Co dalej z fundacją Litewki? Pojawił się komunikat, "jesteśmy zgodni"
"Jesteśmy zgodni, że najlepszą możliwą formą uczczenia jego pamięci, jest dalsze, wspólne realizowanie tego, co sobie wymarzył" - napisali przedstawiciele fundacji Łukasza Litewki w liście otwartym do jego sympatyków. W oświadczeniu podkreślono, że decyzja została podjęta po rozmowie z rodziną zmarłego posła. We wpisie nie zabrakło też ciepłych słów na temat współpracy z Litewką.

W skrócie
- Przedstawiciele fundacji Łukasza Litewki poinformowali o kontynuowaniu realizacji jego wizji i celów.
- Decyzja została podjęta po rozmowie z rodziną zmarłego.
- Łukasz Litewka zmarł w wyniku wypadku drogowego, a kierowca, który spowodował kolizję, usłyszał zarzut nieumyślnego naruszenia zasad poruszania się w ruchu drogowym.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Na profilu Łukasza Litewki w serwisie Facebooku pojawił się list otwarty dotyczący dalszego działania jego fundacji #teamLitewka. Na samym wstępie przedstawiciele organizacji podkreślili, że "ostatni czas był dla wszystkich bardzo trudny".
"Wielu zadawało pytanie - co dalej? My także. Pogrążeni w żałobie, szoku i poczuciu niesprawiedliwości, czuliśmy bezradność, nie znajdując jednoznacznej odpowiedzi. Bo podobnie jak wy, robiliśmy wszystko dla Łukasza. Wspólnie cieszyliśmy się z sukcesów, wspieraliśmy w trudach, pokonywaliśmy przeszkody i szukaliśmy rozwiązań wspierających tę niezwykłą moc, którą obdarowywał innych" - napisano w komunikacie.
Co z fundacją Łukasza Litewki? Przedstawiciele organizacji zabrali głos
We wpisie zaznaczono, że określenie dalszych losów #teamLitewka nie byłoby możliwe bez rozmowy z najbliższymi zmarłego, czyli z jego rodzicami i bratem. Ostatecznie dyskusja na ten temat miała miejsce w środę.
"Jesteśmy zgodni, że najlepszą możliwą formą uczczenia jego pamięci, jest dalsze, wspólne realizowanie tego, co sobie wymarzył" - podkreślono w oświadczeniu.
Przedstawiciele fundacji zaznaczyli, że zdają sobie sprawę, że przed nimi "niełatwe zadanie". Mimo to uważają, że wraz z sympatykami Litewki i jego fundacji "cel nigdy nie zniknie z horyzontu".
"Dobro, którym nas zaraził, wciąż w nas jest, czujemy to w każdym uderzeniu serca. Podsycajmy ten ogień, przekazujmy go dalej i wszystkie ręce na pokład. Wierzymy, że w jakiś magiczny sposób Łukasz będzie czuwał nad nami, nad swoim jedynym i niepowtarzalnym #teamemLitewka" - czytamy.
Nie żyje Łukasz Litewka. Członkowie jego fundacji: Współpraca była zaszczytem
W oświadczeniu członkowie #teamLitewka podkreślili, że współpraca ze zmarłym parlamentarzystą była zaszczytem. Ponadto podziękowali wszystkim obserwującym i sympatykom za "setki wiadomości, telefonów, maili".
"Zachęcaliście, by trud Łukasza nie poszedł na marne i że najlepszą formą upamiętnienia jego niezwykłych dokonań, jest dalsza pomoc tym, którzy tego potrzebują" - ujawniono.
We wpisie zaznaczono, że fundacja oraz społeczność, którą Łukasz Litewka zbudował, są "jego największym pomnikiem". "Pewnie w swojej skromności Łukasz byłby zaskoczony, widząc te wszystkie piękne słowa, które dziś po śmierci są do niego kierowane z różnych stron. Zapracował i zasłużył na każde z nich" - podkreślono.
Łukasz Litewka zmarł w wypadku. Kierowca usłyszał zarzuty
Przypomnijmy, że Łukasz Litewka zmarł tragicznie w wypadku na leśnej drodze. Z ustaleń śledczych wynika, że 57-letni kierowca samochodu niespodziewanie zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym z naprzeciwka na rowerze parlamentarzystą.
Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. W zeszłym tygodniu opuścił areszt po wpłaceniu kaucji. Grozi mu kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Według prokuratury mężczyzna nieumyślnie naruszył zasady poruszania się w ruchu drogowym i spowodował śmierć posła. Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.
Na podstawie zgromadzonych materiałów prokuratura uznała jednak, że część wyjaśnień podejrzanego "budzi wątpliwości". Wniosek o aresztowanie podejrzanego śledczy uzasadniali m.in. grożącą mu surową karą oraz obawą matactwa.












