Reklama

Reklama

Broń atomowa a wschodnia flanka NATO. "FAZ" wskazuje na Polskę

NATO musi na nowo zdefiniować podejście do Rosji, także pod kątem nuklearnego odstraszania - ocenia "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Putin swoim atomowymi groźbami na początku wojny postawił Sojusz w trudnej sytuacji. Polski rząd od początku kwietnia demonstracyjnie sygnalizował, że jest otwarty na amerykańską broń atomową. Jeżeli Putin będzie dalej igrał z ogniem, nie da się już uciec od tego tematu" - ocenia niemiecki dziennikarz.

Niemiecki dziennik pisze w środę o "decydującej fazie prac nad nową koncepcją strategiczną NATO", którą przyjąć mają przywódcy państw Sojuszu na szczycie pod koniec czerwca w Madrycie. "Jest jasne, że będzie musiała ona opisywać radykalnie zmienioną sytuację bezpieczeństwa, szczególnie z uwagi na Rosję" - stwierdza brukselski korespondent "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) Thomas Gutschker.

Jak ocenia, obowiązującą koncepcję z 2010 roku czyta się dziś jak dokument ze świata, który już nie istnieje. Mówi ona m.in. o tym, że "w przestrzeni euroatlantyckiej panuje pokój", a "zagrożenie atakiem konwencjonalnym na terytorium NATO jest niskie". Zgodnie ze starą koncepcją Sojusz "nie uważa żadnego kraju za wroga" i chce "strategicznego partnerstwa" z Rosją.

Reklama

Gutschker przypomina, że strategia z 2010 roku okazała się przestarzała już po czterech latach, gdy Rosja zaanektowała Krym, siłą zmieniając granice w Europie. Dla NATO oznaczało to zwrot: odejście od operacji stabilizacyjnych poza terytorium Sojuszu i powrót do obrony swoich własnych członków, dodaje.

Akt NATO-Rosja "pustą skorupą"

W nowej koncepcji strategicznej kraje NATO "na pewno przedstawią Rosję jako zagrożenie dla porządku międzynarodowego i ich własnego bezpieczeństwa" - pisze dziennikarz "FAZ". Taki kierunek wyznaczono już w deklaracji końcowej szczytu Sojuszu w czerwcu 2021 roku, przypomina. Jednak wtedy Sojusz podtrzymywał swoje podejście, określane zasadą "3D", od angielskich słów Deterrence, Defense, Dialog, czyli odstraszanie, obrona i dialog.

Jak zauważa Gutschker, ramy dialogu wyznaczał Akt Założycielski Rady NATO-Rosja z 1997 roku. Ale po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Sojusz ogłosił, że "Moskwa pożegnała się" z tym dokumentem oraz że nie będzie on już przeszkodą dla koniecznego wzmocnienia wschodniej flanki. "Czy NATO zrobi trzeci krok i także wypowie porozumienie?" - zastanawia się niemiecki dziennikarz.

Ocenia, że nie zanosi się na taki krok. "Niemcy i niektóre inne zachodnioeuropejskie państwa nalegają uparcie na to, by zachować tekst jako "pustą skorupę". Uzasadnia się, że nie można prognozować przyszłych relacji na podstawie obecnego stanu wojny. Możliwe przecież, że również w Rosji zmieni się sytuacja. Poza tym, nie należy schodzić do poziomu Kremla, ale zachować moralna przewagę" - opisuje "FAZ" dyskusje w ramach Sojuszu.

"Kraje wschodnioeuropejskie początkowo reagowały na to alergicznie. Teraz mówi się, że mogą z tym żyć. Niemcy miały wiarygodnie zapewnić, że nie będą powoływać się na Akt Założycielski, by udaremnić znacznie większą obecność wojskową" na Wschodzie - dodaje gazeta.

"Tylko jeden kraj jest jeszcze sceptyczny - Polska" - informuje.

Co z odstraszaniem nuklearnym?

Jak zauważa Gutschker, już samo "wydrylowanie" aktu NATO-Rosja z 1997 roku oznacza, że Sojusz zwalnia się z obietnicy nierozmieszczania na stałe znaczących wojsk. Wskazuje przy tym, że obietnica ta była uzależniona od "przewidywalnego środowiska bezpieczeństwa", które jest już historią.

"Nasuwa to też drugie, bardzo skomplikowane pytanie: co oznacza to dla odstraszania nuklearnego?" - pisze niemiecki dziennikarz. Przypomina, że w dokumencie z 1997 roku Sojusz zadeklarował, że "nie ma zamiarów, planów ani powodu do rozmieszczania broni nuklearnej na terytoriach nowych członków" oraz nie widzi konieczności zmiany polityki nuklearnej NATO w jakimkolwiek punkcie.

Polska "otwarta" na broń atomową

"Godne uwagi jest to, że sekretarz generalny Jens Stoltenberg już w listopadzie 2021 roku ostrzegał tworzoną wówczas niemiecką koalicję przed podawaniem w wątpliwość stacjonowania tej broni w Niemczech. Alternatywą byłoby mianowicie, że broń ta może pojawić się w innych krajach Europy, także na wschód od Niemiec. To wyraźna aluzja" - pisze "FAZ".

Jak dodaje, nowa niemiecka koalicja poparła potem "nuklearne współdzielenie". "Rząd federalny nie chce poruszać tego tematu w ramach koncepcji strategicznej. Także Ameryka na razie się wstrzymuje. Joe Biden jest bardzo ostrożny w sprawach broni nuklearnej" - dodaje "FAZ".

"Ale swoim atomowymi groźbami na początku wojny Putin postawił Sojusz w trudnej sytuacji. Polski rząd od początku kwietnia demonstracyjnie zasygnalizował, że jest 'otwarty' na amerykańską broń atomową. Jeżeli Putin będzie dalej będzie igrał z ogniem, nie da się już uciec od tego tematu" - ocenia niemiecki dziennikarz.

Anna Widzyk/ Redakcja Polska Deutsche Welle 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy