Reklama

Reklama

Cezary Tomczyk: Na szczycie Unii polski fotel będzie pusty. Ewa Kopacz będzie tego dnia w Sejmie

"12 listopada Ewa Kopacz będzie tam, gdzie mówi konstytucja - na sali sejmowej. Ona też jest posłem i będzie ślubowała na pierwszym posiedzeniu Sejmu. Będzie chciała również wystąpić. Data pierwszego posiedzenia została przez kancelarię prezydenta wybrana bardzo niefortunnie, bo mógł to być 10 albo 16 listopada" - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM rzecznik rządu Cezary Tomczyk.

Konrad Piasecki: Gdzie będzie 12 listopada Ewa Kopacz? Na Malcie, czy na Wiejskiej?

Cezary Tomczyk: Tam, gdzie mówi konstytucja, czyli na sali sejmowej na pierwszym posiedzeniu Sejmu.

Konstytucja nic nie mówi o obecności ani na Malcie, ani na Wiejskiej. Każe składać tylko premierowi dymisję na pierwszym posiedzeniu Sejmu.

W konstytucji są dwa zapisy, które mówią o obecności pani premier na sali. Pierwszy dotyczy dymisji rządu i zwyczajowo - poza jednym przypadkiem - przyjęło się, że dymisję składa się fizycznie na posiedzeniu Sejmu, ale jest też drugi przypadek o którym pan redaktor nie wspomniał. Czyli ślubowanie poselskie.

Reklama

Ślubowanie poselskie zawsze można odłożyć w czasie.

Ślubowanie poselskie wszystkich posłów odbywa się na pierwszym posiedzeniu Sejmu.

Nie wszystkich, bo są tacy posłowie, którzy przysięgają na kolejnych posiedzeniach Sejmu. Np. cztery lata temu Adam Lipiński nie zaprzysiągł się na pierwszym posiedzeniu Sejmu, tylko na drugim. I został pełnoprawnym posłem i właśnie kończy kadencję. I rozpoczyna następną.

Swoje zdanie wtrącił pan wtedy, kiedy włączyłem przecinek. A po przecinku byłoby właśnie, poza wyjątkowymi przypadkami. Natomiast sytuacja ta jest nieco inna, dlatego, że zgodnie z konstytucją, wtedy kiedy pani premier złoży dymisję swojego rządu na pierwszym posiedzeniu Sejmu, można sobie wyobrazić sytuację, że pan prezydent Duda, godzinę później powoła panią Beatę Szydło i powierzy jej misję tworzenia rządu. I można sobie wyobrazić sytuację, kiedy godzinę później dojdzie do zaprzysiężenia nowego rządu. W związku z tym nie można uczestniczyć w szczycie. To pierwsza sprawa. Druga to ta, że posiedzenie Sejmu jest o godzinie 13. Szczyt na Malcie o godzinie 14.30.

Wyjaśnijmy naszym słuchaczom, którzy może jeszcze nie do końca wiedzą o co chodzi. 12 listopada, kiedy jest pierwsze posiedzenie Sejmu, jest równocześnie szczyt szefów państw europejskich na Malcie i teraz jest właśnie wielki dylemat co z tym fantem zrobić. Ale rozumiem, że jest decyzja, że Ewa Kopacz na Maltę nie pojedzie. Kto w takim razie pojedzie?

Panie redaktorze. Ta data przez Kancelarię Prezydenta przede wszystkim została wybrana bardzo niefortunnie. Można byłoby wybrać 10 listopada, 16 listopada, czy 17 listopada. W związku z tym, że taka data padła, polski premier ani ten ustępujący, ani ten przyszły nie może uczestniczyć w szczycie na Malcie. Ja u pana redaktora, widzę pusty fotel, który obok mnie stoi. I to będzie symbol polskiej dyplomacji na tym szczycie.

Ale zaraz, zaraz. Na Maltę może pojechać Ewa Kopacz wysyłając marszałkowi seniorowi  wniosek o dymisję rządu. To jest zgodne z konstytucją. Donald Tusk cztery lata temu tak zrobił. Ewa Kopacz może upełnomocnić jakiegoś przedstawiciela rządu, który na Maltę pojedzie. Ewa Kopacz może wysłać na Maltę ambasadora Polski przy Unii Europejskiej. Wszystko to jest możliwe.

 Nie. Akurat te rzeczy, które pan mówi nie są możliwe.

Jest możliwe, żeby wicepremier był na Malcie? Jest możliwe, żeby był ambasador?

Jest możliwe uczestniczenie w szczycie pani premier, lub ewentualnie pana prezydenta, jeśli uzyska zgodę rządu. Wtedy pan prezydent posługuje się instrukcjami rządu na takim szczycie. Na sam szczyt, który się odbędzie może polecieć ktoś inny, ale nie na spotkanie szefów państw i rządów. Czyli, na najważniejsze spotkanie, które się tam odbędzie, czyli na szczyt Rady Europejskiej.

Panie ministrze, ale gdyby premier jakiegokolwiek kraju zachorował w tym czasie, mógłby wysłać tam swojego przedstawiciela.

Nie.

Nie mógłby wysłać ambasadora Polski przy Unii Europejskiej?

Nie, nie mógłby wysłać...

To proszę to sprawdzić. Bo ja jestem przekonany, że by mógł.

Jeszcze raz powtórzę: jeżeli chodzi o sam szczyt...

Niech pan jeszcze raz nie powtarza, to już usłyszeliśmy.

Ale powtórzę, bo to ważne. Na sam szczyt, który odbywa się na Malcie, może polecieć polski przedstawiciel. Na spotkanie szefów państw i rządów może polecieć albo szef państwa, albo szef rządu.

Podsumowując ten fragment dyskusji: jest decyzja - na Malcie będzie pusty fotel zamiast jakiegokolwiek przedstawiciela polskiego państwa.

Proszę pamiętać, że decyzja pana prezydenta powoduje właśnie taki scenariusz...

Ale pytam, czy ten scenariusz jest już przesądzony.

Moim zdaniem, mówi o tym polska konstytucja, jeszcze raz o tym powiem...

I tak będzie: puste krzesło na Malcie.

Ale proszę pamiętać, że jest też tak, że jeśli pan prezydent wystąpi do rządu o to, żeby mógł polecieć, to tak będzie. Wydaje mi się...

A wystąpił już?

Nie. Wydaje mi się...

Ale jeśli wystąpi, to - rozumiem - dostanie zgodę rządu na wyjazd?

Wydaje mi się, że są dwa możliwe scenariusze, które zaistniały: albo ta data została wybrana przez przypadek i bardzo niefortunnie przez przeoczenie kancelarii prezydenta - bo wszyscy o szczycie wiedzieliśmy od 10 dni, albo też jest tak, że dochodzi do rywalizacji między Pałacem Prezydenckim a ośrodkiem... nie wiem, czy to Beatą Szydło, czy Jarosławem Kaczyńskim - o prymat w polskiej polityce zagranicznej.

Nie widzę za bardzo tej rywalizacji, bo prezydent Duda nie ma specjalnej ochoty polecieć na Maltę.

Ja pamiętam takiego prezydenta, który kiedyś latał na szczyt Rady Europejskiej - i pan również.

Ja pamiętam, ale pamiętam też, kto mu odbierał samolot przed tymi lotami - i pan również.

Ale pamiętam też, jak ten lot się skończył - skończył się tak, że prezydent poleciał na szczyt Rady Europejskiej.

Panie ministrze, konsekwentnie nie odpowiada pan na pytania, a ja konsekwentnie muszę z pana tę odpowiedź wyciągnąć: czy jest decyzja, że Ewy Kopacz ani żadnego innego przedstawiciela polskiego państwa na Malcie nie będzie?

Konsekwentnie panu odpowiem, że w związku z decyzją pana prezydenta i wybraniem bardzo niefortunnej daty jest tak, że zgodnie z polską konstytucją premier składa dymisję na pierwszym posiedzeniu Sejmu...

I Ewa Kopacz złoży ją osobiście.

...i Ewa Kopacz, która też jest posłem, będzie ślubowała na pierwszym posiedzeniu Sejmu.

I będzie chciała również wystąpić na tym posiedzeniu?

Tak.

Tak. Zamierza, rozumiem, rozstać się jakoś z rządem i rządzeniem.

Taki jest dobry zwyczaj. Proszę pamiętać, że wtedy, kiedy Donald Tusk składał dymisję...

Donald Tusk złożył ją pisemnie cztery lata temu.

Złożył ją pisemnie...

Czyli, rozumiem, złamał ten dobry obyczaj.

Nie, to sytuacja była zupełnie inna, bo wtedy rząd zostawał w tych samych rękach. To jest fakt. Teraz mamy do czynienia ze ślubowaniem, z konstytucyjnym zwyczajem, ale jest jeszcze jeden zwyczaj, o którym nie wspomnieliśmy. Zwyczajowo na pierwszym posiedzeniu Sejmu jest też prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, w którego obecności wybiera się drugą osobę w państwie, czyli marszałka Sejmu...

I dlatego mówię, że Andrzej Duda nie ma zamiaru pojechać na Maltę.

