Reklama

Reklama

Donald Tusk: Stawię się w poniedziałek w sądzie

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk powiedział w środę dziennikarzom, że w poniedziałek stawi się jako świadek w sądzie. Pytany, czy obawia się aresztowania, odpowiedział, że nie ma w zwyczaju skarżyć się na swój los. Zaznaczył jednak, że w Europie PiS uchodzi za "mściwą partię".

"Sąd wzywa mnie na świadka w sprawie, więc tak jak każdy obywatel i ja mam ten obowiązek. Żadnej sensacji" - powiedział Tusk w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.

Pytany był też przez dziennikarzy o doniesienia medialne, według których obawia się aresztowania w Polsce. Zaznaczył, że dotarły do niego te doniesienia.

"To jest dla mnie osobiście trochę przykre - sam zaczynałem właściwie zawodową karierę jako dziennikarz - że dziennikarstwo polega dziś na suflowaniu takich absurdów. Każdy, kto mnie zna, to wie, że po pierwsze nie chodzę po Brukseli, tylko biegam, to jest mój ulubiony sport. Nie mam zwyczaju skarżyć się na swój los nikomu, a już w szczególności nie mam w zwyczaju skarżyć się na coś, co może mi się przydarzyć" - powiedział Tusk.

Reklama

"To, że dzisiaj o PiS, nie tylko w Polsce, ale i w Europie sądzi się, że to jest partia dość mściwa - niektóre zdarzenia z ostatnich tygodni to potwierdzają - to jest inna sprawa. Jeśli chodzi o mnie, generalnie jestem optymistą. I wciąż jestem dość waleczny" - dodał.

23 kwietnia były premier Tusk ma zeznawać jako świadek w procesie byłego szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego oraz czterech innych urzędników w sprawie organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 roku.

"Porozumienie z KE w rękach polskiego rządu"

Dziennikarze pytali Tuska m.in., czy wspiera porozumienie KE z Polską w sprawie praworządności, czy stara się je zablokować. "Słyszałem takie pogłoski, że znowu jest wina Tuska, ale mam nadzieję, że ta znana skądinąd taktyka już na nikim w Polsce nie robi wrażenia. Mówiąc serio, bo sprawa jest bardzo serio, wciąż wszystko jest w rękach polskiego rządu i partii rządzącej" - oświadczył Tusk.

"Jak widać, także rząd PiS doszedł do tego wniosku, że są potrzebne zmiany, jeśli chodzi o ustawy i regulacje dotyczące sądownictwa i całego systemu sprawiedliwości w Polsce. Mówiąc wprost, trwa walka o przywrócenie możliwie dużej niezależności sądownictwa od władzy politycznej. Wszystko jest, jak sądzę, jeszcze możliwe" - zaznaczył przewodniczący Rady Europejskiej. 

"Absurdalne sugestie"

"Sugestie czy insynuacje, że są jacyś Polacy - wskazuje się oczywiście na mnie przede wszystkim, jako tego zawsze winnego - którzy chcieliby zablokować porozumienie (z Komisją Europejską), są absurdalne" - mówił Tusk.

"Pomijam kwestie takich formalnych kompetencji, kto czym zajmuje się w Brukseli, ale oprócz formalności ja mam rozum i serce. Oba są po polskiej stronie. Co nie znaczy, że akceptuję wszystko, co dzisiaj rządzący robią" - powiedział Tusk dziennikarzom w Parlamencie Europejskim.

Dodał, że są wystarczające powody, aby wierzyć, że porozumienie z KE będzie możliwe. "Ale to porozumienie musi być na bazie takiej prawdziwej, dobrej zmiany" - dodał.

"Dlatego te apele, aby nie przeszkadzać, aby umożliwić też przywrócenie tej dobrej reputacji Polski, to powinny być apele pod adresem polskiego rządu i PiS. To jest ich odpowiedzialność, aby Polska znów była traktowana jako państwo w pełni demokratyczne" - zaznaczył Tusk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy