Cienkowska mówi o "przełomie". Chodzi o relacje z Niemcami
- Naprawiliśmy relacje z sąsiadami, co pozwoliło wreszcie nie tylko wrócić do dialogu, ale przejść w nim do ofensywy w sprawie restytucji - powiedziała Marta Cienkowska w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Chodzi o kwestię dzieł sztuki, które znalazły się w Niemczech i miały zostać zagrabione w trakcie wojny. Minister dodała, że Polska ma już "na tym polu znaczące sukcesy, także dyplomatyczne".

W skrócie
- Minister Marta Cienkowska poinformowała o przełomie w sprawie restytucji dzieł sztuki, zagrabionych podczas wojny, podkreślając naprawę relacji z Niemcami.
- Podjęto działania w sprawie zwrotu archiwaliów obozowych i katyńskich, które trafiły na aukcję w Niemczech; polskie instytucje prowadzą weryfikację obiektów.
- Licytacja kontrowersyjnych dokumentów została odwołana po protestach międzynarodowych organizacji oraz interwencji polskich władz.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Marta Cienkowska w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" odniosła się do kwestii zwrotu z Niemiec do Polski dzieł sztuki zagrabionych w trakcie wojny. Mowa między innymi o dokumentach znalezionych w berlińskiej bibliotece, w tym rękopisie pieśni "Gaude Mater Polonia".
- Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że mamy w tym obszarze przełom, moim zdaniem najważniejszy po 1989 roku - stwierdziła.
Marta Cienkowska: MKiDN naprawiło relację z sąsiadami
Minister kultury i dziedzictwa narodowego dodała ponadto, że jej resort "naprawił relacje z sąsiadami, co pozwoliło wreszcie nie tylko wrócić do dialogu, ale przejść w nim do ofensywy w sprawie restytucji".
- Ten temat podnosimy podczas każdej rozmowy z ministrem kultury Niemiec. Mamy już na tym polu znaczące sukcesy, także dyplomatyczne - po raz pierwszy w proces restytucji zaangażowali się niemieccy politycy na poziomie federalnym - wyjaśniła.
Marta Cienkowska potwierdziła także, że został złożony już wniosek restytucyjny, a ministerstwo ma być "na ostatnim etapie rozmów" w sprawie pierścienia króla Zygmunta I Starego, który znajduje się w niemieckim muzeum biżuterii w Pforzheim.
Minister kultury o postępach w sprawie aukcji archiwaliów obozowych oraz katyńskich
Szefowa resortu kultury odniosła się ponadto do kwestii odzyskania archiwaliów obozowych oraz katyńskich. Mowa o obiektach, które niedawno trafiły na sprzedaż przez dom aukcyjny Felzmann z Neuss.
- To bardzo ważne, że jako państwo polskie zareagowaliśmy odpowiednio szybko. Cieszy również współpraca ze strony niemieckiej - w sprawę zaangażowany był szef kancelarii rządu Nadrenii-Północnej Westfalii, Nathanael Liminski - wytłumaczyła.
- Kolejnym krokiem będzie zbadanie każdego obiektu przez ekspertów polskich instytucji (...). Zweryfikujemy, czy obiekty powinny należeć do państwa polskiego - dodała.
Cienkowska wyjaśniła, że "większość obiektów pochodzi od dwóch kolekcjonerów niemieckich i jednego kolekcjonera czeskiego".
- Musimy stwierdzić, czy to są prywatne rzeczy, znalezione np. w domach, czy może także dokumenty obozowe, co w oczywisty sposób zmienia ich kwalifikację muzealną. Po tej weryfikacji podejmiemy kolejne działania - zaznaczyła minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Niemcy. Skandal wokół aukcji ofiar II wojny światowej
Przypomnijmy, że w połowie listopada Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss miał rozpocząć sprzedaż prywatnej kolekcji, obejmującej dokumenty i przedmioty związane z ofiarami niemieckich, a także sowieckich zbrodni podczas drugiej wojny światowej.
Przeciw aukcji zaprotestował m.in. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, jak również polskie władze. Ostatecznie licytację odwołano.
"Jesteśmy świadomi, że przy ocenie zgłoszenia przedmiotów do licytacji podjęliśmy błędną decyzję i ubolewamy, jeśli tym samym zraniliśmy uczucia osób dotkniętych nazistowskim terrorem lub ich bliskich" - przekazał wówczas dom aukcyjny spod Duesseldorfu.
Na liście obiektów, przeznaczonych pierwotnie do sprzedaży przez Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss, co zauważyła gazeta "Frankfurter Allgemeine Zeitung", wyszczególnione były 623 pozycje. Wśród dokumentów był m.in. list więźnia z Auschwitz "o bardzo niskim numerze" do adresata w Krakowie.
Do licytacji początkowo przeznaczono także pamiątki po dwóch polskich oficerach, ofiarach zbrodni katyńskiej. Każda z nich miała cenę wywoławczą 750 euro.
Źródła: "Rzeczpospolita", "Frankfurter Allgemeine Zeitung"