...i w jego obecności ślubują posłowie. Ale decyzja od początku do końca była pana prezydenta. Można było wybrać każdą inną datę...

Ale to może trzeba było spróbować się skontaktować z prezydentem przed wyznaczeniem tej daty. Skoro wiedzieliście, że to jest taka ważna data, to jeden telefon by może wystarczył.

To rzeczywiście ciekawe, bo nie wiem, czy pan redaktor zauważył, ale myślę, że nasi słuchacze na pewno, że od 6 sierpnia wielokrotnie próbowaliśmy nawiązać kontakt z Pałacem Prezydenckim. Powiem więcej: pan prezydent powiedział, że nie spotka się w czasie kampanii wyborczej. Z tego, co wiem, kampania wyborcza skończyła się 23 października i ja ciągle nie zauważyłem, by do tego spotkania doszło. Powiem więcej, na tym szczycie Rady Europejskiej będą się ważyły bardzo ważne sprawy. Szczyt dotyczy uchodźców. Jesteśmy w takiej sytuacji, kiedy polski przedstawiciel przez decyzję kancelarii prezydenta nie będzie mógł w tym szczycie państw i rządów uczestniczyć.

To teraz pytanie bardziej do polityka niż rzecznika rządu: Ewa Kopacz wystartuje na szefa klubu parlamentarnego Platformy?

O to pewnie musi pan pytać panią premier Ewę Kopacz. Jeśli taka kandydatura się pojawi, to na pewno będzie miała mój głos.

A jeśli Ewa Kopacz przegra, mimo pańskiego głosu, to będzie jej polityczny koniec?

Panie redaktorze, toczy się demokratyczna procedura i ja wychodzę z bardzo prostego założenia: im mniej o Platformie w mediach, jeżeli chodzi o jakieś wewnętrzne sprawy, tym lepiej. My potrzebujemy...

No ale będzie rywalizacja. Sławomir Neumann mówi: "Wystartuję przeciwko Ewie Kopacz". Wyobraża pan sobie scenariusz, w którym Ewa Kopacz przegrywa to głosowanie?

Panie redaktorze, w tej chwili jest tak: nam strasznie mocno, wszystkim w Platformie, powinno zależeć na tym, żeby Platforma była zjednoczona. Pani premier Kopacz wielokrotnie dała ku temu powód, żeby wiedzieć, że ona tę Platformę jednoczy. Ja pamiętam, kiedy tworzyła swój rząd 12 miesięcy temu. Pamiętam, jak do tego rządu wzięła Grzegorza Schetynę czy Andrzeja Halickiego. Zawsze zależy nam na jedności, bo Platforma musi być jak jedna pięść. To jest ten moment.

Tak jednoczyła, że przegrała wybory, więc może teraz w ramach jednoczenia i jedności wycofa się i powie: "Grzegorzu, czas na ciebie"?

Proszę pamiętać, że kiedy pani premier przejmowała Platformę Obywatelską, czyli 12 miesięcy temu, to Platforma miała w notowaniach 17 procent. Dziś ma 24 procent i jest najsilniejszą partią...

Miała 30 procent, kiedy przejmowała.

Nie miała. Jest najsilniejszą partią opozycyjną. Pamiętam też, kiedy po wyborach prezydenckich byliśmy na trzecim miejscu, bo wyprzedzał nas Paweł Kukiz. Wtedy zaczęła się kampania, wtedy zaczęła się wielka praca Ewy Kopacz.

Czyli Ewa Kopacz to jest cudotwórczyni?

Ewa Kopacz to jest na pewno silny lider. Wierzę w jej determinację i konsekwencję, ale też wiem, że bardzo zależy jej na jedności Platformy, bo my nie możemy się w tej chwili dzielić. Wszystkie te głosy, które pojawiają się teraz w mediach, wszyscy ci politycy, którzy opowiadają o sytuacji wewnętrznej - to nie działa na korzyść Platformy. My musimy być teraz zjednoczeni...

To już pan powiedział.

...bo musimy być silną opozycją na sali sejmowej.

Ostatnie pytanie. Czy generał Kiszczak zostanie pochowany na wojskowych Powązkach?

Z tego, co wiem - a słyszałem to w państwa wiadomościach...

Nie, z wiadomości to wiemy, że nie wiadomo cały czas. Pytanie, czy rozmawialiście z Hanną Gronkiewicz-Waltz na ten temat, bo to od niej zależy.

Jeżeli pan pyta, czy zajmowałem się pogrzebem generała Kiszczaka - nie zajmowałem się. Ale uważam, że decyzja MON-u, żeby nie przydzielać mu kwatery, jest słuszna.

Konrad Piasecki 

 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje