Chciał zatrzeć złe wrażenie? Ambasador USA wprost o polskich żołnierzach
- Szanujemy partnerstwo między Stanami Zjednoczonymi a Polską - przekazał w środę ambasador Tom Rose. Dyplomata mówił też o polskich żołnierzach, doceniając ich poświęcenie w wojnie o niepodległość USA. Wypowiedź tę można traktować jako próbę zatarcia złego wrażenia po głośnych słowach Donalda Trumpa. Republikanin podał w wątpliwość zaangażowanie sojuszników w misji w Afganistanie.

W skrócie
- Ambasador USA Tom Rose podkreślił uznanie dla polsko-amerykańskiego partnerstwa oraz wkładu Polski w misje zagraniczne.
- Wypowiedź Toma Rose'a to nawiązanie do wcześniejszych słów Donalda Trump na temat zaangażowania wojsk NATO podczas misji w Afganistanie.
- Słowa Trump spotkały się z krytyką rządów niektórych państw NATO, w tym Wielkiej Brytanii i Polski.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Tom Rose w środę przedstawił priorytety swojej polityki w Polsce. Dyplomata nie szczędził ciepłych słów w kierunku naszego kraju.
- Jak wszyscy wiemy, polscy patrioci walczyli u boku naszej (amerykańskiej - red.) armii w latach 1775, 1776 i 1777. Ten sam duch towarzyszył polskim i amerykańskim żołnierzom, którzy walczyli razem i ginęli razem podczas obu wojen światowych, a ostatnio także w Iraku i Afganistanie - mówił.
Ambasador USA w Polsce odniósł się do wypowiedzi Trumpa na temat NATO
Ambasador USA dodał następnie, że Stany Zjednoczone doceniają starania i zaangażowanie, którymi Polska wykazuje się w trakcie misji zagranicznych oraz współpracy militarnej.
- Szanujemy polskich żołnierzy. Szanujemy poświęcenie Polski. Szanujemy partnerstwo między Stanami Zjednoczonymi a Polską - podkreślił.
Słowa Rose'a to nawiązanie do niedawnej wypowiedzi Donalda Trumpa na temat sojuszników w NATO i ich zaangażowania w zagranicznych misjach.
- Tak naprawdę nigdy ich o nic nie prosiliśmy. Mówią, że wysłali żołnierzy do Afganistanu i to prawda. Ale pozostali nieco z tyłu, nieco z dala od linii frontu - mówił republikanin.
Słowa Trumpa wywołały oburzenie. "Nikt nie ma prawa drwić"
Słowa amerykańskiego przywódcy wywołały oburzenie wśród rządów niektórych państw NATO. - Uważam wypowiedzi prezydenta Trumpa za obraźliwe i szczerze mówiąc oburzające - komentował premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.
Na słowa Trumpa zareagował również premier Donald Tusk we wpisie na platformie X. "22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi" - napisał.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pisał z kolei na platformie X, że "nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy".
Relacje Polska - USA. W KPRP doszło do ważnego spotkania
Przypomnijmy, że w środę w KPRP odbyło się również spotkanie podsekretarz stanu Agnieszki Jędrzak z podsekretarz stanu w administracji USA Sarah B. Rogers, odpowiedzialną za dyplomację publiczną, o czym poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. W spotkaniu wziął udział ambasador USA w Polsce Thomas Rose.
Spotkanie, jak podkreślił rzecznik prezydenta, dotyczyło współpracy przy realizacji projektów związanych z polityką pamięci.
Z kolei we wtorek z ambasadorem USA w Polsce spotkał się natomiast szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Po spotkaniu poinformował na X, że rozmowa z Rose'm potwierdziła, że polsko-amerykańska współpraca na rzecz bezpieczeństwa nie ulegnie żadnej zmianie.
Głośny wpis ambasadora USA. Odpowiedział Włodzimierzowi Czarzastemu
Dodajmy, że w miniony czwartek ambasador USA w Polsce oświadczył, że "ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym". Powodem decyzji są - jak zaznaczył - "oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta USA Donalda Trumpa", które - według Rose'a - "poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem".
W odpowiedzi marszałek Czarzasty oświadczył, że zgodnie ze swoimi wartościami stanął w obronie polskich żołnierzy walczących na misjach i nie poparł kandydatury Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla.
Zapewnił też, że niezmiennie szanuje Stany Zjednoczone jako kluczowego partnera Polski, dlatego - jak napisał - z ubolewaniem przyjmuje deklarację ambasadora USA. "Ale nie zmienię stanowiska w fundamentalnych dla Polek i Polaków sprawach" - zaznaczył.















