Był więźniem Łukaszenki. Wobec Poczobuta stosowano specjalną taktykę
Andrzej Poczobut w programie "Polityczny WF z gościem" na antenie Polsat News zdradził, jak wyglądał jego pobyt w białoruskiej kolonii karnej. Strażnicy stosowali wobec przedstawiciela polskiej mniejszości specjalną taktykę, tzw. cios w tłuszcze. Poczobut przypomniał również pokazowy proces. Jak tłumaczył, złamał wówczas "rozkaz" administracji.

W skrócie
- Andrzej Poczobut w programie "Polityczny WF z gościem" opowiedział o swoim pobycie w białoruskiej kolonii karnej i sposobie traktowania go przez strażników.
- Dziennikarz opisał szczegóły pokazowego procesu, podczas którego nie wykonał polecenia administracji.
- W 2023 roku Poczobut otrzymał wyrok ośmiu lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, a po wymianie więźniów wrócił do Polski.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Andrzej Poczobut, dziennikarz, działacz mniejszości polskiej na Białorusi oraz więzień reżimu Alaksandra Łukaszenki był gościem programu "Polityczny WF z gościem" na antenie Polsat News.
W rozmowie z Piotrem Witwickim relacjonował, jak wyglądał jego proces na Białorusi. Działacz spędził tam w kolonii karnej trzy z ośmiu zasądzonych lat.
- Byłem przygotowany na znacznie surowszy wymiar kary - przyznał rozmówca. Białoruski prokurator zarządzał wówczas kary 10 lat pozbawienia wolności, a maksymalny wymiar wynosił 12 lat. - Zrozumiałem, że jest on po prostu figurantem, a decyzje zostały podjęte na górze - podkreślił Poczobut.
Andrzej Poczobut złamał "rozkaz". Wspomniał moment ogłoszenia wyroku
Andrzej Poczobut nawiązał do słynnego zdjęcia z momentu ogłoszenia wyroku. Złamał wtedy "rozkaz" i "patrzył reżimowi w twarz".
- Oni chcieli, by wyglądało to inaczej. Mieliście zobaczyć, jak stoję na rozkaz administracji przodem do ściany, jakby chowam swoją twarz, a dookoła mnie jest tłum mediów. Tak zazwyczaj to wygląda podczas procesów politycznych na Białorusi. Dostałem wówczas rozkaz, by tak stanąć. Kiedy jednak usłyszałem, że wchodzą media, to zrozumiałem, o co chodzi. Natychmiast odwróciłem się - mówił.
Był w białoruskiej kolonii karnej. Wobec Poczobuta stosowano specjalną taktykę
W innej części rozmowy Andrzej Poczobut wspominał pobyt w kolonii karnej. Białoruscy strażnicy zastosowali wobec niego "cios w tłuszcze". To w slangu więziennym kara dla osadzonego, który nie chce się resocjalizować.
- Pozbawia się go paczek żywnościowych z domu, możliwości kupowania w sklepie więziennym, dostaje on tylko więzienne jedzenie. To jest coś, co sprawia, że człowiek jest cały czas głodny - tłumaczył dziennikarz.
Inną karą było prawie całkowite uniemożliwienie wychodzenia z celi. "Spacer" Poczobuta trwał zaledwie 15 minut w ciągu dnia. Resztę doby spędzał w odosobnieniu. Dodatkowe "wychowawcze działania" na Białorusi polegały m.in. na umieszczaniu aktywisty w karcerze.
Pozostali więźniowie w tym czasie przebywali w mniej restrykcyjnym systemie barakowym. Im przysługiwał "przywilej" nieograniczonego wyjścia poza barak.
Andrzej Poczobut. Za co został skazany na Białorusi?
Andrzej Poczobut w 2021 roku został skazany przez białoruski sąd. Zarzucono mu wzniecanie nienawiści i wrogości społecznej oraz wzywanie do działań zagrażających bezpieczeństwu państwa.
W 2023 roku wymierzono mu surowszą karę - osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Wyrok odsiadywał w Nowopołocku.
28 kwietnia doszło do wymiany więźniów między Polską i Białorusią. W jej wyniku Andrzej Poczobut odzyskał wolność. Kilka dni później na Zamku Królewskim odebrał przyznany mu przez prezydenta Karola Nawrockiego Order Orła Białego.














