Reklama

Reklama

Cofnięto delegację sędziemu, który chce ujawnienia list poparcia do KRS

Ministerstwo Sprawiedliwości odwołało z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie sędziego, który zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia kandydatów do nowej KRS. "Sędzia miał orzekać w sądzie okręgowym do końca lutego" - poinformowała rzecznik prasowa olsztyńskiego sądu. "Sędzia, który podważa status innych sędziów, robi coś niedopuszczalnego" - wskazuje MS.

Rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Olsztynie sędzia Agnieszka Żegarska powiedziała, że w piśmie informującym o cofnięciu z delegacji sędziego resort sprawiedliwości powołał się na art. 70 Ustawy o ustroju sądów powszechnych, który mówi o tym, że MS w każdej chwili może cofnąć delegację.

List poparcia do nowej KRS - na kanwie jednej z rozpatrywanych spraw i w związku z zeszłotygodniowym orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE - zażądał od Kancelarii Sejmu sędzia, który do Sądu Okręgowego w Olsztynie został delegowany z sądu rejonowego. Sędzia rozpoczął delegację 1 września tego roku i miał orzekać w SO do końca lutego 2020 r. W poniedziałek tego sędziego nie było w olsztyńskim sądzie - służbowo przebywał w Białymstoku na zgromadzeniu sędziów sądów apelacji białostockiej.

Reklama

Wójcik: Kwestia wyroku TSUE jest jednoznaczna

Jak powiedział w poniedziałek wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik pytany o informację o odwołaniu sędziego z delegacji - "kwestia wyroku TSUE jest jednoznaczna". "Nie podważono w nim ani legalności Krajowej Rady Sądownictwa, ani legalności Izby Dyscyplinarnej. Było to konkretne stanowisko Trybunału w konkretnej sprawie i nie miało powszechnego charakteru. Jeśli sędzia decyduje się w postanowieniu przywołać wyrok TSUE i ma wątpliwości co do niedawno powołanego innego sędziego, to robi coś niedopuszczalnego" - podkreślił wiceminister.

"Nie można podważać statusu sędziego. Przy powołaniach sędziów w ostatnich miesiącach nie było żadnych uchybień, ale niezależnie od tego prezydencki akt powołania przecina wszelkie wątpliwości. Inna interpretacja tej kwestii oznaczałaby chaos, bo każda ze stron procesów mogłaby podważać status sędziów. Takie zachowanie sędziego można oceniać co najmniej w kontekście deliktu dyscyplinarnego" - dodał Wójcik.

Budka: To bulwesrujące

Do sprawy odniósł się szef klubu KO Borys Budka. 

"Za bulwersujące należy uznać to, co zrobił minister sprawiedliwości, który odwołał delegację dla sędziego, który zażądał od Kancelarii Sejmu informacji dotyczących tzw. list poparcia, jakie zgodnie z prawomocnym orzeczeniem sądu administracyjnego powinny być upublicznione. Za bulwersujące należy również uznać wszelkiego typu groźby kierowane przez przedstawicieli obozu władzy związanych ze Zbigniewem Ziobro w stosunku do polskich sędziów" - oświadczył Budka.

"Mam tutaj na myśli niedopuszczalne, w mojej ocenie, wypowiedzi wiceministrów sprawiedliwości, którzy grożą polskim sędziom postępowaniami dyscyplinarnymi właśnie za to, że sędziowie chcą być niezwiśli, chcą działać niezależnie i chcą wykonać orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE" - dodał wiceszef PO.

Zdaniem Budki, "tego typu działania ze strony przedstawicieli obecnej władzy można uznać za godzące w polską rację stanu, za godzące w interes Polek i Polaków, który sprowadza się do tego, że Polacy mają prawo do niezależnego wymiaru sprawiedliwości, do niezawisłych sędziów, a rząd PiS ma obowiązek dostosować się do orzeczenia TSUE i nie podejmować żadnych działań, które szkalują polskich sędziów".

Kolejne szykanowania ze strony PiS"

Według polityka Platformy, odwołanie z delegacji do sądu okręgowego sędziego, który nakazał opublikowanie list poparcia członków KRS, należy uznać za jedną z "kolejnych szykan ze strony przedstawicieli rządu w stosunku do polskich sędziów. "Sędziów, którzy zgodnie z orzeczeniem TSUE mają nie tylko prawo, ale i obowiązek, pytać o niezawisłość sędziów, którzy zostali powołani przez prezydenta na wniosek neo KRS, wybranej w sposób niezgodny z konstytucją i niezgodnie z prawem europejskim" - dodał.

Budka zadeklarował, że podziela stanowisko prezentowane przez zgromadzenia ogólne sędziów, które w ostatnim czasie podejmują uchwały wstrzymujące proces opiniowania nowych sędziów do czasu rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy kwestii legalności działalności KRS.

"To oczywiste, że rząd PiS-u powinien wykonać orzeczenie TSUE, a nie straszyć polskich sędziów. Ale wiemy doskonale, w jaki sposób rząd PiS próbuje konfrontować się z UE, próbuje mamić opinię publiczną nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi orzeczenia TSUE" - ocenił szef klubo KO. Przypomniał inicjatywę marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który zapowiedział opracowanie ustawy wprowadzającej w życie orzeczenie TSUE.

"Zobowiązaliśmy się, że wspólnie z ekspertami niezależnymi od rządu PiS, wspólnie z największymi autorytetami prawnymi, przedłożymy w najbliższym czasie projekt ustawy, która zostanie procedowana w Senacie, która to wykonuje orzeczenie TSUE, przede wszystkim w zakresie doprowadzenia do stanu zgodnego z prawem Krajowej Rady Sądownictwa" - mówił Budka.

Żegarska: Taka sytuacja może budzić wątpliwości

Sędzia delegowany do SO rozpoznawał sprawę w IX Wydziale Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego w Olsztynie. Spór, który rozstrzygał, dotyczył zapłaty z powództwa jednego z funduszy sekurytyzacyjnych (rodzaj zamkniętego funduszu inwestycyjnego - PAP) przeciwko Joannie S. Wyrok w tej sprawie w pierwszej instancji wydał sąd w Lidzbarku Warmińskim, a orzekał tam sędzia, którego kandydatura przekazana prezydentowi została wyłoniona przez nową KRS.

W toku tego postępowania apelacyjnego sędzia delegowany - mając na uwadze wyrok TSUE z 19 listopada br. - uznał, że zaszła konieczność zbadania z urzędu nieważności tego postępowania w zakresie składu orzekającego w pierwszej instancji.

"Mianowicie, sędzia, który wyrokował w tej sprawie w pierwszej instancji, otrzymał nominację sędziowską na podstawie uchwały podjętej przez nową KRS. W ocenie sądu odwoławczego, w świetle przywołanego wyżej wyroku TSUE, taka sytuacja może budzić wątpliwości, czy zapadłe w sprawie orzeczenie zostało wydane przez osobę do tego uprawnioną" - informowała w sobotę Żegarska.

Jak dodawała, w celu wyjaśnienia tych wątpliwości Sąd Okręgowy w Olsztynie, na posiedzeniu niejawnym 20 listopada wydał postanowienie nakazujące szefowi Kancelarii Sejmu przedstawienie dokumentów w postaci zgłoszeń oraz wykazów obywateli i sędziów popierających kandydatów na członków nowej KRS, wybranych następnie do KRS na mocy uchwały Sejmu z 6 marca 2018 r., oraz oświadczeń obywateli lub sędziów o wycofaniu poparcia dla tych kandydatów.

Żegarska informowała również, że nakazano przesłanie tych dokumentów do olsztyńskiego sądu w celu dołączenia ich do akt sprawy w terminie tygodnia od daty doręczenia Kancelarii Sejmu odpisu postanowienia, "pod rygorem skazania na grzywnę w przypadku nieuzasadnionej odmowy przedstawienia żądanych dokumentów". Postanowienie w tej sprawie jest prawomocne.

Wyrok TSUE

W ubiegły wtorek TSUE w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego orzekł, że to SN ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów SN w stan spoczynku. Zdaniem TSUE, jeśli SN uznałby, że Izbie Dyscyplinarnej brak niezależności i bezstronności, mógłby - zgodnie z wyrokiem TSUE - przestać stosować przepisy, na mocy których to właśnie do tej Izby należy rozpoznawanie sporów dotyczących przejścia w stan spoczynku sędziów SN.

TSUE zaznaczył, że KRS, która składa wnioski z rekomendacją do prezydenta o powołanie na stanowisko sędziego, może robić to w sposób obiektywny, jednak tylko pod warunkiem, że będzie wystarczająco niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz od samego prezydenta. Sędziowie w Luksemburgu wskazali w tym kontekście, że należy mieć na uwadze okoliczności wybrania członków Rady oraz sposób, w jaki KRS konkretnie wypełnia wyznaczone jej zadanie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy