Reklama

Reklama

Bocian zamiast orła na 11 listopada. Internauci oburzeni

Forma graficzna, w jakiej wyszukiwarka Google uczciła Święto Niepodległości, u wielu internautów wzbudziła zaskoczenie pomieszanie z niesmakiem, a u niektórych wręcz oburzenie. Powodem całej wrzawy był bocian, który pojawił się zamiast jednej z literek "o" w napisie. W sieci szybko postawiono pytanie, dlaczego nie jest to orzeł. Niezadowolenia nie kryła między innymi posłanka Krystyna Pawłowicz, która uznała, że "przekaz jest kłamliwy". W obliczu ogólnego niezadowolenia Google wydał w sprawie specjalne oświadczenie.

Radość z okazji Święta Niepodległości nieoczekiwanie popsuła wczoraj specjalna grafika, jaką najpopularniejsza wyszukiwarka zaprezentowała na 11 listopada. O ile biało-czerwone barwy, które przybrał napis Google wszystkim się spodobały, to już bocian, który zastąpił jedną z literek "o", u wielu internautów wywołał niesmak, a w ręcz oburzenie.

Na reakcję długo nie trzeba było czekać. Błyskawiczny komentarz wystosowała sama posłanka Krystyna Pawłowicz, która stwierdziła, że "poszarpany, zgarbiony i zakrwawiony bocian" z "największym polskim świętem" bynajmniej nie ma nic wspólnego.

Reklama

"Dlaczego GOOGLE dziś,w dniu największego polskiego Święta Niepodległości witają nas biało-czerwonym zgarbionym,starym bocianem z poszarpanymi, pokrwawionymi piórami, a nie wizerunkiem dumnego białego orła ,symbolu walki i niepodległości? PROTESTUJĘ przeciwko temu kłamliwemu przekazowi i fałszywej nauce!" - grzmiała na Facebooku. 

Swojego oburzenia nie kryli też inni użytkownicy, którzy również zastanawiali się, dlaczego dumnego orła zastąpił sędziwy bocian. "Nie rozumiem Google, od kiedy bocian jest symbolem Niepodległości Polski" - pytał na Twitterze Dariusz.

"Jaki znak twój? - Bocian biały. Dzięki Google" - ironizował Krakers.

W związku z zarzutami przedstawiciele Google'a wydali specjalne oświadczenie, z którego można się dowiedzieć, że inspiracja pomysłodawców wzięła się z jesiennej wędrówki... bocianów.  "Co roku, kiedy zima zbliża się na południową półkulę, bociany ruszają na północ. Ich podróż jest spektakularna. Pokonują tysiące kilometrów, ponad wzburzonymi morzami, ścigając słoneczne lato. Jedna czwarta z nich kończy lot w jednym konkretnym miejscu - w Polsce. Polska, której niepodległość wspominamy co roku w listopadzie, co roku jest domem dla 40 tysięcy par bocianów. To więcej niż gdziekolwiek na świecie. Dziś świętujemy różnorodność, wolność i naturalne bogactwa Polski" - wyjaśniał Robinson Wood.

Tłumaczenie co najmniej mętne. Zwłaszcza, że całą sprawę załatwiałby dobrze nam znany i jakże lubiany orzeł. Tymczasem dostało się, skądinąd sympatycznemu, boćkowi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy