Reklama

Reklama

Drożyzna uderza w młode pary. Cena wesela może się zmienić nawet tuż przed ślubem

9 tysięcy złotych musiała dopłacić do przyjęcia młoda para, której wesele odbyło się w lipcu w Krakowie. Informację otrzymali na 90 godzin przed wydarzeniem. W związku z szybującą inflacją "aktualizacja ceny" ze strony sal weselnych zdarza się coraz częściej. Jak mówi nam konsultant ślubny Dariusz Zwadowski, pozwala na to większość zawieranych umów. - Przez wiele lat prawie nikt nie korzystał z tych zapisów - wskazuje. Teraz się to zmienia, a podwyżki wynoszą średnio 10-15 procent. Ekspert radzi, jak sobie z taką sytuacją radzić.

Od 2021 roku, czyli od początku pandemii, ceny usług ślubnych stale rosną. - Widać to zwłaszcza w usługach, które dotyczą zakupu produktów, czyli na przykład gastronomia, kwiaty, papeteria weselna, a także w obszarze związanym z transportem - mówi Interii Dariusz Zwadowski, wedding planner oraz rzecznik prasowy Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.

I dodaje, że kiedyś podstawowe wesele można było zorganizować w okolicach 70 tys. zł, a dzisiaj trzeba na nie przeznaczyć już około 80 tys. - Wesela premium zaczynały się od 150 tys., natomiast teraz na takie samo przyjęcie trzeba wydać około 200 tys., z czego górnego limitu nie ma - wylicza.

Reklama

Co więcej, pary muszą liczyć się z tym, że cena przyjęcia weselnego może ulec zmianie nawet tuż przed ślubem.

"Przez wiele lat nikt nie korzystał z tych zapisów"

- Od czerwca mamy w branży weselnej do czynienia z aktualizacją ceny w związku z szybującą inflacją - mówi Dariusz Zwadowski. Podkreśla, że samo powołanie na inflację nie do końca daje prawo do zwiększenia ceny. - Niemniej w umowach z obiektami weselnymi prawie zawsze pojawia się zapis mówiący o możliwości zwiększenia ceny o inflację. Jeśli taki zapis był w umowie, to daje on prawo do zaktualizowania ceny - dodaje. I podkreśla, że taka informacja powinna dotrzeć do pary młodej minimum na 30 dni przed uroczystością.

- Przez wiele lat prawie nikt nie korzystał z takich zapisów. Natomiast sytuacja gospodarcza w ostatnich miesiącach diametralnie się zmieniła - wskazuje nasz rozmówca.

I wyjaśnia: - Umowy z obiektami są podpisywane często z jedno-, dwu-, a nawet trzyletnim wyprzedzeniem. Ceny za produkty spożywcze, wynagrodzenie pracowników bardzo mocno poszły w górę, nie mówiąc o rachunkach za media, które często kilkukrotnie się zwiększały. W związku z tym sale weselne są często zmuszone do podwyższenia ceny.

Wzrost o 10-15 procent

Pytany, jakie są to kwoty, Zwadowski odpowiada: - Inna zmiana będzie dla wesela, gdzie menu kosztuje 250 zł za osobę, a inna, gdzie menu kosztuje 450 zł. To średnio 10-15 proc. ceny menu weselnego. Wiele zależy od tego, kiedy umowa została podpisana.

Podkreśla też, że taka zmiana zdarza się głównie ze strony obiektu weselnego.

- Bardzo rzadko spotykamy się z takim podnoszeniem cen u fotografów, filmowców, czy muzyków. Takie sytuacje częściej miały miejsce w momencie przekładania wesela z powodu pandemii na inny termin. Wówczas czasami usługodawcy prosili o zaakceptowanie oferty cenowej aktualnej w danym roku, na który miało być przeniesione wesele - wyjaśnia Dariusz Zwadowski.

9 tys. zł na 90 godzin przed ślubem

Ze zmianą ceny przyjęcia weselnego musiała się w lipcu mierzyć pewna para młoda z Krakowa. Na 90 godzin przed ślubem otrzymała pismo od prawnika hotelu, w którym miało odbywać się wesele, z informacją o konieczności dopłaty niemal 9 tys. złotych. Sprawę opisał Maciej Bednarek na blogu Subiektywnie o finansach.

W udostępnionym fragmencie pisma prawnika czytamy: "Zawiadamiam, że wobec niezależnej od Wykonawcy, istotnej zmiany stosunków, w tym wobec zmiany i znacznego wzrostu cen produktów i usług gastronomicznych, średnio ponad 120 proc., Wykonawca został zmuszony do podniesienia wartości zobowiązania o 24 proc. (...). Wynagrodzenie przysługujące Wykonawcy za realizację usługi przewidzianej ww. umową wynosić będzie 45 532,80 zł (...) w miejsce dotychczas ustalonej kwoty w wysokości 36 720 zł (...), co oznacza, że zobowiązani są Państwo do dopłaty kwoty 8 812,80 zł nie później niż do dnia 21 lipca 2022 r."

Prawnik powołał się na treść art. 357(1) Kodeksu Cywilnego. "Jego zdaniem ten przepis pozwala modyfikować, a nawet rozwiązać umowę w przypadku, gdy z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków realizacja umowy groziłaby jednej ze stron rażącą stratą" - pisze Maciej Bednarek. Co istotne, umowa na organizację imprezy weselnej została podpisana w 2018 r. przez inną parę, a w 2020 r. para, o której mowa, przejęła tę rezerwację w ramach cesji.

"Cios poniżej pasa"

- O sprawie opowiedział mi ojciec panny młodej. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której rodzina już przeznaczyła sporo pieniędzy na organizację wesela, a nagle dowiaduje się o niemałej dopłacie w wysokości blisko 9 tys. złotych. W mojej ocenie jest to skandaliczne - komentuje Maciej Bednarek w rozmowie z Interią. - Nie robi się takich rzeczy na kilka dni przed tak ważnym wydarzeniem. To cios poniżej pasa - dodaje.

- Ojciec panny młodej podkreślał, że spotkania z hotelem odbywały się regularnie, w ostatnim półroczu widzieli się kilka razy. Można było zatem o tej zmianie ceny porozmawiać dużo wcześniej. O rosnących kosztach obiekt wiedział nie od wczoraj - zauważa dziennikarz.

I wskazuje, że organizator imprezy, zastrzegając podwyżkę, powinien powołać się na wskaźniki GUS. - Urząd podaje w miesięcznych raportach o inflacji całe listy produktów i zmiany ich cen. Wówczas można wskazać - kliencie, mamy taki koszyk, tyle produktów potrzebujemy, aby zorganizować wesele, a zdrożało to o tyle i tyle. W umowie powinien też być zapis, do kiedy tę korektę ceny można wykonać. Tego niestety zabrakło - podkreśla.

Ostatecznie para młoda dopłaciła do przyjęcia, a wesele się odbyło. Chociaż niesmak pozostał.

Pomoc konsultanta ślubnego. "Staramy się załagodzić sytuację"

Dariusz Zwadowski sam miał ostatnio sytuację, w której obiekt weselny postanowił podnieść cenę widniejącą w umowie. Informacja wpłynęła do pary młodej nieco ponad miesiąc przed uroczystością. - Umowa była podpisana początkiem roku 2022, a wesele odbyło się początkiem sierpnia. Obiekt weselny powołał się na zapis w umowie mówiący o możliwości zmiany ceny o inflację - relacjonuje Zwadowski.

- Pierwsza wiadomość dotyczyła 15-procentowej podwyżki, czyli tyle, ile wynosiła inflacja w stosunku rocznym. Ostatecznie po negocjacjach zakończyło się na 12,5 procentach, ponieważ policzyliśmy inflację od stycznia (moment podpisania umowy) do lipca (zgłoszenie). To było logiczne. Aktualizacja ceny dotyczyła jedynie gastronomii, już bez noclegów - wskazuje.

I podkreśla, że w takich przypadkach konsultanci ślubni zawsze starają się załagodzić sytuację i podejmują próbę negocjacji. - Uważam, że zawsze jest jakieś wyjście z danego problemu. Ponadto staramy się zabezpieczyć parę młodą już na etapie podpisywania umowy. Dlatego warto współpracować od samego początku z wedding plannerem - radzi Dariusz Zwadowski.

Mimo cen i trudności pary nie rezygnują

Ekspert wskazuje również, że przyszłe pary młode nie chcą rezygnować z wesel.

- W Polsce mamy mocno zakorzenioną organizację przyjęć weselnych. Polacy wydają duże kwoty na ten wyjątkowy dzień. Chcą zapewnić gościom najwyższy możliwy standard - komentuje.

- Wydaje mi się, że pary młode wolą dołożyć dodatkową kwotę do budżetu weselnego, aby zachować standard i swoje pierwotne założenia, jak ma wyglądać ich wymarzony ślub i wyjątkowe wesele. Nie obserwujemy również rezygnacji z przyjęć weselnych z uwagi na droższe ceny - podsumowuje Dariusz Zwadowski.

Reklama

Reklama

Reklama