Dlaczego Karol Nawrocki nie spotka się z Viktorem Orbanem? Kulisy decyzji
- Długo się zastanawialiśmy, ale to była jedyna słuszna decyzja - tak Pałac Prezydencki wyjaśnia powody, dla których nie dojdzie do spotkania Karola Nawrockiego z Viktorem Orbanem w cztery oczy. Co naprawdę stało za tą decyzją? I dlaczego nasi rozmówcy mówią, że "udało się uniknąć wielu ryzykownych spraw"?

W skrócie
- Prezydent Karol Nawrocki odwołał spotkanie z Viktorem Orbanem po tym, jak węgierski premier odwiedził wcześniej Władimira Putina w Moskwie.
- Decyzję tłumaczono koniecznością unikania politycznych ryzyk oraz niechęcią do bycia wykorzystanym w międzynarodowej grze Węgier.
- W otoczeniu prezydenta podkreślano także krajowe konsekwencje oraz to, jak spotkanie mogłoby zostać wykorzystane przeciwko prezydentowi przez Donalda Tuska i rząd
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz poinformował, że Karol Nawrocki ograniczy swoją planowaną wizytę na Węgrzech wyłącznie do uczestnictwa w szczycie Grupy Wyszehradzkiej, które ma się odbyć w Ostrzyhomiu. Pierwotnie planowane było także spotkanie prezydenta z premierem Węgier Victorem Orbanem w Budapeszcie.
Przydacz wyjaśnił, że decyzja o ograniczeniu wizyty miała związek "ze zrealizowaną przez Premiera Viktora Orbana wizytą w Moskwie i jej kontekstem".
Ów kontekst to trwające właśnie negocjacje pokojowe dotyczące zakończenia wojny w Ukrainie.
"Prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie opowiada się za szukaniem realnych sposobów zakończenia wojny na Ukrainie wywołanej przez Federację Rosyjską" - podkreślił Przydacz.
Dlaczego Karol Nawrocki nie spotka się z Viktorem Orbanem
Pierwotny harmonogram wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na Węgrzech zakładał udział w szczycie Grupy Wyszehradzkiej w Ostrzyhomiu w środę 3 grudnia, a następnie spotkania bilateralne w Budapeszcie z prezydentem Tamásem Sulyokiem oraz premierem Victorem Orbanem.
Sęk w tym, że Orban chwilę wcześniej (w piątek 28 listopada) udał się do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem.
- Rozmowy pokojowe w sprawie Ukrainy wchodzą właśnie decydującą fazę, więc spotkanie akurat w takim momencie z Viktorem Orbanem, który chwilę wcześniej wrócił z Moskwy byłoby czymś niestosownym - wyjaśnia w rozmowie z Interią Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta. - Węgry są naszym ważnym partnerem gospodarczym i politycznym w Unii Europejskiej, ale w polityce ważne są też okoliczności rozmów. Pan prezydent uznał, że akurat ten moment na spotkanie byłby niewłaściwy - dodaje rzecznik Karola Nawrockiego.
Co nie znaczy, że w przyszłości takie spotkanie nie dojdzie do skutku. Strona węgierska, jak słyszymy nieoficjalnie z okolic Pałacu, podeszła do decyzji prezydenta ze zrozumieniem. - Orban sam gra na siebie, więc doskonale rozumie kalkulacje prezydenta Nawrockiego - komentuje jeden z polityków.
Rozmowy pokojowe w sprawie Ukrainy wchodzą właśnie decydującą fazę, więc spotkanie akurat w takim momencie z Viktorem Orbanem, który chwilę wcześniej wrócił z Moskwy byłoby czymś niestosownym
W Pałacu Prezydenckim do ostatniej chwili liczono na to, że być może do spotkania Orban-Putin jednak nie dojdzie i wizyta na Węgrzech będzie mogła odbyć się zgodnie z planem. I długo zastanawiano się, co z tym fantem zrobić. Jak podkreślają nasi rozmówcy z Pałacu, "to wcale nie była taka prosta decyzja", zwłaszcza, że w samym otoczeniu prezydenta były różnice zdań w tej sprawie.
- Od początku ta węgierska wizyta prezydenta była problematyczna. Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że formalnie partnerem dla prezydenta do rozmowy nie jest Orban, który jest premierem, lecz prezydent Węgier, więc już na starcie był kłopot z nagięciem protokołu - relacjonuje jeden z naszych rozmówców z Pałacu. - A gdy okazało się, że Orban jedzie do Moskwy, to stało się jasne, że to spotkanie to pakowanie się w jakiś pożar na własne życzenie. Długo się zastanawialiśmy, ale to była jedyna słuszna decyzja - dodaje.
Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta potwierdza w rozmowie z Interią, że prezydent Karol Nawrocki spotka się w środę z prezydentem Węgier podczas szczytu Grupy Wyszehradzkiej, tak jak pierwotnie planowano.
- Nie odbędą się spotkania bilateralne, które miały się odbyć dzień później w Budapeszcie z prezydentem i z premierem - informuje Interię Rafał Leśkiewicz.
Spotkanie Nawrocki-Orban. Analizowano różne scenariusze
W Pałacu Prezydenckim podczas analizy, co zrobić, gdy jasne się stało, że Orban jednak do Moskwy pojechał, brano pod uwagę dwa konteksty: międzynarodowy oraz krajowy.
Pierwszy jest oczywisty - prezydent nie chciał być elementem rozgrywki węgierskiego premiera, który jednego dnia spotyka się z Putinem, by następnego uwiarygodnić się w oczach Zachodu spotkaniem z Karolem Nawrockim.
Nasi rozmówcy chętnie przytaczają przy tej okazji wpis w serwisie X dr. Sławomira Dębskiego, byłego szefa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Dr Dębski stwierdził, że Orban "znów próbował wykorzystać Polskę, by obniżyć sobie koszty polityczne obcałowywania się z Putinem".
"I jak zwykle opowiadałby: "ależ o co chodzi? Przecież nawet Polska nie protestuje. Prezydent Nawrocki uznał, że Polska nie zasługuje na taką instrumentalizację. To nie brak szacunku do Węgier. To wyraz szacunku do samych siebie. Nareszcie!" - napisał Sławomir Dębski.
Drugi kontekst, krajowy także z punktu widzenia Pałacu Prezydenckiego nie pozostaje bez znaczenia.
- Już dziś Tusk i reszta próbują narzucać narrację o jakiejś prorosyjskości, co jest śmieszne biorąc pod uwagę poglądy i decyzje prezydenta Nawrockiego jako prezesa IPN, gdy burzył sowieckie pomniki, ale nie było sensu podawania tlenu tym kłamstwom Tuska i Sikorskiego - mówi w mocnych słowach jeden ze współpracowników prezydenta.
Inny dodaje: - Wiadomo było, jak to zostanie sprzedane w kraju. Po co mieliśmy dawać pożywkę jakimś teoriom i odwracać uwagę od tego, kto naprawdę prowadził politykę resetu z Rosją Putina w czasie swoich rządów. Przecież gdyby się prezydent z tym Orbanem spotkał, to zamiast rozmawiać o służbie zdrowia, mielibyśmy kolejny temat zastępczy grzany w mediach przez tygodnie.
Nawrocki nie spotka się z Orbanem. "Ryzykowne sprawy"
Toteż w Pałacu Prezydenckim panuje przekonanie, że swoją decyzją prezydent "zszedł z linii strzału" i że "z dwóch generujących problemy polityczne rozwiązań, wybrano to które generuje mniej".
Zwłaszcza, że - o czym nasi rozmówcy z Pałacu mówią dość niechętnie - istniało spore ryzyko, że podczas wizyty w Budapeszcie prezydent Karol Nawrocki natknąłby się na Zbigniewa Ziobro i Marcina Romanowskiego, którzy obecnie przebywają tam w obawie przed aresztowaniem.
- Była w planach impreza na sto osób, więc wiadomo, że mogliby się na niej pojawić, poszłoby z tego jakieś foto z prezydentem i znów byłby temat zastępczy na następne tygodnie - przyznaje jeden z rozmówców.
Choć zastrzega, że nie był to powód zmian w harmonogramie wizyty, lecz raczej efekt uboczny całej sytuacji, który w Pałacu przyjęto z ulgą. - Udało się uniknąć wielu obiektywnie ryzykownych spraw - kwituje nasz rozmówca.
Kamila Baranowska












