Reklama

Czeka nas kolejna epidemia. Do 2050 roku ta wada będzie dotyczyć połowy ludzkości

Wielogodzinna, codzienna praca przed ekranami szkodzi naszym oczom. Naukowcy biją na alarm – grozi nam lawina krótkowzroczności. Jak chronić wzrok dzieci zanim będzie za późno?

Jedną z najbardziej powszechnych wad wzroku jest krótkowzroczność (inaczej miopia). Popularne "minusy" to osoby, które nie widzą z daleka. Im większa wada, tym bliżej musi być obiekt, by krótkowidz mógł go zobaczyć w szczegółach.

Epidemia krótkowzroczności

Zazwyczaj problem z widzeniem wychwytywany jest w pierwszych latach edukacji szkolnej przez nauczyciela, gdy uczeń nie potrafi  odczytać informacji na tablicy bez mrużenia oczu. Samo dziecko często nie jest świadome, że ma wadę wzroku.

- W gabinecie spotykam się z sytuacjami, w których osoby dorosłe, otrzymując swoją pierwszą w życiu korekcję, wpadają w zachwyt nad ostrością widzenia, komentując, że nie miały pojęcia jak dobrze i wyraźnie można widzieć - opowiada optometrystka mgr inż. Justyna Nater.

Reklama

Współczesny styl życia, w szczególności wielogodzinna praca przed ekranami, sprawia, że krótkowzroczność staje się coraz popularniejszą wadą wzroku. Naukowcy ostrzegają przed epidemią miopii, która do 2050 roku ma dotyczyć już połowy ludzkości. Czy można jej jakoś przeciwdziałać?

Profilaktyka krótkowzroczności: Aktywność na świeżym powietrzu

Badania zespołu dr. Garetha Linghama z Uniwersytetu Australii Zachodniej prowadzone w ostatnich latach skupione były na odkryciu zależności między przebywaniem na świeżym powietrzu a rozwojem krótkowzroczności. Dr Lingham dowiódł, że taka korelacja istnieje - im więcej czasu spędzanego na dowolnej aktywności na świeżym powietrzu, tym mniejsze ryzyko miopii. Czemu tak się dzieje?

- Praca w tzw. "bliży wzrokowej" sprawia, że napięte są mięśnie okoruchowe, napięta jest akomodacja, zwiększa się także ekspozycja na wysokoenergetyczne światło, emitowane przez ekrany - tłumaczy Justyna Nater - Natomiast dziecko, które spędza więcej czasu na świeżym powietrzu nie skupia wzroku na przedmiotach bliskich. Częściej się rozgląda, zmienia kierunki spojrzenia, przebywa w naturalnym świetle, które wpływa na prawidłowy rozwój widzenia.

Kiedy wizyta u okulisty? Im szybciej, tym lepiej

W przypadku wad wzroku ważne jest ich wczesne wykrycie. Pierwsza wizyta dziecka u specjalisty powinna odbyć się w okolicach 4-6 miesiąca życia. Kolejne wizyty powinny odbywać się minimum raz na dwa lata, chyba że specjalista zaleci inaczej. Wskazówką do częstszych badań może być obecność wady wzroku u jednego lub obojga rodziców. Problemy z widzeniem mogą być bowiem dziedziczone.

- Powszechnie powtarzanym mitem jest, że wzrok dziecka można zbadać dopiero kiedy jest ono w stanie przeczytać litery z tablicy do badania wzroku - dementuje Justyna Nater. - To absolutnie nie jest prawda! Wzrok dziecka można z powodzeniem zbadać już w czwartym miesiącu życia. Ważne, by rodzice zwracali uwagę na niepokojące objawy, takie jak biały refleks ze źrenicy, nieprawidłowe ustawienie oczu (mitem jest, że dzieci mogą zezować do pierwszego lub trzeciego roku życia), brak reakcji na bodźce, problemy ze skupieniem uwagi wzrokowej, koordynacją ciała, zaczerwienienie, nierówność źrenic, częste mrużenie, czy pocieranie oczu itd. - dodaje.

Czemu im wcześniej wykryta krótkowzroczność, tym lepiej? Jak dowodzą badania naukowe brak lub niepełna korekcja wzroku może prowadzić do postępowania wady. Popularny wciąż pogląd, że noszenie okularów rozleniwia oczy i te jeszcze bardziej się "psują", jest mitem. Jego źródłem jest częste zjawisko polegające na dynamicznym rozwoju wady wzroku, pogarszaniem się widzenia z roku na rok.

Jak pomóc oczom w walce z krótkowzrocznością?

- Jeśli zauważymy coś niepokojącego, udajemy się do lekarza okulisty (koniecznie takiego, który zajmuje się dziećmi) - podpowiada Justyna Nater. - Badaniem wzroku dzieci zajmują się zarówno lekarze okuliści, jak i optometryści oraz ortoptyści. Jeśli u dziecka wykryta zostanie wada wzroku, warto skonsultować się z każdym z tych specjalistów - radzi.

Wraz z rozwojem medycyny pojawiają się nowe metody hamowania krótkowzroczności u dzieci. Od kilku miesięcy na rynku obecne są najnowszej generacji soczewki okularowe, a wyniki badań nad kontrolą progresji krótkowzroczności z ich zastosowaniem są naprawdę obiecujące. Inną metodą jest  ortokorekcja, czyli "twarde" soczewki kontaktowe zakładane na noc. Ich nacisk na oko wpływa na jego rozwój, co może ograniczyć postępowanie krótkowzroczności.

Kolejną metodą jest atropinizacja, czyli regularne podawanie atropiny w niewielkim stężeniu. Ważne, by właściwą metodę wybrać w porozumieniu ze specjalistą, któremu bliskie jest leczenie krótkowzroczności.

Agata Wilk

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy