"Dopiero teraz się obudzili?" Polka ze Lwowa o sporze na linii Warszawa-Kijów
- Mamy grę, pokazówkę, piaskownicę międzynarodową i czekamy, kto pierwszy rzuci wiaderkiem - mówi Maria Pyż, Polka ze Lwowa, komentując sprawę odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu i eskalacji napięć dyplomatycznych na linii Warszawa-Kijów. Zdaniem Lwowianki mamy do czynienia z wygodnym tematem zastępczym dla obydwu stron, który przykrywa realne problemy Polaków mieszkających w Ukrainie.

W skrócie
- Spór o odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu jest postrzegany jako temat zastępczy przykrywający realne problemy Polaków mieszkających w Ukrainie.
- Polacy w Ukrainie wyrażają obawy, że ich działania na rzecz pamięci historycznej mogą zostać utrudnione w wyniku politycznych napięć między Polską a Ukrainą.
- Maria Pyż wskazuje, że rocznica wizyty Jana Pawła II w Ukrainie oraz działania Polaków w tym kraju są mniej atrakcyjne dla polityków niż eskalowanie debat związanych z relacjami Warszawa-Kijów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- Widzę w tym wyłącznie proces wyborczy. Prezydent Karol Nawrocki walczy o pozycję swojej partii wobec premiera Donalda Tuska. Nie mamy z tym nic wspólnego, to ich wewnętrzna sprawa - mówił w wywiadzie dla ukraińskiej telewizji TSN Wołodymyr Zełenski, komentując decyzję polskiego prezydenta o odebraniu mu Orderu Orła Białego.
Kilka godzin później takiej narracji zaprzeczył Karol Nawrocki, który stwierdził, że ukraiński przywódca myli się i że "wszyscy patrioci rozumieją, ile zbrodni ukraińscy nacjonaliści dokonali na ziemiach Polski".
- Spór dotyczy postrzegania kwestii historycznych i tego, że w Polsce nie akceptujemy czerwono-czarnej banderowskiej flagi - przekonywał Nawrocki w rozmowie z dziennikarzami.
Napięcie w relacjach Polska-Ukraina. "Boimy się..."
Choć sprawa ma charakter czysto polityczny, to okazuje się, że ma także swoje konsekwencje w życiu zwykłych ludzi. W rozmowie z Interią mówi o tym Maria Pyż, dziennikarka, Polka ze Lwowa.
Redaktor Naczelna Polskiego Radia Lwów nie ukrywa, że Polacy żyjący w Ukrainie poważnie obawiają się, że ich wieloletnia praca m.in. w zakresie upamiętniania ofiar Rzezi Wołyńskiej pójdzie na marne ze względu na działania polityków.
- Nie zapomnijmy, każda akcja budzi reakcję. Na razie obserwujemy, ale boimy się, szczególnie po tym, jak przeczytaliśmy odpowiedź ministra spraw zagranicznych Ukrainy. W tej wypowiedzi było wskazane, że trwają prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej. I naturalne jest, że obawiamy się ich przerwania - tłumaczy.
- Oprócz tego trwają prace w jeszcze dwóch miejscowościach na Wołyniu. W IPN-ie leży około 23 wniosków dotyczących prac poszukiwawczych, bo według prawa ukraińskiego po poszukiwaniach następują ekshumacje. Nie mamy czasu na zabawę w rzucanie orderami, tutaj trzeba działać - dodaje.
Zdaniem Marii Pyż politycy lubią mówić o Polakach w Ukrainie jako o "soft power", "miękkiej dyplomacji", ale jednocześnie ich działania mają odwrotne skutki i często blokują oddolną pracę, którą wykonuje się na co dzień.
Spór Polska-Ukraina. "Dopiero teraz zauważyli banderyzację?"
W rozmowie wspomniane zostaje wydarzenie, które zapoczątkowało falę ostatnich wydarzeń. Mowa o decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych tytułu "Bohaterów UPA". Lwowianka przyznaje, że banderyzacja Ukrainy to bardzo poważny temat, który jest problemem w relacjach polsko-ukraińskich, ale przez wiele lat był całkowicie pomijany przez polityków w Warszawie.
- Dopiero się obudzili? Dopiero teraz zauważyli banderyzację? Czy to pierwsza jednostka, która otrzymała tytuł nawiązujący do UPA? Czy nie były zmieniane nazwy ulic we Lwowie i innych miastach? Czy to wszystko nie działo się latami? - pyta retorycznie.
- Gdy zadawaliśmy pytania jeszcze poprzedniemu rządowi, to uciekali od odpowiedzi, mówili, że najważniejsze są relacje międzynarodowe, w tym przypadku polsko-ukraińskie. To nie jest dla nas żadna nowość. Nie wiemy, kto nacisnął guzik w Kancelarii Prezydenta akurat w tym momencie. To tylko spowodowało, że Polacy kłócą się między sobą w kraju no i mamy grę, pokazówkę, piaskownicę międzynarodową i czekamy, kto pierwszy rzuci wiaderkiem - odpowiada dziennikarka.
Relacje Polska-Ukraina. 25 lat od przyjazdu Jana Pawła II
Maria Pyż zwraca również uwagę na ukraińską stronę i wydarzenia, które łączą Polskę i Ukrainę, ale jednocześnie są przykrywane przez polityczny konflikt. Mowa o 25. rocznicy przyjazdu Jana Pawła II do Ukrainy, jego wizyty we Lwowie i Kijowie.
W obydwu miastach z tej okazji organizowane są koncerty, wystawy, konferencje, które odnoszą się do tych wydarzeń sprzed lat. Ukraińska Poczta Państwowa wydała znaczek z postacią Jana Pawła II.
- Mamy bliższe nam, bardziej współczesne rocznice, o których pamiętamy, mamy wydarzenia, które promujemy. I musimy zadbać o to przede wszystkim - wskazuje Lwowianka, jednocześnie podkreślając, że wszystko to nie jest tak atrakcyjne dla polityków jak możliwość podgrzewania emocji, wywoływania kolejnych ostrych debat na linii Warszawa-Kijów dla podniesienia swojej często chwilowej, medialnej rozpoznawalności.
Czy zatem dla Polaków z Ukrainy to kolejny element rzeczywistości, którą znają z poprzednich lat, niezależnie od partii rządzącej? Zdaniem Marii Pyż to symboliczny start kampanii wyborczej, w której będą wykorzystywani, gdy będzie do tego okazja.
- Na pół roku przed wyborami będziemy przyjmować różne delegacje we Lwowie i nie tylko te, które będą robić sobie ładne zdjęcia na Cmentarzu Łyczakowskim, Obrońców Lwowa. To jest moment raz na cztery lata, standardowo, kiedy politycy sobie o nas przypominają - dodaje.












