Reklama

Reklama

​Bronisław Komorowski pożegnał się z siłami zbrojnymi

"Obronność należy do najważniejszych spraw, silna armia to warunek niepodległości" - powiedział prezydent Bronisław Komorowski, żegnając się w środę z siłami zbrojnymi. Wicepremier Tomasz Siemoniak podkreślał wieloletnie zaangażowanie Komorowskiego w sprawy armii i jej finansowania.

"Są rzeczy ważne i najważniejsze. Do rzeczy najważniejszych należy bezpieczeństwo, należy obronność kraju. Nie wszyscy tak uważają. Ale każdy, komu w sercu gra odpowiedzialność za Polskę, musi wiedzieć, i powinien dawać temu wyraz, że bez bezpiecznej Polski, bez armii silnej, skutecznej nie będzie niepodległości" - ocenił prezydent w trakcie ceremonii na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego.

"Dlatego dzisiaj, żegnając się ze sztandarem, żegnając się z siłami zbrojnymi, jako ustępujący zwierzchnik sił zbrojnych pragnę serdecznie podziękować tym wszystkim, którzy wiedzieli zawsze i zawsze w tym kierunku działali razem, wiedząc, że sprawy obronności kraju należą do kategorii spraw najważniejszych" - powiedział.

Reklama

Komorowski dziękował wszystkim, z którymi współpracował w sprawach bezpieczeństwa i obronności od 1989 r. Wspominał okres, "gdy trzeba było uporczywie walczyć o reformę polskich sił zbrojnych w duchu najpierw przywracania armii narodowi, jej siły niepodległemu państwu polskiemu, a potem - aby uczynić armię polską wiarygodnym członkiem, wiarygodną częścią sojuszu północnoatlantyckiego".

Ustępujący prezydent dziękował wszystkim współpracownikom z okresu pięcioletniej prezydentury. "Patrzę z radością na rosnącą nowoczesność polskich sił zbrojnych, na ich zwiększającą się skuteczność w działaniu" - dodał. "Zawsze wiemy, że dobrym prawem żołnierza jest być dobrze dowodzonym" - powiedział prezydent. Życzył wojsku, "aby w dalszym ciągu ta zasada znajdowała potwierdzenie w praktyce".

Życzył także "siłom zbrojnym i całemu systemowi obronnemu", by wciąż trwała praca na rzecz umocnienia ich zdolności, "ale również na rzecz umacniania związków polskich sił zbrojnych ze społeczeństwem, z narodem".

"Pragnę życzyć, aby polskie siły zbrojne cieszyły się nie tylko miłością Polaków, ale również szacunkiem, zrozumieniem, że trzeba na polskie siły zbrojne łożyć wystarczającą ilość pieniędzy; należy kochać, ale jednocześnie wymagać i oczekiwać" - powiedział ustępujący prezydent.

"Cieszę się, że w tym miejscu, gdzie dzisiaj żegnam się ze sztandarem, gdzie dzisiaj żegnam się z armią, już w przyszłym roku będzie miał miejsce fragment spotkań w ramach szczytu NATO w Warszawie; że w tym pałacu, gdzie kiedyś podpisano Układ Warszawski, będzie miało miejsce spotkanie przywódców państw członkowskich sojuszu, którego jesteśmy dobra częścią" - mówił Komorowski.

Wicepremier, minister obrony Tomasz Siemoniak dziękował ustępującemu prezydentowi za pięcioletnie zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi. "Ten okres był wyjątkowy pod wieloma względami. Wymagał wielkiej politycznej mądrości, rozwagi i widzenia spraw obronnych w bardzo dalekiej perspektywie. Bez pana zaangażowania i współpracy z rządem nie byłoby takiej armii, jaką mamy dzisiaj. A są to siły zbrojne, które cieszą się wielkim szacunkiem Polaków i wysoką oceną sojuszników. Siły zbrojne, które intensywnie się modernizują i przeszły reformę systemu dowodzenia. Mają zapewnione finansowanie w wysokości 2 procent PKB, a to przecież tradycyjnie środki na obronę były w centrum uwagi pana prezydenta jeszcze jako ministra obrony narodowej" - przypomniał szef MON. Podkreślił, że "własne zdolności obronne to klucz do bezpieczeństwa Polaków, podobnie jak siła i zwartość sojuszu północnoatlantyckiego".

Siemoniak wskazał, że zaangażowanie Komorowskiego na rzecz podstawowej funkcji NATO - kolektywnej obrony zapisanej w artykule 5. traktatu przyczyniło się do "zmiany podejścia do tych zagadnień w sojuszu wobec kryzysu bezpieczeństwa w Europie, przyniosło też "dobre dla Polski decyzje szczytu w Newport". Wicepremier przypomniał, że na ubiegłorocznym szczycie Komorowski wystosował zaproszenie na kolejny szczyt NATO do Warszawy w 2016 roku.

Wicepremier dziękował nie tylko za to, co Komorowski rozbił dla armii jako zwierzchnik sił zbrojnych, ale także wcześniej - jako poseł, przewodniczący sejmowej komisji obrony, wiceminister i minister obrony. "Bez pana nie można sobie wyobrazić budowania demokratycznej, nowoczesnej, profesjonalnej armii" - ocenił szef MON. "Dziękuję za wsparcie, jakiego udzielał pan resortowi obrony narodowej i mi osobiście w ciągu ostatnich lat" - dodał.

Zwrócił uwagę, że prezydent spędził dużo czasu z wojskiem, z żołnierskimi rodzinami, weteranami i kombatantami oraz że angażował się w popularyzację dokonań oręża polskiego.

"Gratuluję dokonań i w imieniu rządu, wojska i własnym serdecznie życzę wszystkiego dobrego na przyszłość - jestem przekonany, że - jak całe pańskie życie - związaną z niepodległością, wolnością i siłą Rzeczypospolitej" - zwrócił się Siemoniak do prezydenta.

Uroczystość, z udziałem szefa Sztabu Generalnego WP i najwyższych dowódców, zakończyła defilada pododdziałów reprezentacyjnych, w tym szwadronu kawalerii. W trakcie ceremonii przed bramą pałacu hałaśliwie demonstrowali przeciwnicy aborcji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje