Reklama

Chojnice: Jarosław Kaczyński: Polityka naszych poprzedników to podporządkowanie się Niemcom i Rosjanom

- My nie chcemy być pod butem. To jest zasadnicza różnica między nami, a naszymi przeciwnikami. Chcę podkreślić ani niemieckim butem, ani rosyjskim, ani niczyim innym - powiedział Jarosław Kaczyński podczas spotkania w Chojnicach. - Polityka naszych poprzedników, to była polityka podporządkowania się Niemcom, czyli de facto Rosji, bo to było w ich interesie - mówił. W czasie spotkania doszło też do zakłócenia przemówienia prezesa PiS. Z sali padły pytania m.in. o obecność policjantów na wiecach Kaczyńskiego z mieszkańcami.

W czwartek prezes PiS pojawił się na spotkaniu z mieszkańcami w Chojnicach. - By naród budować i go podtrzymywać, by odrzucić politykę wstydu, by odrzucić wszystko, co jest atakiem na naród, by odrzucić Polakom, że nie byli ofiarą, a są współwinni, zwłaszcza podczas II wojny światowej, musimy nasz naród skonsolidować, by był silny i trwał - przekazał. 

Prezes PiS przypomniał hasło "Warto być Polakiem, warto by Polska trwała". - Takiej Polski chcemy, chcemy Polski silnej - mówił. Jak dodał, droga do tego nie jest łatwa. - Naród, by był wspólnotą, musi dokonywać sprawiedliwego podziału dóbr. Tu nie chodzi, żeby wszyscy mieli po równo. Czy tak było w Polsce do 2015 roku? Polityka społeczna była w wymiarach śladowych. Ideologia, która towarzyszyła temu to był liberalizm - przekazał. 

Reklama

 - Wszystko zostało sprowadzone do darwinizmu, czyli walki o byt - podkreślił. - Był też element, który łączył się z ogromnym zakresem patologii społecznej, z nadużyciami, które miały ogromne znaczenie. Nasi przeciwnicy mówią, że Polska jest w ruinie. Ta ruina wgląda tak, że myśmy w siedem lat, obniżając podatki, zgromadzili w kasie publicznej około biliona więcej, niż w poprzednich latach - zaznaczył prezes PiS. 

"Polityka naszych poprzedników to podporządkowanie się Niemcom i Rosjanom"

- Myśmy opanowali gigantyczne okradanie finansów państwowych - mówił. Jak przekazał, PiS udało się odzyskać ukradzione pieniądze podczas rządu koalicji PO-PSL. - To zostało odebrane, nie w tym sensie, że my byliśmy w stanie odebrać, to co nie zostało ukradzione, ale to przestało być kradzione - dodał. Jak zaznaczył, dzięki takim działaniom PiS był w stanie przekazać więcej pieniędzy na programy społeczne oraz na służbę zdrowia. 

- Rzeczywiście, według tych, którzy okradali Polskę, to jest ruina, ale dla ogromnej części Polaków, to nie jest ruina - mówił. 

- Nam się udało o wiele więcej, ale są także sprawy, których nam się nie udało zrobić - podkreślił. Jarosław Kaczyński zaznaczył też, że podczas rządów PiS udało się wzmocnić status bezpieczeństwa Polski. - Jeżeli państwo wzmacnia swoje siły zbrojne, to jego status rośnie - tłumaczył. 

Prezes PiS: Nikomu się nie kłaniamy

Według Kaczyńskiego PiS może pochwalić się prowadzeniem polityki zagranicznej. - My nie kłaniamy się nikomu. Pewien pan, którego znacie na pewno z telewizji, opowiadał o polityce, która doprowadziła do tej wojny, a my z naszej strony mieliśmy ludzi, którzy przed nią ostrzegali. Ostrzegał także mój brat - mówił. 

- Polityka naszych poprzedników, to była polityka podporządkowania się Niemcom, czyli de facto Rosji, bo to było w ich interesie - stwierdził. - Chciałbym państwa zapewnić, nie było takiego przypadku, żeby komukolwiek pod jakimś butem było dobrze. My nie chcemy być pod butem. To jest zasadnicza różnica między nami, a naszymi przeciwnikami. Chcę podkreślić: ani niemieckim butem, ani rosyjskim, ani niczyim innym - mówił. Jak dodał, obecnie "UE służy niemieckiemu interesowi".

Awantura na sali podczas spotkania Jarosława Kaczyńskiego

- My chcemy dyskutować z każdym - powiedział Jarosław Kaczyński, po czym z sali rozległy się krzyki. - Dlaczego kłamiesz? - słychać było z sali. - To czemu nie wpuściliście lokalnego radia Weekend? Po co sprowadziliście tutaj 400 policjantów? Czego się boicie? To jest odwaga? - dało się słyszeć.

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że na koniec spotkania odniesie się do pytań, po czym wrócił do przemawiania. - Osiem gwiazdek, to słowo na "w". Polska nie może być silnym narodem, bo to się nie podoba inny państwom. Otóż nie, będziemy silnym państwem i zniszczymy wszystkich, którym to się nie podoba - mówił po czym odniósł się do pytań wykrzyczanych na sali.

- Nie wiem, czy tu jest 400 policjantów. My mamy prawo do spokojnych spotkań. My Tuska spotkań nie zakłócamy, my nie organizujemy awanturników i różnego rodzaju lumpów do zakłócania - mówił. - Chcemy mieć spokojne spotkania, to jest prawo wszystkich naszych zwolenników, wszystkich polskich obywateli - dodał. 

Jak zaznaczył, "bez ochrony policji spotkania PiS zamieniałby się w awantury, które byłby wykorzystywane przez stacje telewizyjne

"My te pieniądze z KPO będziemy mieć, ale musimy wcześniej wygrać wybory"

Prezes PiS zapowiedział także, że w Polsce potrzebna jest reformacja polskich sądów

- Nie ma prawie dnia, żeby nie zapadał jakiś skandaliczny wyrok. My wiem tylko o tych, które dotyczą osób znanych - mówił. - Tu ciągle jesteśmy blokowani, z jednej strony przez opozycje, która krzyczy, że sądy nie są praworządne, tylko czyje te sądy są? Nasze PiS? Nie. To wszystko byłoby do załatwienia, gdyby nie to, co dzieje się w UE - mówił. - My nie mówimy, że to jest nie do załatwienia. My tą sprawę będziemy podejmować - mówił. 

Jak zapowiedział, obecnie najważniejsza jest "legitymacja władzy". - Potrzebujemy po raz trzeci tę legitymację otrzymać, bo wtedy będziemy silniejsi - podkreślił. - Czemu służy gra z pieniędzmi (z KPO - red.)? Żeby opozycja wygrała - ocenił. - My o te pieniądze walczymy i będziemy walczyć. My te pieniądze będziemy mieć, ale musimy wcześniej wygrać wybory - dodał prezes PiS.

Jarosław Kaczyński odniósł się także do metod PiS na walkę z wysoką inflacją. - Prowadzimy walkę z inflacją, walkę w sposób łagodny - powiedział prezes PiS. - Nie chcemy wzrostu bezrobocia, nie chcemy schładzać gospodarki, a wtedy inflacja by zaczęła spadać, ale bezrobocie by rosło - mówił. - Świadomie nie chcemy doprowadzić do tego, że znowu byśmy się musieli odbudowywać - dodał Kaczyński.

"Dzisiaj media z TVN i Onetem na czele, ale nie tylko one, robią po prostu ludziom wodę z mózgu"

Prezes PiS przywołał rozmowę premiera Węgier Viktora Orbana z szefem polskiego rządu. - Otóż on powiedział pewnego dnia naszemu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu taką rzecz, że mianowicie: "gdybym ja tyle zrobił dla Węgrów, co wyście zrobili dla Polaków, to miałbym 70 procent poparcia", a w ostatnich wyborach miał tylko 53 - mówił. 

- Możecie państwo zapytać dlaczego?, to Polacy są jacyś gorsi od Węgrów, nie doceniają tego? Otóż nie. On po prostu ma także przewagę w mediach - podkreślił Kaczyński. - Oczywiście są media opozycyjne i to silne, jest też silna i agresywna opozycja, która skądinąd prowadziła politykę jeszcze gorszą może nawet niż Tusk - dodał. - Coś muszę powiedzieć dobrego o Tusku - żartował.

Jak mówił prezes PiS, "tam już wszystko, nawet lotnisko w Budapeszcie zostało Rosjanom sprzedane, ale nie przez Orbana, tylko przez jego poprzednika". "Tam jest inna sytuacja w mediach" - mówił polityk PiS.

Prezes PiS odniósł się także do działalności mediów w Polsce. - Dzisiaj media z TVN i Onetem na czele, ale nie tylko one, robią po prostu ludziom wodę z mózgu. Po prostu opisują państwo, którego nie ma. Twierdzą, że w Polsce prześladowaną grupą są oni, chociaż prześladowani jesteśmy my - przekazał. 

- Wszyscy, łącznie ze mną, z naszej strony dostają jakieś wyroki, tamci mogą nie wiem, co zrobić, chyba nawet, gdyby niemowlaka utopili to też by ich uniewinniono - mówił, dodając, że jest to straszne porównanie.

"Jak Tusk dotrwa do następnych wyborów, to pewnie przedstawi się jako kobieta"

Jarosław Kaczyński został zapytany także o to, czy będzie kontynuowana polityka prorodzinna. - Będziemy kontynuować politykę prorodzinną, bo my niezależnie od tego, że polityka prorodzinna przeżywa kryzys. My walczymy o to, żeby kobiety i mężczyźni byli równi, walczymy także o to, żeby nikt nie udawał kobiety będąc mężczyzna, ani nie udawał mężczyzny będąc kobietą - mówił.

- I u nas już wzrosty tych ludzi, zwłaszcza młodych, którzy nagle sobie uświadamiają, ze się czują kimś innym niż są w sensie biologicznym, jest bardzo duża - przekazał. - To się zaczyna rozprzestrzeniać jak epidemia - dodał. - Nie chcę nadmiernie żartować, bo niektórzy mnie za to krytykują, ale mogę państwu powiedzieć, jeszcze jedne wybory to może nie, ale jeśli Tusk dotrwałby do jeszcze kolejnych, to już pewnie się przedstawi jako kobieta - przekazał.  

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kaczyński | Prawo i Sprawiedliwość | Chojnice

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy