Reklama

Reklama

Dyskusja w SEA: Radykalizm nie bierze się z religii

Kolonialny wyzysk i brak perspektyw imigrantów sprzyjają ekstremizmowi, dla którego można wykorzystać religię; islamski radykalizm dotyczy także Polski choćby ze względu na jej sojuszników - mówili w piątek uczestnicy debaty Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego.

- Złudne jest przekonanie, że temat nas nie dotyczy. Trzeba mieć na uwadze, że jeżeli jest jakiś problem związany z bezpieczeństwem naszych sojuszników, to i nas dotyczy, choćby pośrednio - powiedział przewodniczący Rady Wykonawczej SEA, b. szef MON Janusz Onyszkiewicz. Otwierając debatę "Polska wobec zagrożeń związanych z radykalizmem islamskim", postawił pytanie, czy islam ułatwia lub motywuje działania ekstremistów.

Prof. Tomasz Aleksandrowicz z Collegium Civitas podkreślił, że radykalizm, reprezentowany np. przez tzw. Państwo Islamskie to "nasza sprawa nie tylko dlatego, że jesteśmy członkami NATO i UE, ale ponieważ opowiadamy się za prawami człowieka i jesteśmy w strefie Schengen, gdzie w praktyce nie ma granic".

Reklama

- Stoimy wobec szeroko rozumianego konfliktu cywilizacji. Trudno znaleźć wspólne wartości dla całej ludzkości, bo nie jest nią nawet ludzkie życie - ocenił Aleksandrowicz, nawiązując do tezy Samuela Huntingtona.

Według dr. Bogusława Zagórskiego, arabisty i znawcy islamu, teza Huntingtona to przepowiednia, która zaczęła się sprawdzać "na skutek działań szaleńców po obu stronach".

Podkreślił, że powodem konfliktów są nierówności i napięcia, a "religię łatwo można było wykorzystywać do motywowania ludzi mało zorientowanych". - Wojny religijne w Europie, które nie miały charakteru religijnego, lecz polityczny, społeczny i gospodarczy, doprowadziły do wymordowania jednej trzeciej ludności. Także krucjaty i  odkrycia geograficzne miały na celu pozyskiwanie rynków i surowców - przypomniał.

Podkreślił, że "rasizm to wymysł europejski", do dziś postrzegany na innych kontynentach jako jedno z głównych zagrożeń. - Europa boi się islamu, często z powodu stereotypu, a czy świat islamu boi się Europy? Bardziej niż kiedykolwiek Europa bała się islamu - powiedział.

Przypomniał, że "świat islamu prawie w całości był poddany władzy kolonialnej, wyzyskowi gospodarczemu, dyskryminacji prawnej i ludobójstwu", a "pamięć ofiary zawsze jest dłuższa niż pamięć kata".

Wezwał, by "nie doszukiwać się w islamie promocji ekstremizmu, bo takie same czynniki są w innych religiach". - Źródłem konfliktów jest także sytuacja imigrantów w Europie, którzy widzą, że ich pozycja społeczna jest inna niż tzw. rdzennych mieszkańców. Na gruncie dyskryminacji i poniżenia rodzi się poczucie krzywdy, kryminalizacja, radykalizacja. Przykrywką teraz jest islam, tak jak kiedyś był komunizm młodych ludzi, którzy w imię szczytnych ideałów chcieli naprawiać świat - dodał Zagórski.

Dyplomata i ekspert w Sejmie ds. imigracji Wojciech Gilewski zwrócił uwagę, że "bardzo łatwo o radykalizację, kiedy się wsadza człowieka do ośrodka dla cudzoziemców", w którym obowiązuje więzienny reżim, obsługa nie zna języka ani kultury przetrzymywanych, podając im np. nieodpowiednią żywność. Wytknął polskim władzom brak polityki imigracyjnej, przywołując przykłady współpracy z reżimem Wietnamu, skąd imigranci chcieli uciec, i przypadki automatycznego uznania niemowlęcia - dziecka uchodźczyni - za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

Były szef WSI Marek Dukaczewski mówił, że terroryści zaczynają stosować "metody typowe dla służb specjalnych", organizując łączność i konspiracyjne spotkania, a wyśrubowane kryteria werbunku utrudniają służbom infiltracje radykalnych środowisk. Nawiązując do ujawnienia tajemnic w związku z likwidacją WSI, wyraził obawę, czy zachodnie służby będą skłonne dzielić się teraz z polskimi kolegami informacjami o zagrożeniach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy