Reklama

Reklama

Brejza: Mój telefon został zhakowany narzędziem do walki z terroryzmem

- Dzisiaj jestem pewien, że mój telefon został zhakowany narzędziem do walki z terroryzmem. Polska dostała takie narzędzie nie po to, żeby walczyć z opozycją. Takie narzędzie używane jest na świecie do walki z najgorszymi terrorystami - powiedział w programie "Graffiti" na antenie Polsat News senator Krzysztof Brejza. W ten sposób odniósł się do podejrzeń inwigilowania go poprzez systemem Pegasus.

Na pytanie dziennikarza Marcina Fijołka, czy którakolwiek z instytucji państwa zwróciła się do polityka w sprawie inwigilacji celem wyjaśnienia tej sprawy, Brejza odpowiedział: Nie.

- Złożyłem zawiadomienie, gdy jeszcze nie wiedziałem, że to jest Pegasus. Polska firma z Gdańska zbadała te sprawę i dowiedziałem się, że byłem inwigilowany. Od trzech miesięcy nie mam żadnej odpowiedzi - przyznał. 

Czytaj też: Dorota Brejza: Szykuję duży pozew przeciw TVP. Ekwiwalent reklamowy to ok. 13 mln zł

Reklama

Krzysztof Brejza: Jestem tego pewien

Senator kontynuował: Prokuratura ma 30 dni na odpowiedź. Może albo wszcząć śledztwo, albo je odrzucić. Tymczasem prokuratura nie zrobiła praktycznie nic. Fakt, że prokuratura przerzuca tę sprawę, świadczy o tym, że to dla nich gorący kamień, który odpychają od siebie.

Na pytanie prowadzącego program: "Czy pan jest pewien, że ustalenia amerykanów są pewne? A może to są fake newsy", Brejza odpowiedział: Dzisiaj jestem pewien, że ten telefon został zhakowany narzędziem do walki z terroryzmem. 

Krzysztof Brejza: Skąd TVP miała dostęp do sfałszowanych SMS-ów?

- Polska dostała takie narzędzie nie po to, żeby walczyć z opozycją. Takie narzędzie używane jest na świecie do walki z najgorszymi terrorystami - dodał Brejza

W programie senator zastanawiał się, skąd w ogóle telewizja publiczna miała dostęp do sfałszowanych SMS-ów. - Nie wykluczam, że sekwencja była taka, że wykradziono moją korespondencję, przerobiono ją i opublikowano w telewizji rządowej. 

"Można uzyskać dużą część informacji na temat działań konkurencji"

Brejza podkreślił, że w żadnej sprawie nie został przesłuchany i że wobec niego nie toczyło się żadne postępowanie. - A mimo to, ktoś się włamał do mojego telefonu podczas kampanii wyborczej - zauważył.

- Ja prowadziłem wtedy kampanię KO, przez mój telefon przechodziły informację dotyczące konferencji prasowych, dużych kampanii, strategii, taktyki. Jeżeli ma się podsłuch permanentny przez trzy miesiące, to można uzyskać dużą część informacji na temat działań konkurencji - stwierdził Krzysztof Brejza

Na pytanie o dalsze plany w związku ze zbadaniem tej sprawy, Brejza powiedział: - Złożyliśmy zawiadomienie we wrześniu. W jednej ze spraw wygraliśmy postępowania zabezpieczające. Sprawy są w toku, będziemy te sprawy wyjaśniać do końca na tyle, na ile będzie to możliwe. 

Czytaj więcej na polsatnews.pl

Reklama

Reklama

Reklama