Reklama

Reklama

Bogdan Borusewicz zaskoczony zarzutami

Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) oświadczył, że jest zaskoczony zarzutami stawianymi mu przez marszałka Stanisława Karczewskiego. Borusewicz wyjaśniał, że ogłosił w czwartek przerwę w posiedzeniu Senatu na wniosek senatora PiS i że działał zgodnie z regulaminem.

Wcześniej marszałek Senatu powiedział, że Borusewicz ogłosił w czwartek przerwę w posiedzeniu Senatu bez skonsultowania tej decyzji. Karczewski oświadczył, że Borusewicz stracił jego zaufanie i że jest rozpatrywana możliwość odwołania go z funkcji wicemarszałka Senatu.

"Jestem zaskoczony. Spotkaliśmy się na konwencie seniorów i wydało się, że wszystkie sprawy zostały wyjaśnione" - powiedział Borusewicz na późniejszym briefingu prasowym.

Wyjaśniał, że po tym, gdy w czwartek w Senacie prezes TK Andrzej Rzepliński przedstawił informację o pracach Trybunału w 2015 r., z wnioskiem o ogłoszenie przerwy w posiedzeniu do 19 października wystąpił senator PiS Jan Maria Jackowski. Według Borusewicza, Jackowski uzasadniał, że senatorowie nie mają czasu przygotować się do debaty nad informacją prezesa TK.

Reklama

"Uznałem, że to jest dostateczne uzasadnienie, które trzeba wziąć pod uwagę" - powiedział Borusewicz. Dodał, że w przeszłości będąc marszałkiem Senatu zawsze uwzględniał "wnioski formalne strony przeciwnej". "I teraz także postąpiłem w ten sposób, uwzględniłem wniosek senatora PiS-u Jackowskiego" - dodał.

Jak powiedział, ponieważ prezes TK przekazał mu, że 19 października Trybunał będzie miał posiedzenie w pełnym składzie, zarządził przerwę w posiedzeniu Senatu do 20 października, tak by prezes Trybunału mógł być obecny podczas debaty nad przedstawioną przez niego informacją.

Borusewicz dodał, że pod względem regulaminowym sprawa jest dla niego jasna.

"Decyzja nadzwyczajna i niespotykana"

"Doszło do sytuacji niespotykanej w historii 27 lat funkcjonowania Senatu, mianowicie marszałek prowadzący, czyli wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz ogłosił przerwę w obradach do 20 października, podczas gdy 19 października mieliśmy mieć posiedzenie" - mówił marszałek Senatu na czwartkowym popołudniowym briefingu. 

Według niego, to "decyzja nadzwyczajna, niespotykana i podjęta arbitralnie bez jakiejkolwiek konsultacji z wicemarszałkami".

Karczewski ocenił, że działanie Borusewicza, to jest "typowe działanie polityczne, jest to działanie bardzo groźne". "Pan marszałek stracił moje zaufanie, bardzo poważnie. W tej chwili rozpatrujemy możliwość odwołania pana marszałka Bogdana Borusewicza z funkcji wicemarszałka Senatu" - dodał.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy