Reklama

Debata nad odwołaniem Zbigniewa Ziobry. Minister przygotował "niespodziankę"

W Sejmie odbyła się debata nad wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. - Wasz pryncypał Donald Tusk powiedział, że to przeze mnie i Solidarną Polskę (nie ma pieniędzy z KPO - red.), a wasza koleżanka powiedziała prawdę - mówił minister jeszcze przed głosowaniem, pokazując posłom krótkie nagranie z udziałem posłanki KO. Z kolei adwersarze rządu twierdzili m.in., że Ziobro jest "politycznym trupem", a premier Morawiecki powinien albo zdymisjonować albo szefa resortu, albo siebie samego. Po dyskusji zostało przeprowadzone głosowanie, w którym Sejm odrzucił wniosek opozycji.

Dyskusja przed głosowaniem rozpoczęła się o godz. 20:00 i trwała niespełna dwie godziny. Później nastąpiło głosowanie, którego wyniki można zobaczyć tutaj

Pierwszy głos zabrał poseł KO Borys Budka. Jego zdaniem o debacie "część sali (gdzie siedzą posłowie PiS - red.) nie ma zielonego pojęcia".

- To debata o przyzwoitości, honorze, o tym, czy warto być w polityce człowiekiem odpowiedzialnym i do czego można doprowadzić, mając marionetkowy rząd i premiera - wyliczał.

Reklama

Następnie zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, nieobecnego wówczas na sali obrad. - Nie dziwię się, że nie przyszedł pan bronić swojego ministra. Dlatego, że minister sprawiedliwości jest ministrem tego rządu tylko z nazwy. Stał się jednym z największych przeciwników politycznych własnego premiera - uznał.

Budka do Morawieckiego: Gdyby pan był człowiekiem honoru, miałby dwa rozwiązania

Zdaniem Budki Morawiecki "będzie realizował polecenia prawdziwego szefa tego rozbitego obozu Jarosława Kaczyńskiego". - Którego notabene też dzisiaj nie ma - doprecyzował, oceniając, że premier "połknie własny język", broniąc Ziobry.

- Z drugiej strony będzie festiwal hipokryzji pana ministra sprawiedliwości. Będzie udawał, że nadal jest w tym rządzie - mówił i przypomniał, że Solidarna Polska głosowała przeciw przyjęciu Krajowego Planu Odbudowy. 

- Panie premierze, gdyby był pan człowiekiem honoru, miałby pan dwa rozwiązania: dymisja ministra sprawiedliwości albo własna. Jeśli nie ma nic do powiedzenia i nie może nawet wybrać szefa własnej kancelarii, to mając troszkę honoru podaje się do dymisji - uznał Budka.

Jak dodał, gdyby "odrobinę honoru" miał Ziobro, zrezygnowałby ze stanowiska po informacji wygłoszonej we wtorek przez ministra ds. UE Szymona Szynkowskiego vel Sęka. Dotyczyła ona akceptacji przez Komisję Europejską zmian w polskich ustawach sądowych. - W waszej nomenklaturze to na kolanach do Brukseli poszedł wysłannik premiera i wybłagał pieniądze europejskie. Co jeszcze w tym rządzie robicie? Limuzyny i kasa są ważniejsze od wartości, o których mówiliście? - pytał Budka.

Śmiszek przytoczył sondaż. "Ziobro jest politycznym trupem"

Posłowi KO wtórował przedstawiciel Lewicy Krzysztof Śmiszek. Jak stwierdził, wniosek "dotyczy odwołania człowieka, którego nikt już w tym kraju nie chce". - Nawet premier nie chce go w swoim rządzie. Nikt w Polsce nie chce Ziobry na stanowisku szefa Ministerstwa Sprawiedliwości, został pan sam - zwrócił się do ministra.

Przytoczył też dane sondażowe, wedle których, 59 procent Polaków chce, żeby Ziobro opuścił rząd. - 66 procent Polaków chce kompromisu z KE nawet za cenę wywalenia pana w rządu, 71 procent Polaków najzwyczajniej w świecie panu nie ufa - oświadczył. 

Jak dodał, skala poparcia dla partii Ziobry wynosi 0,7 procenta. - Ziobro jest politycznym trupem, ale wciąż ma kilka mandatów, kilka zardzewiałych szabelek, które gwarantują stabilność - skomentował Śmiszek.

Natomiast Hanna Gil-Piątek z Polski 2050 stwierdziła, że Ziobro "zapomniał roty przysięgi, którą składał przed prezydentem". Oceniła, że jest on "specjalnym ministrem obstrukcji". - Co da się zablokować, to zablokuje. Być może trzeba przypomnieć stare polityczne porzekadło, że jest wróg polityczny, wróg śmiertelny i partner koalicyjny - zwracała się posłanka do polityków partii rządzącej.

Jacek Ozdoba wymieniał reformy Zbigniewa Ziobry. "Naprawił wszystko, co zepsuliście"

W obronie Ziobry wystąpił poseł klubu PiS Jacek Ozdoba, należący do Solidarnej Polski. - Są trzy powody, dla których chcecie odwołać ministra i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. Doprowadza was do szału, że wyszły na jaw wasze machlojki. Znacie takie nazwiska jak Nowak, Bury, Misiak, Gawłowski, Pinior, Grodzki, Sawicka, Chlebowski? Nagle jest cisza. Znacie ludzi związanych z mafią lekową, vatowską, reprywatyzacyjną? - wyliczał.

W jego opinii Ziobro "naprawił wszystko", co zepsuto, gdy rządziła obecna opozycja. - Sztandarowe projekty Zjednoczonej Prawicy można realizować dzięki Zbigniewowi Ziobrze - uznał, nawiązując do zwiększonych wpływów do budżetu z VAT-u

Następnie mówił, że podczas rządów PO-PSL panowała reguła "róbta, co chceta" i liberalne podejście wobec przestępców. - Za czasów Zbigniewa Ziobry wszedł kodeks z regułą, iż przestępca, bestia, nie wyjdzie z więzienia. Bezwzględne dożywocie - podkreślał.

Przypominał też o innych reformach ministra, w tym konfiskacie rozszerzonej, zwiększeniu poziomu pracy dla więźniów, ukróceniu dzikiej reprywatyzacji, jak i lichwy, a także "przepisach zakazu zbliżania", które mają chronić ofiary przemocy domowej.

Ziobro pokazał wideo z posłanką KO. "W 'Sowie i Przyjaciołach' też byliście szczerzy"

Po godz. 21:00 na sejmową mównicę wyszedł sam Zbigniew Ziobro. Na początku pokazał posłom "niespodziankę", czyli krótkie nagranie z udziałem posłanki KO Anny Wojciechowskiej. Polityk mówiła na nim, podczas spotkania z wyborcami: - Niemcy widzą, jaka jest sytuacja w naszym kraju. Przecież to są tak samo inteligentni ludzi. Widzą... i dlatego są zablokowane pieniądze, abyśmy nie dostali.

- Wasz pryncypał Donald Tusk powiedział, że to przeze mnie i Solidarną Polskę (nie ma pieniędzy z KPO - red.), a wasza koleżanka powiedziała prawdę. W tym potoku kłamstw, który nieustannie spływa z waszych ust do Polaków, czasami zdarza wam się mówić prawdę. W restauracji "Sowa i Przyjaciele" też byliście wylewni i szczerzy - stwierdził Ziobro.

W jego opinii "Niemcy, poprzez swoją panią szefową KE, blokują KPO". - Dlaczego blokują? Nie odważyliby się, gdyby nie wasze zaangażowanie, aktywność, sprawstwo. 
Dzisiejszej debacie patronuje kłamstwo, hucpa i hipokryzja. Cierpicie na rozdwojenie jaźni, wycieracie kolanami chodniki w Brukseli i w Berlinie, bardziej w Berlinie - zarzucał opozycji.

Minister sprawiedliwości do opozycji: Obłudnicy!

Zdaniem ministra, opozycja "uprasza się o sankcje, blokowanie pieniędzy, także z KPO". - A następnie z bezczelnością i tupetem przyjeżdżacie do Warszawy i głośno pytacie, gdzie są pieniądze - twierdził, nazywając posłów innych klubów "obłudnikami".

- Jeśli nie jesteście obłudnikami to powiedzcie, kto sześć lat temu po raz pierwszy w dziejach PE po raz pierwszy współprzygotował rezolucję wymierzoną w Polskę? - pytał, a następnie odpowiedział, że był to Rafał Trzaskowski. Zacytował też słowa, które przypisał europosłance opozycji Janinie Ochojskiej: "Głosuję, aby nie było wypłaty z KPO. Bardzo mocno gardłowaliśmy w PE, aby nie dawać tych pieniędzy".

- Zły to ptak, co własne gniazdo kala i obcych na własną ojczyznę napuszcza. Wojna na Wschodzie, galopujące ceny energii, inflacja, a wy co? Zamiast pomóc Polakom, robicie wszystko co się da, by pieniędzy (z KPO) do Polski nie trafiły - uznał.

Mateusz Morawiecki: Im bardziej bijecie w Zjednoczoną Prawicę, tym jesteśmy twardsi

W Sejmie przemawiał też premier. - Zjednoczona Prawica jest twarda jak stal. Im bardziej nas bijecie, tym jesteśmy twardsi. Im bardziej chcecie nas zdestabilizować, rozszczepić, tym bardziej prawica jest zjednoczona - przekonywał Morawiecki.

Według szefa rządu opozycja zazdrości koalicji rządzącej, że "wbrew pewnym różnicom potrafi się dogadać". - Was łączy nienawiść do PiS, a nas - Polska - zaznaczył.

Przypomniał, iż kilka razy bronił ministra sprawiedliwości przed odwołaniem. - Wszystkie argumenty, co przedstawiałem, są w mocy. Dzisiaj mamy szczególny czas. Składacie w tym czasie wnioski o wotum nieufności wobec ministrów, aby destabilizować, faulować, gdy klasa polityczna powinna być zjednoczona - powiedział Mateusz Morawiecki.

Jak kontynuował, "nie ma was, kiedy walczymy z inflacją, kryzysem i o to, aby Ukraina mogła przetrwać". - W tych tematach was nie ma, ba! Wielcy Europejczycy, nie ma was, gdy walczymy o środki unijne. Robią wszystko, byśmy w UE nie dostali tych środków. To jest właśnie faulowanie, gra poniżej pasa - porównywał.

Artykuł jest aktualizowany.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: wotum nieufności | Zbigniew Ziobro

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy