Reklama

Reklama

Co z medyczną marihuaną? Politycy komentują dla Interii

Tomasz Kalita, były rzecznik SLD, choruje na glejaka. W walce z nowotworem pomocna jest marihuana medyczna, jednak w Polsce jest ona nielegalna. Kalita i tysiące innych chorych muszą dokonać trudnego wyboru: cierpieć lub obejść nieludzkie prawo.

W lutym projekt zalegalizowania marihuany medycznej zgłosił klub Kukiz'15. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. "Prawo i Sprawiedliwość nie tyle zamroziło projekt, co skierowało go do notyfikacji Unii Europejskiej. To jeszcze gorsze, bo może trwać nawet dwa lata" - powiedział Interii rzecznik ugrupowania, Jakub Kulesza. 

"Ta ustawa we wrześniu nabierze tempa i będzie procedowana, tak abyśmy mogli się nią jak najszybciej zająć" - zapewnia senator PiS Jan Maria Jackowski. Zastrzega jednak od razu, że prawo musi być tak skonstruowane, aby skutecznie eliminowało każdą próbę użycia marihuany do innych celów, niż lecznicze. W podobnym tonie wypowiada się minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, który dostrzegając lecznicze aspekty marihuany, uważa ją za "niosącą spustoszenie szczególnie w młodych umysłach".

Reklama

To właśnie paniczny strach rządzących jest zdaniem pomysłodawców ustawy przyczyną spowolnienia trybu prac w Sejmie. "Wierzymy, że uda przełamać się ten mit, że marihuana  medyczna to jest narkotyk, a nie lekarstwo. Za każdym razem, kiedy słyszę, że jest to pierwszy krok do legalizacji narkotyków, zastanawiam się, dlaczego w taki sam sposób nie traktuje się morfiny" - dodaje Kulesza.

"Chory nie będzie skazany na szukanie dealera"

Dla potrzebujących leku jest jednak nadzieja na przyszłość. Po pierwsze, obecny wiceminister sprawiedliwości, Patryk Jaki jeszcze w poprzedniej kadencji złożył projekt dopuszczenia terapii "substancjami zawierającymi olej konopny". Wtedy nie udało się go przegłosować. Po drugie, na przykładzie Kory Jackowskiej i refundacji olaparibu (bardzo drogiego leku stosowanego w leczeniu raka jajnika) okazało się, że w obecnej kadencji parlamentu złe przepisy można w miarę szybko zmienić. Wreszcie po trzecie, wszystkie ugrupowania deklarują chęć do kontynuowania prac nad projektem "kukizowców".

Dziś swój projekt ustawy w formie petycji zgłosił też Sojusz Lewicy Demokratycznej. "Jest szansa, że coś się zmieni w tej sprawie, że już nikt nie będzie skazany na szukanie dealera w swoim mieście" - mówi Tomasz Kalita. I choć sam projekt SLD ma być może znaczenie symboliczne, bo w szufladzie marszałka Kuchcińskiego leży już gotowe rozwiązanie, to Tomasz Kalita ma duże szanse, aby stać się symbolem walki o zalegalizowanie medycznej marihuany.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy