Dawid Kacprzyk wydał oświadczenie po wywiadzie lek. Jędrzejewskiego
"Jestem zmuszony publicznie zająć stanowisko" - przekazał Dawid Kacprzyk w wydanym oświadczeniu, reagując na wywiad dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero. Jak wskazał młody lekarz, w rozmowie padły "nieprawdziwe i krzywdzące informacje". Pełnomocnik Kacprzyka, Jacek Dubois, w rozmowie z polsatnews.pl potwierdził, że do właściwego sądu trafi w najbliższym czasie prywatny akt oskarżenia w tej sprawie.

W skrócie
- Dawid Kacprzyk w oświadczeniu stwierdził, że dr Emil Jędrzejewski przekazał nieprawdziwe informacje na jego temat podczas wywiadu w Kanale Zero, łącząc go z wydarzeniami, z którymi nie ma związku.
- Lekarz podkreślił, że dwie sprawy opisane w wywiadzie - śmierć pacjenta na SOR oraz wykonanie tomografii po śmierci pacjenta - nie dotyczą jego osoby ani okresu jego pracy w Szpitalu Południowym.
- Kacprzyk wyjaśnił, że złożona na niego skarga nie była poparta konkretnymi przypadkami, a skargi pacjentów dotyczyły problemów funkcjonowania oddziału chirurgii, potwierdzając ich uzasadnienie oraz zapowiadając skierowanie sprawy na drogę sądową.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jako pierwsza oświadczenie lekarza opublikowała "Rzeczpospolita". Treść dokumentu poznał także polsatnews.pl.
"W związku z wywiadem udzielonym przez dr. Emila Jędrzejewskiego w dniu 23 czerwca 2026 r. w Kanale Zero, w którym padły pod moim adresem informacje nieprawdziwe, krzywdzące i naruszające moje dobre imię, jestem zmuszony publicznie zająć stanowisko" - rozpoczął młody lekarz.
Kacprzyk w piśmie przypomniał o dwóch kwestiach, o których Jędrzejewski opowiadał w wywiadzie na Kanale Zero.
"Kategorycznie oświadczam: dr Emil Jędrzejewski bezpodstawnie łączy mnie ze zdarzeniami, z którymi nie miałem nic wspólnego" - zapewnił.
"Twierdzenia Jędrzejewskiego nie mają potwierdzenia". Oświadczenie Dawida Kacprzyka
"Dotyczy to w szczególności dwóch spraw przywołanych w wywiadzie: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. W pierwszej sprawie toczy się postępowanie karne, którego nie jestem stroną. Druga sprawa - o ile w ogóle miała miejsce - nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym" - przekazał w oświadczeniu lekarz.
"Twierdzenia formułowane przez dr. Jędrzejewskiego nie znajdują więc potwierdzenia w faktach. W mojej ocenie ich rzeczywistym skutkiem jest próba zdyskredytowania mnie w przestrzeni publicznej" - dodał.
Były pracownik Szpitala Południowego odniósł się też do skargi, którą złożył na niego Jędrzejewski.
"Pomija jednak istotną okoliczność: w treści tego pisma nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania z mojej strony. Skarga opierała się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach. Mimo to odniosłem się do stawianych mi zarzutów w dniu 15 sierpnia 2025 r. Nie jest zatem prawdą, że skarga dr. Jędrzejewskiego została pozostawiona bez odpowiedniej reakcji" - wspomniał młody lekarz w piśmie przesłanym przez mec. Jacka Duboisa.
"Skargi pacjentów uzasadnione". Kacprzyk o sytuacji w szpitalu
Kacprzyk wspomniał też, że zarzuty pacjentów dot. funkcjonowania placówki były prawdziwe.
"Odnosząc się do skarg pacjentów dotyczących funkcjonowania Oddziału Chirurgii, wyjaśniam, że były one uzasadnione. Dotyczyły między innymi sytuacji, w których lekarze Oddziału Chirurgii nie stawiali się w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w celu konsultacji pacjentów chirurgicznych albo czas oczekiwania na ich przybycie przekraczał terminy określone w Regulaminie Szpitala" - przekazał w piśmie Kacprzyk.
"To właśnie takie zachowania lekarzy Oddziału Chirurgii oraz ordynatora tego Oddziału prowadziły do konfliktu z lekarzami SOR-u. Lekarze SOR-u, działając zgodnie z obowiązującymi procedurami, mieli prawo oczekiwać niezwłocznych konsultacji chirurgicznych - przede wszystkim w interesie pacjentów" - wyjaśnił.
Na końcu oświadczenia Kacprzyk poinformował, że sprawa "zostanie skierowana na drogę właściwego postępowania sądowego".
Mec. Dubois w rozmowie z polsatnews.pl potwierdził, że do właściwego sądu trafi w najbliższym czasie prywatny akt oskarżenia w tej sprawie.
Afera w Szpitalu Południowym. Fikcyjne dyżury i "salonik VIP" w tle
Przypomnijmy, że według doniesień portalu zero.pl 28-letni lekarz i były już radny Koalicji Obywatelskiej Dawid Kacprzyk w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobił w ciągu roku 1,6 mln zł i kierował wtedy odziałem SOR. Co więcej nie było go w szpitalu w sytuacjach, gdy miał wpisany dyżur w grafiku.
Na prowadzonym przez niego oddziale bez kolejki mieli być przyjmowani politycy KO i ich rodziny.
Z ustaleń zero.pl wynika, że goście mieli wydzielony osobny komfortowy pokój, a ich badania i zabiegi były zlecane natychmiastowo.
Rusza śledztwo ws. nieprawidłowości w szpitalu. Prokuratura bada dwa wątki
W sprawie placówki w poniedziałek wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej.
Dawid Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO i z mandatu radnego dzielnicy Ursus, zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy - pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora.
Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także Państwowa Inspekcja Pracy.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała jednak Interii, że na ten moment przesłuchanie dr. Kacprzyka nie jest planowane.
"Na chwilę obecną nie planujemy przesłuchania dr. Kacprzyka (...). Szerszych informacji nie udzielamy, trwa gromadzenie materiału dowodowego i jego analiza" - poinformował nas prok. Piotr Antoni Skiba.
















