Reklama

Reklama

Donald Tusk stracił prawo jazdy. Mariusz Kamiński komentuje

- Policjanci zachowali się absolutnie profesjonalnie. Niezależnie od statusu osoby, która dopuszcza się wykroczenia, zawsze muszą działać tak samo - powiedział w dogrywce "Gościa Wydarzeń" w Interii minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. Skomentował w ten sposób utratę prawa jazdy przez Donalda Tuska, który w terenie zabudowanym przekroczył prędkość o ponad 50 km/h.

W sobotę Interia jako pierwsza poinformowała, że przewodniczący PO Donald Tusk stracił prawo jazdy za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h. Były premier miał pędzić ponad 107 km/h.

ZOBACZ: Donald Tusk jechał 107 km/h w terenie zabudowanym. Zabrano mu prawo jazdy

Bogdan Rymanowski zapytał Kamińskiego o słowa byłego premiera Leszka Millera, który napisał na Twitterze: "D. Tusk stracił prawo jazdy. Przekroczył prędkość o 50 km. Gdyby przydarzyło się to któremuś z liderów PiS, policjanci straciliby pracę, sprawa byłaby utajniona, nagrania z monitoringu uległyby samozniszczeniu, a miernik prędkości zaginąłby w wyniku roztargnienia personelu".

Reklama

- Żenująca wypowiedź. Kompletnie nieodpowiedzialna i oderwana od realiów. Polska policja działa profesjonalnie - podkreślił Kamiński. Jak dodał, "niezależnie czy to byłby polityk PiS-u, policja tak samo by zareagowała i tak samo niechętnie wypowiadałbym się o takim aspołecznym zachowaniu".

Kamiński: Sienkiewicz ma bujną wyobraźnię

Prowadzący przytoczył także rozmowę Marcina Fijołka z Bartłomiejem Sienkiewiczem w "Gościu Wydarzeń". Były szef MSWiA stwierdził wówczas, że podobnie jak Donald Tusk prędkość trzykrotnie przekraczał były szef MON w rządzie PiS Antoni Macierewicz, za co nie został ukarany.

ZOBACZ: "Te same prędkości przekraczał pan Macierewicz, trzy razy". Sienkiewicz o wykroczeniu Tuska

- Nie wiem do czego nawiązywał pan Sienkiewicz, który ma bujną wyobraźnię, być może genetycznie odziedziczoną po dziadku (Henryku Sienkiewiczu - red.) - stwierdził Kamiński. Jak dodał, "Macierewicz nie prowadził samochodu, ale miał służbowego kierowcę, więc jeśli czynić zarzut, że ktoś przekroczył prędkość, to jemu, choć nie wiem, czy nie było uzasadnienia, bo często jest tak, że polityk może z tego skorzystać".

- Władzy wolno więcej? - zapytał Rymanowski. - Nie, ale samochód wiozący polityka może być uprzywilejowany. Chcę jasno powiedzieć, że policja zawsze będzie działała tak samo, niezależnie od tego, kto dopuszcza się wykroczenia - zaznaczył minister.

- Były premier dopuścił się czynu aspołecznego, niezwykle nagannego. Mówię tak krytycznie, bo nie padło wobec opinii publicznej jedno słowo - przepraszam. To powinno paść. Były premier powinien przeprosić za swoje nieodpowiedzialne zachowanie - mówił Kamiński.

Na uwagę Bogdana Rymanowskiego, że Tusk po zdarzeniu napisał na Twitterze, że "jest przekroczenie przepisu drogowego, jest kara zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące plus 10 punktów i mandat. Adekwatna. Przyjąłem ją bez dyskusji", Kamiński odpowiedział: "to nie sprawca wykroczenia ocenia adekwatność kary, tylko policja".

Czy jest blisko wojny? Kamiński odpowiada

Minister Kamiński został także zapytany o spotkanie z Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Avril Haines. - Rozmowa miała charakter poufny. Avril Haines to była szefowa CIA w czasach prezydentury Baracka Obamy, teraz jest koordynatorem służb specjalnych USA. Rozmawialiśmy o bardzo poważnych zagrożeniach w tej części świata m.in. o sytuacji na granicy z Białorusią, ale rozmowa miała szerszy kontekst geopolityczny - mówił.

Jak dodał, "administracja prezydenta Joe Bidena nie zrezygnowała z pewnej misji dbania o bezpieczeństwo międzynarodowe". - Bardzo się z tego powodu cieszę - podkreślił.

- Rozmawialiśmy o trudnych scenariuszach dla świata. Amerykańska administracja i służby są gotowe uczestniczyć w działaniach na rzecz zapewnienia pokoju - podkreślił Kamiński.

Poinformował także, że szef CIA spotkał się w Moskwie z szefami rosyjskich służb specjalnych. - Przekazał im pewnie przesłanie - powiedział Kamiński.

Dopytywany o jego treść, odpowiedział: "żeby uważali, że są bacznie obserwowani przez cały wolny świat i wznowienie agresywnych działań destabilizacyjnych spotka się z właściwą reakcją wszystkich, którym zależy, żeby świat był bezpieczny, wolny, demokratyczny".

Na pytanie o to, czy świat jest blisko wojny, Kamiński powiedział: "nie, absolutnie nie chcę tego mówić, moją rolą nie jest strasznie obywateli". - Wielu ludzi na świecie działa, żeby nie doszło do wojny, żeby nie umierali ludzie, żebyśmy mogli żyć spokojnie i bezpiecznie - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL