Reklama

Reklama

Dziś wyniki audytu rządów koalicji PO-PSL

Sejm, który w środę po godz. 9.00 rozpoczął posiedzenie, prawdopodobnie wysłucha informacji o wynikach audytu rządów PO-PSL. Jest to jednak punkt sporny, posłowie rozpoczęli obrady od rozstrzygnięcia tej kwestii. Jako pierwsza głos ma zabrać premier Beata Szydło; po niej poszczególni ministrowie będą mówić o swoich resortach. Na przedstawienie raportu i dyskusję po nim zaplanowano ponad 7 godzin.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek zapowiadał wczoraj, że wyniki audytu rządów PO-PSL na forum Sejmu przedstawią poszczególni ministrowie obecnego rządu. Według niego, będzie to audyt na temat stanu państwa, jaki PiS zastał po wyborach parlamentarnych. W Polskim Radiu precyzował, że audyt będzie dotyczył głównie sfery finansowej.

Na przedstawienie raportu i dyskusję po nim zaplanowano ponad 7 godzin - od godz. 9.15 do 16.30.

W debacie krótkiej - która ma się odbyć po prezentacji raportu - PiS przypada 57 minut; PO - 34; klubowi Kukiz'15 - 13 minut; Nowoczesnej - 9; PSL - 7 minut.

Reklama

"Bilans rządów PO-PSL jest porażający"

Szefowa kancelarii premiera Beata Kempa powiedziała wczoraj w TVP Info, że "bilans rządów PO-PSL jest porażający".

"Straty dla budżetu państwa można liczyć w miliardach złotych" - mówiła Kempa.

Jak zapowiedziała, wstępne podsumowanie przedstawi premier Beata Szydło. "Po niej poszczególni ministrowie będą mówić o tym, jaki stan zastali w swoich resortach" - dodała.

Beata Kempa zastrzegła, że przedstawiony raport to nie będzie katalog zamknięty. Jak mówiła, urzędnicy cały czas znajdują nowe dokumenty.

Szefowa kancelarii zapowiedziała, że w Sejmie przedstawione zostaną nie "przysłowiowe dorsze"; pokazane będą procesy np. sprzedaży m.in. w resorcie skarbu czy gospodarki, gdzie - jak mówiła - pewne decyzje skutkują stratami dla budżetu państwa. Dopytywana, powiedziała, że można je liczyć w miliardach złotych.   

"To będą poważne podsumowania, na pewno będzie nam smutno" - powiedziała Kempa.

"To czysta polityka"

Sprzeciw wobec punktu środowych obrad Sejmu zgłosił podczas posiedzenia Konwentu Seniorów klub PO. "Chcieliśmy najpierw otrzymać raport, aby się z nim zapoznać i dopiero potem przeprowadzić debatę" - mówił dziennikarzom szef klubu PO Sławomir Neumann.

"To czysta polityka" - tak z kolei odniósł się do zapowiedzi, że w środę rząd Beaty Szydło przedstawi audyt dotyczący funkcjonowania rządu PO-PSL szef PO Grzegorz Schetyna. "Wszystko, co się działo przez minione 8 lat jest oficjalne, otwarte, nie ma żadnej tajemnej wiedzy" - zapewnił.

Szef PO ocenił, że to, co zostanie zaprezentowane w środę "nic z audytem nie ma wspólnego", ponieważ prawdziwego audytu dokonują zawsze "niezależni kontrolerzy".

"Trudno sobie wyobrazić, żeby to było coś poważnego, coś budującego rzeczywiście prawdziwą ocenę naszych aktywności tych dwóch kadencji" - przekonywał.

Jak dodał, ze strony przygotowanego przez nowy rząd dokumentu spodziewa się "raczej tworzenia atmosfery jakichś niedopowiedzeń, że coś działo się przez te 8 lat, o czym (...) nie wiemy". Tak naprawdę - zapewnił Schetyna - "wszystko jest tu oficjalne, wszystko jest otwarte, nie ma żadnej tajemnej wiedzy".

Szef PO zapowiedział, że jego ugrupowanie będzie gotowe do odpowiedzi "na wszystkie, nawet te najbardziej absurdalne pytania" dotyczące okresu jego rządów.

"To część kampanii propagandowej"

Jacek Rostowski mówił w TVN24 o raporcie przygotowanym przez rząd, że "to nie żaden audyt, to część kampanii propagandowej". Zdaniem byłego ministra finansów, nie może być mowy o rzetelnym przygotowaniu audytu. "Wtedy musiano by peany na nasz temat snuć, a tak nie będzie" - podkreślił Rostowski.

Z kolei zdaniem byłej premier Ewy Kopacz, po treści raportu "należy spodziewać się wszystkiego".

"Widocznie osiągnięć nie ma zbyt wiele, skoro trzeba sięgać do krytyki poprzedników" - w ten sposób Kopacz podsumowała zapowiedzi opublikowania audytu.

Prezydencka nowelizacja "500 Plus"

W trakcie zaplanowanego na trzy dni posiedzenia posłowie rozpoczną prace nad prezydenckim projektem nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Chodzi o to, by świadczenie z programu "Rodzina 500 plus" nie obniżało wysokości alimentów. W prezydenckim projekcie zapisano, że na zakres obowiązku alimentacyjnego nie wpływają ani świadczenia wychowawcze, ani świadczenia z pomocy społecznej lub funduszu alimentacyjnego, ani świadczenia rodzinne, ani świadczenia i inne środki pieniężne przysługujące na dzieci umieszczone w pieczy zastępczej.

Prezydent w niedawnym wywiadzie dla PAP "absurdem" nazwał sytuację, kiedy alimenty mogą zostać obniżone z powodu otrzymywania 500 zł na dziecko.

Program "Rodzina 500 Plus" ruszył 1 kwietnia. Zgodnie z jego zapisami świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł miesięcznie wypłacane jest na każde drugie i kolejne dziecko, a w mniej zamożnych rodzinach również na pierwsze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje