Spis treści:
- Bukowsko. "Sytuacja jest krytyczna"
- Susza w Polsce. Problem jest rozległy, a będzie gorzej
- 70 proc. rzek w Polsce w strefie wody niskiej
- Deszcz spada, a mimo to jest susza. Dlaczego?
- Prognoza: Susza będzie się pogłębiać
W gminie Bukowsko na Podkarpaciu czekają na deszcz. - Kryzys powrócił, jak miało to miejsce w ubiegłym tygodniu - mówi Interii wójt Marek Bańkowski.
Mieszkańcy czterech miejscowości (Nagórzany, Nadolany, Nowotaniec, Wola Sękowa) zmagali się z drastycznymi ograniczeniami w dostępie do bieżącej wody. Mieli ją jedynie przez dwie godziny - między 17 a 19. Choć niewielkie opady deszczu przyniosły w weekend chwilową poprawę, teraz około 1,5 tysiąca gospodarstw domowych znów zmierzy się z dotkliwym brakiem.
- Dziś o 19 zamykamy wodę - przyznaje wójt. Jeśli nie spadnie deszcz, na co się nie zanosi, woda popłynie z kranów dopiero w środę po południu i to tylko przez dwie godziny. I tak w kolejnych dniach, aż do odwołania. Kto będzie pilnie potrzebować wody pitnej poza wskazanymi godzinami, musi po nią jechać do punktu, gdzie ustawiono beczkowóz.
Bukowsko. "Sytuacja jest krytyczna"
"W związku z katastrofalną, długotrwałą suszą i drastycznym spadkiem zasobów, sytuacja z dostępnością wody w naszej gminie jest krytyczna" - napisano w komunikacie do mieszkańców.
Jak mówi Interii wójt, potok górski, który zaopatruje w wodę cztery miejscowości, wysycha. Żeby między godziną 17 a 19 z kranów rzeczywiście popłynęła woda, potrzeba sporo zachodu. - Wozami strażackimi dostarczamy od 150 do 200 tysięcy litrów wody, która jest uzdatniana i wprowadzana do sieci - Marek Bańkowski.
Woda pochodzi z hydrantów w innych częściach gminy, gdzie mieszkańcy podłączeni są do - jak słyszymy - stabilnej sieci wodociągowej zasilanej zasobami z Sanu.
- Niestety, problemy te powtarzają się i są dowodem na dotkliwą suszę hydrologiczną w gminie Bukowsko. Ekstremalne sytuacje, w których rzeka całkowicie wysycha, obserwujemy od około pięciu, sześciu lat. Bywały lata, w których musieliśmy dowozić wodę nieprzerwanie przez dwa tygodnie - opowiada Bańkowski. Gmina pracuje nad tym, by w przyszłości podłączyć narażone dziś miejscowości do sieci czerpiącej wodę z Sanu.
W związku z suszą w gminie obowiązuje też całkowity zakaz używania otwartego ognia, w tym grillowania.
Susza w Polsce. Problem jest rozległy, a będzie gorzej
Z suszą hydrologiczną zmagają się nie tylko mieszkańcy Podkarpacia. - Sytuacja wygląda naprawdę poważnie. Problem jest rozległy - mówi Interii Michał Sikora-Le hydrolog z państwowego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
I tłumaczy: - W tym roku mamy bardzo wiele obszarów dotkniętych suszą hydrologiczną, która utrzymuje się od dłuższego czasu. Niektóre ostrzeżenia hydrologiczne wydawaliśmy już na początku czerwca, a zdarzały się i takie, które obowiązywały od maja czy kwietnia. Od tamtej pory zasoby wody nie zostały uzupełnione, a liczba nowych ostrzeżeń stale rośnie.
Wystarczy spojrzeć na mapy IMGW obrazujące skalę problemu. Już teraz dotyczy on co najmniej połowy kraju. Hydrolodzy przewidują, że w najbliższych dniach obszarów objętych ostrzeżeniami przybędzie.

70 proc. rzek w Polsce w strefie wody niskiej
- Dane dotyczące wilgotności gleby oraz ilości wody dostępnej w ekosystemie i rzekach są alarmujące. Obecnie blisko 70 proc. rzek w Polsce notuje strefę wody niskiej - wskazuje Sikora-Le.
Jednak mówiąc o suszy hydrologicznej, badacze posługują się przede wszystkim pojęciem "przepływu" - czyli ilości wody przepływającej przez koryto w danej jednostce czasu.
- Na 355 stacjach pomiarowych w Polsce - przy łącznej liczbie ponad 950 naszych stacji - notujemy obecnie przepływ niższy od średniego niskiego przepływu z wielolecia. To bardzo znacząca liczba - mówi hydrolog.
- Dotyczy to w szczególności dorzecza Odry i Warty, ale także dorzecza Wisły w województwie podkarpackim. Tam zła sytuacja powtarza się cyklicznie od kilku lat - tłumaczy ekspert.
Deszcz spada, a mimo to jest susza. Dlaczego?
Susza hydrologiczna staje się przyczyną problemów, z jakimi obecnie zmagają się mieszkańcy gminy Bukowiec. Choć związek ten nie zawsze jest oczywisty.
- Woda pitna może pochodzić z różnych źródeł, w tym z wód podziemnych. Istnieją jednak w Polsce miejscowości, gdzie woda czerpana jest z mniejszych rzek, stosunkowo płytkich studni głębinowych, czy potoków górskich. To właśnie w takich miejscach susza hydrologiczna bezpośrednio wpływa na lokalną dostępność wody pitnej - tłumaczy hydrolog IMGW.
- Szczególnie wrażliwe są potoki górskie, które reagują bardzo gwałtownie na opady. Po burzach mogą powodować zagrożenie powodziowe, ale podczas długich okresów bezdeszczowych ich poziom drastycznie spada - wyjaśnia.
Ten sam potok może niemal całkowicie wyschnąć, a klika dni później, po intensywnych ulewach, stać się przyczyną powodzi. W Polsce mamy coraz więcej nawalnych deszczy, które poprawiają statystyki, bo łączna suma opadów rok do roku jest podobna, ale nie rozwiązują problemu.
W trakcie nawalnych deszczy ziemia zamiast stać się gąbką, która powoli, ale skutecznie nasiąka wodą, będzie raczej jak... kaczka.
- Kiedy ogromna ilość wody spada w bardzo krótkim czasie, zwłaszcza na terenach o dużym nachyleniu, następuje błyskawiczny spływ do rzek. Woda ta nie wsiąka w podłoże, lecz szybko odpływa, co skutkuje późniejszymi niedoborami - mówi hydrolog.
Prognoza: Susza będzie się pogłębiać
Żeby powstrzymać suszę hydrologiczną i odbudowywać zasoby wód gruntowych, potrzebujemy deszczy częstych, spokojnych i długotrwałych. Na takie się jednak w najbliższym czasie nie zanosi.
Hydrolog z IMGW, pytany o najnowsze prognozy, przyznaje, że nie są one pomyślne.
- W najbliższym tygodniu nie spodziewamy się znaczących opadów, które mogłyby poprawić sytuację. Jesteśmy w sierpniu, przed nami jeszcze kilka tygodni wysokich temperatur, które potęgują parowanie wody. Do tego dochodzi intensywny rozwój roślinności, która w fazie wegetacji potrzebuje ogromnych ilości zasobów wodnych. Susza będzie się pogłębiać - prognozuje.
Jolanta Kamińska-Samolej (kontakt do autorki: jolanta.kaminska@firma.interia.pl)
















