Reklama

Reklama

Duże zmiany w szkolnym menu. "Sklepiki upadną"

Ministerstwo zdrowia przypomina, że od września w szkołach będzie można kupić tylko zdrowe produkty. W pierwszym dniu nowego roku szkolnego wchodzą w życie przepisy nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Za ich naruszenie grozi kara w wysokości 5 tysięcy złotych. - To przestanie się opłacać, nie będzie sklepików w szkołach i taki będzie finał tego rozporządzenia - komentuje właściciel szkolnego sklepiku.

Wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki podkreśla, że zmiany wprowadzane są w trosce o zdrowie całego społeczeństwa. Tłumaczy, że w sklepikach szkolnych i stołówkach będzie wszystko to, co można śmiało jeść i nie obawiać się o swoje zdrowie, w perspektywie lat nie tylko pięciu, ale pięćdziesięciu czy siedemdziesięciu.

Chodzi o to, abyśmy wszyscy żyli jak najdłużej i przez długie lata byli ciągle zdrowi - przekonuje wiceminister. Dodaje, że chodzi o zapobieganie otyłości, która jest przyczyną chorób cywilizacyjnych - takich jak cukrzyca, nowotwory czy choroby serca i układu krążenia. Podstawowe składniki żywieniowe, które wpływają na kaloryczność jedzenia to są białka, tłuszcze i cukry czyli węglowodany. Chodzi o to, abyśmy jedli te właściwe z nich oraz w odpowiedniej ilości, właściwej dla naszego zapotrzebowania energetycznego - tłumaczy wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki.

Reklama

Szkolne sklepiki upadną ?

Rozporządzenie wykonawcze zostało podpisane ale nie ukazało się jeszcze w "Dzienniku Ustaw" i nie jest obowiązującym prawem. W związku z tym, w Trójmieście ajenci zajmujący się żywieniem w szkołach nie podpisują umów. Jeden z nich tłumaczy, że ta działalność stała się nieopłacalna, bo ustawodawca wprowadził zbyt restrykcyjne przepisy. "Nie będzie sklepików w szkołach i taki będzie finał tego rozporządzenia" - mówi anonimowo.

Według niego, bufety szkole musiałyby podnieść ceny. Jak twierdzi, z przeprowadzonych wyliczeń wynika, że średni produkt, na przykład kanapka przygotowana zgodnie z nowymi przepisami powinna kosztować od 3 do 7 złotych, a dziecko dotychczas przeciętnie miało do wydania w sklepiku 4 złote. Tłumaczy, że ajenci nie mogą inwestować w produkty, których potem nie będą mogli sprzedać.

Dzieci będą mogły kupić w szkole kanapkę tylko z ciemnym pieczywem, ale z białym już nie. Generalnie, dozwolona będzie sprzedaż nieprzetworzonych produktów oraz z pełnego ziarna, świeżych owoców i warzyw, chudych wędlin i mięs. Dozwolone będzie używanie ziołowych przypraw i ograniczonych ilości soli. W bufetach nie będzie sosów, z wyjątkiem określonego rodzaju ketchupu.

Nie można będzie kupić słodkich produktów, takich jak: drożdżówki i jagodzianki czy klasycznych naleśników. Herbata będzie bez cukru albo słodzona naturalnym miodem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy