponad 4,5 tys. złożonych wniosków. W następnych latach, pomimo spadków w niektórych okresach, liczba aplikacji o status uchodźcy wzrastała: w 2004 r. liczba zgłoszeń wynosiła 8 tys., w 2009 ponad 10 tys., a rok 2013 był rekordowy, gdyż przyjęto ponad 15 tys. aplikacji" - zauważa Czerniejewska.   

Wraz ze wzrostem zainteresowania Polską wśród uchodźców rosło także zróżnicowanie kierunków napływu migrantów. Jak napisała w swoim raporcie dr Czerniejewska, w pierwszym dziesięcioleciu prowadzonych statystyk obok wspomnianych wyżej grup w niektórych latach licznie pojawiają się osoby ze Sri Lanki (najwięcej, bo prawie 900 osób, przyjechało ich w 1997 r.) oraz Afganistanu (ponad 600 osób w 1997 r., a w kolejnych latach aż do 2002 - między 300 a 600 wniosków rocznie), a także osoby z Bangladeszu, Indii, Iraku, Pakistanu, Somalii i innych. 

W roku 2000 jednorazowo pojawiła się spora grupa obywateli Rumunii (900 wniosków). Rok 2000 przyniósł nowy trend i kierunek napływu uchodźców - pojawiło się znacząco więcej osób pochodzących z Kaukazu. Jak zauważa dr Czerniejewska, głównie były to osoby legitymujące się obywatelstwem Federacji Rosyjskiej, a pochodzące z Czeczenii. Szukali oni schronienia w związku ze wznowieniem konfliktu pomiędzy Rosją a Czeczenią. W 2000 r. liczba ich podań wynosiła ponad tysiąc, dwa lata później ponad 3 tys., w 2003 roku złożono ich ponad 5,5 tys. Przez całą kolejną dekadę (2003-2012) liczba wniosków obywateli rosyjskich oscyluje wokół 5-7 tys. wniosków każdego roku.   

"Kolejny szczyt przypada w 2013 r., kiedy złożono ponad 12 tys. wniosków cudzoziemców pochodzących z tego regionu. Tak duży wzrost obecności uchodźców z Kaukazu wpływa na strukturę etniczną cudzoziemców ubiegających się o ochronę międzynarodową" - napisała w swoim raporcie dr Czerniejewska.   

Zdaniem badaczki w latach 2003-2005 podania o przyznanie statusu uchodźcy obywateli Rosji stanowiły ponad 80 proc. wszystkich aplikacji. W kolejnych trzech latach wskaźnik ten dochodził do 90 proc. "Oferowana w tym czasie pomoc skierowana była do muzułmańskich rosyjskojęzycznych kobiet i mężczyzn, a nazwa grupy etnicznej i termin "uchodźca" wielokrotnie stosowane były zamiennie przez media i organizacje pomocowe" - zauważa ekspertka.   

Kolejną zmianę tendencji zaobserwowano w 2009 r., kiedy w ośrodkach dla uchodźców pojawiało się coraz więcej Gruzinów. Ruch ten miał związek z sytuacją po konflikcie między Rosją a Gruzją, a także po wizycie prezydenta Leach Kaczyńskiego w Tbilisi.  "W 2009 r. złożonych zostało ponad 4,2 tys. wniosków obywateli gruzińskich, co stanowiło 40 proc. wszystkich aplikacji o nadanie statusu uchodźcy. W 2011 r. zaaplikowało ponad 1,7 tys., a w 2012 - ponad 3,2 tys. obywateli Gruzji" - wylicza dr Czerniejewska.   

Jako ciekawostkę ekspertka przytacza "wielokrotnie słyszaną plotkę" w ośrodkach dla cudzoziemców, jakoby polski prezydent miał podczas spotkania z Gruzinami nie tylko zapraszać ich do Polski, ale rzekomo obiecywać przychylne traktowanie, dobre warunki pobytu, a nawet "pracę i samochody". Ta sytuacja przypomina podobne, równie nieprawdziwe, plotki krążące wśród migrantów z Syrii na temat domniemanych obietnic składanych im przez rząd federalny w Niemczech.   

Jak wynika z danych Urzędu ds. Cudzoziemców dopiero w obecnej dekadzie pojawiła się zwiększona liczba wniosków z krajów takich jak Syria, Afganistan czy Egipt. Zjawisko to zauważalne wyraźnie w 2012 r. można wiązać z arabską jesienią (do 100 wniosków obywateli z każdego z wyżej wymienionych krajów). Z kolei w 2014 r. w związku z konfliktem na Ukrainie tylko od stycznia do kwietnia napłynęło ponad 300 aplikacji obywateli naszego wschodniego sąsiada.   Istnieją także przesłanki, by zwrócić uwagę na "tranzytowy" charakter naszego kraju w ruchu migracyjnym.

Statystyki zawierają przypadki ponownego rozpatrywania wniosków cudzoziemców powracających do Polski zgodnie z prawem dublińskim. Oznacza to, że część uchodźców, którzy znaleźli się w Polsce, wyjechało do "bardziej atrakcyjnych" krajów zachodniej Europy, skąd zostali "zawróceni" za Odrę. To główny powód, dla którego nie możemy mówić o dokładnych liczbach dotyczących uchodźców, jacy znaleźli schronienie w Polsce.   

Jak wynika z danych statystycznych, wykorzystanych w raporcie Centrum Badań Migracyjnych, w latach 1992-2013 w Polsce było ponad 128 tys. przypadków ubiegania się o status uchodźcy. Tylko niewielka część zakończyła się pozytywną odpowiedzią.   Jak zauważa dr Czerniejewska, w latach 1992-2003 jedyną formą ochrony cudzoziemców był status uchodźcy regulowany w prawie międzynarodowym Konwencją Genewską. 

Od 2003 r. pojawiła się nowa forma, tzw. zgoda na pobyt tolerowany. Oznaczała ona, że osoba, która ją uzyskała, nie mogła być odesłana do kraju z powodu zagrożenia zdrowia lub życia. Pięć lat później wprowadzono "ochronę uzupełniającą" dającą podobne przywileje co status uchodźcy.   

"Niezmiernie istotne jest, że trwają prace nad nowelizacją ustawy o ochronie cudzoziemców. Świadczy to o tym, że ustawodawca stara się nadążyć nad zmieniającą się sytuacją osób, którym należy się ochrona międzynarodowa w Polsce" - wskazała ekspertka. Według dr Czerniejewskiej, która przeanalizowała statystyki dotyczące przyznawania statusu uchodźcy, liczba ta jest w Polsce dość stabilna i wynosi średniorocznie od 100 do 300 przypadków.

Imigranci przejdą przez Polskę?

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy