Czy Ziobro stawi się przed komisją śledczą? Dwa scenariusze
Czy Zbigniew Ziobro stawi się przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa? Po raz kolejny komisja podejmuje próbę przesłuchania byłego ministra sprawiedliwości. Sąd wydał nakaz przymusowego doprowadzenia, prezes TK ostrzega, że zatrzymanie Ziobry będzie złamaniem prawa, a politycy Suwerennej Polski przekonują, że komisja śledcza w świetle prawa… nie istnieje

W skrócie
- Komisja śledcza ds. Pegasusa ponownie spróbuje przesłuchać Zbigniewa Ziobrę, jednak były minister sprawiedliwości kwestionuje legalność komisji i zapowiada, że nie stawi się na przesłuchaniu.
- Trybunał Konstytucyjny oraz prezes TK ostrzegają, że przymusowe doprowadzenie Ziobry byłoby złamaniem prawa, podczas gdy sąd uznaje interwencje TK za próbę wywierania nacisku.
- Nieoficjalnie politycy PiS sugerują, że Ziobro może jednak pojawić się przed komisją i odwrócić sytuację na swoją korzyść.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
To druga próba przymusowego doprowadzenia Zbigniewa Ziobry przed sejmową Komisję śledczą ds. Pegasusa.
Przesłuchanie zaplanowano na godzinę 10.30. Do tego czasu policjanci mają doprowadzić byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego do Sejmu. Policja ma próbować go zatrzymać pod wszystkimi znanymi jej adresami.
Podobnie było w styczniu, gdy policja obstawiła kilka adresów, pod którymi mógł się znajdować Ziobro, ale o faktycznym jego miejscu pobytu funkcjonariusze dowiedzieli się z telewizji. A konkretnie z Telewizji Republika, gdzie Ziobro wystąpił na antenie. Po wyjściu ze studia oddał się w ręce policji, która zawiozła go do Sejmu.
Do przesłuchania jednak wówczas nie doszło, bo w momencie, gdy Ziobro zmierzał na komisję, ta zamknęła posiedzenia. Niektórzy twierdzili, jak choćby Przemysław Wipler, członek tej komisji z ramienia Konfederacji, że było to działanie celowe, bo kierownictwo komisji śledczej wcale przesłuchiwać tego dnia Ziobry nie chciało.
Tym razem dochodzi jeszcze jeden aspekt - okazuje się, że Ziobro przebywał poza granicami kraju. Jednak, jak poinformował w niedzielę wieczorem na antenie telewizji Wpolsce24, "postanowił przylecieć do Polski". Przekazał, że w poniedziałek wylatuje z Brukseli samolotem o 7.50, co oznacza, że wyląduje w Warszawie około godziny 10.
Były minister sprawiedliwości, pytany w poniedziałek rano na lotnisku w Brukseli o to, czy będzie zeznawał przed komisją śledczą, powtórzył, że jego zdaniem próba zatrzymana go jest "działaniem niezgodnym z prawem".
Pegasus. Zbigniew Ziobro stanie przed komisją śledczą?
Czego się zatem możemy dzisiaj spodziewać? Czy Zbigniew Ziobro ostatecznie uda się na posiedzenie komisji?
Taka możliwość jest brana pod uwagę, choć ziobryści, z którymi rozmawialiśmy, cały czas - oficjalnie i nieoficjalnie - powtarzają, że komisja śledcza ds. Pegasusa jest nielegalna i właściwie formalnie nie istnieje, więc Ziobry nie należy się na niej spodziewać. I to jest pierwszy scenariusz wydarzeń.
- Nie można fizycznie stawić się przed organem, którego nie ma. Komisja śledcza ds. Pegasusa została zniesiona z obiegu prawnego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 września 2024 roku. Minister Zbigniew Ziobro jest legalistą, trudno, żeby legitymizował bezprawie - mówi Interii Mariusz Gosek, poseł PiS, dawniej Suwerennej Polski.
Ziobro uznaje komisję za nielegalną i składa deklarację
Chodzi o wyrok, w którym TK uznał, że zakres działania sejmowej Komisji śledczej ds. Pegasusa jest niezgodny z polską konstytucją. Sęk w tym, że przewodnicząca komisji od razu oznajmiła, że "orzeczenia z udziałem sędziów dublerów nie są wiążące".
- Nie zamierzam legalizować działań bezprawnych i udawać, że to jest legalna komisja, więc oczywiście się nie stawię - powiedział. - To jest pytanie, na ile my mamy legalizować działania bezprawne. Otóż ja nie zamierzam legalizować działań bezprawnych i udawać, że to jest legalna komisja, więc oczywiście się nie stawię. Zresztą ta komisja nie zmierza do tego, aby mnie wezwać na rozprawę i żebym się stawił, tylko zmierza do tego, aby użyć siły i przemocy państwa, bym został doprowadzony. W tej sprawie mówię jasno: nigdy nie zaakceptuję bezprawia tego rządu, nie będę go legitymizował. To jest grupa przestępcza - dodał.
List prezesa TK i odpowiedź sądu. Chodzi o Ziobrę i komisję śledczą
Dodatkowego argumentu Ziobrze dostarczył niedawno prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego, który wysłał pismo do szefa policji Marka Boronia, przekonując, że ewentualne zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie Ziobry na posiedzenie "tzw. komisji śledczej ds. Pegasusa" przez funkcjonariuszy będzie stanowiło "działanie bezprawne, mogące rodzić odpowiedzialność prawną, w tym karną, tych funkcjonariuszy".

Jednocześnie kierowany przez Święczkowskiego Trybunał Konstytucyjny wydał oświadczenie, w którym poinformował, że prezes skierował do prokuratury zawiadomienie dotyczące sędzi warszawskiego Sądu Okręgowego Magdaleny Wójcik, która wydała postanowienie o przymusowym doprowadzeniu Zbigniewa Ziobry na posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa.
To spotkało się z reakcją sądu. Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował, że "prezes Trybunału Konstytucyjnego nie jest władny wypowiadać się o zasadności lub bezzasadności orzeczenia niezawisłego sądu", a działanie samego Świeczkowskiego "stanowi próbę wpływania na orzecznictwo niezawisłych sądów powszechnych, do czego Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nie nadaje mu żadnych uprawnień".
Drugi scenariusz na stole. Ziobro jednak pojawi się w Sejmie?
Nieoficjalnie jednak nasi rozmówcy z PiS podkreślają, że Zbigniew Ziobro może jeszcze zmienić zdanie, bo złożenie zeznań przed komisją wcale nie musiałoby być dla niego politycznie niekorzystne. Możliwy jest więc także drugi scenariusz.
- Wygłosiłby oświadczenie, wykreował na ofiarę albo pozamiatał faktami, konkretami jak kiedyś prezes Kaczyński. Przecież skład tej komisji jest słaby, nie jest to trudne zadanie - usłyszeliśmy w piątek od polityka PiS.
- Ponieważ styczniowe doprowadzenie to był precedens w naszej kulturze prawnej, to wszystko, co się wydarzy i tym razem, będzie swego rodzaju kolejnym rozdziałem tego precedensu - mówił w rozmowie z Interią Witold Zembaczyński, członek komisji śledczej, poseł Koalicji Obywatelskiej. - Można sobie też wyobrazić, że on zostanie doprowadzony, wygłosi oświadczenie i wyjdzie - dodał, podkreślając, że "przecież nie po to Bogdan Święczkowski (prezes Trybunału Konstytucyjnego - red.) został uruchomiony z całym arsenałem swoich gróźb, żeby Zbigniew Ziobro poddał się czynności przesłuchania". Jego zdaniem "ten dzień na pewno będzie przebiegał w sposób niestandardowy".
Kamila Baranowska












