Reklama

Reklama

Bodnar dla "Rzeczpospolitej": Konstytucja jak kiedyś Solidarność

"Dla obozu demokratycznego, obrońców konstytucji to właśnie ona stała się hasłem jednoczącym jak Solidarność w latach 80" – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, podkreślając dodatkowo, że wiele partii na rodzinnej scenie politycznej jest przeciwna temu, co dzieje się ostatnio w Polsce.

Zdaniem rzecznika - odwrócenie zmian forsowanych przez PiS, w przypadku ewentualnego zwycięstwa opozycji w wyborach, będzie kwestią większości konstytucyjnej. Jednak - zdaniem Bodnara - wiele rzeczy będzie można odwrócić już na poziomie ustawowym.

"Obecna scena polityczna - od Biedronia przez SLD po PO, Nowoczesną i PSL - jednoznacznie się opowiada przeciwko temu, co się dzieje przez ostatnie 30 miesięcy" - powiedział Bodnar w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Reklama

Jego zdaniem problem reformy sądownictwa jest "kaskadowy" - od samych ustaw, poprzez brak niezależnych orzeczeń TK, po obecne, przyspieszone działania KRS ws. wyboru nowych sędziów do SN.

Jak podkreśla RPO - większość parlamentarna, chcąc szybko podporządkować sobie instytucje, pomija troskę o standardy i procedury. "Na zasadzie - jeśli musimy połknąć żabę, to trzeba to zrobić szybko, nie zważać na protesty, sprzeciwy, demonstracje. Byle tylko przejść do kolejnego etapu demontażu państwa prawa" - stwierdza Bodnar.

Rzecznik praw obywatelskich dodał także, że jego zdaniem Polska i Węgry nie zwracają się w kierunku autorytaryzmu - jak napisano w "Washington Post" - a w kierunku "konkurencyjnego autorytaryzmu".

"Teoretycznie funkcjonują wszystkie instytucje właściwe dla demokracji: sądy, parlament, izby audytu i kontroli, sąd konstytucyjny, ombudsman. Tylko że one mają w dużej mierze fasadowy charakter" - stwierdza.

"Poprzez różne działania rządzący stwarzają stałą przewagę konkurencyjną nad tymi, którzy aspirują do władzy" - dodał, wymieniając jako przykład niejasności związane z PFN i "szykanowanie działaczy opozycji pozaparlamentarnej".

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Reklama

Reklama

Reklama