Reklama

Reklama

Brudziński: Nie wykluczam konferencji Piotrowicza

Wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński powiedział, że nie wyklucza, iż w najbliższych dniach może się odbyć konferencja Stanisława Piotrowicza (PiS), na której wyjaśni on swoją rolę w stanie wojennym. Domaga się tego opozycja.

Posłowie opozycji przywoływali w ostatnich dniach kwestię pracy Piotrowicza w prokuraturze w latach 80. i pytali go o sprawę opozycjonisty z czasów PRL, działacza "S" Antoniego Pikula, który został oskarżony w stanie wojennym o nielegalne rozprowadzanie ulotek.

O to, czy poseł PiS, przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz wyjaśni swoją rolę w stanie wojennym pytał wicemiarszałka Sejmu w programie "Kawa na ławę" Bogdan Rymanowski.

"Mogę powiedzieć tylko tyle: ja nie wykluczam, że taka konferencja być może będzie miała miejsce w najbliższych dniach, jeżeli pan poseł Piotrowicz oczywiście się na to zdecyduje. Ja oczywiście też na to bym liczył" - powiedział Brudziński. Dodał, że nie ma zamiaru tej sprawy relatywizować, dlatego że chodzi o posła z jego partii.

Reklama

"Pan poseł Piotrowicz - dawał temu wielokrotnie świadectwo - tej karty w swoim życiorysie się wstydzi i za nią przepraszał" - dodał. Przypomniał jednocześnie, że w innych partiach politycznych są osoby, które zajmowały znacznie wyższe stanowiska partyjne czy współpracowały z SB.

W ostatnich dniach Nowoczesna złożyła wniosek o odwołanie Piotrowicza z funkcji szefa sejmowej komisji sprawiedliwości, natomiast Platforma - wniosek do komisji etyki poselskiej o jego ukaranie; chce także złożenia przez Piotrowicza mandatu poselskiego. Zdaniem polityków PO fałszuje on swój życiorys i historię oraz jawnie oszukuje wyborców.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek poinformowała, że PiS nie odwoła Piotrowicza z funkcji szefa komisji sprawiedliwości. "Nie będziemy odwoływać posła Piotrowicza z funkcji przewodniczącego komisji sprawiedliwości i praw człowieka, nie przyłożymy do tego ręki" - powiedziała PAP Mazurek. Według niej Platforma powinna zająć się swoimi sprawami i członkami swojej partii, którzy należeli do PZPR.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy