Reklama

Reklama

Biedroń: Zapraszam Tuska i Trzaskowskiego do rozmowy przy okrągłym stole

- Usiądźmy do okrągłego stołu. Zapraszam Donalda Tuska, zapraszam Rafała Trzaskowskiego - mówił w niedzielę Robert Biedroń. Jego zdaniem Kongres PiS i posiedzenie Rady Krajowej PO to "spektakl wojny polsko-polskiej". Ocenił, że "jak zwykle nie ma wizji, nie ma programu, nie ma konkretów". - Od tych konkretów najlepiej uciekać, kiedy wprowadza się taką polaryzację - mówił.

W czasie konferencji prasowej w Pile europoseł określił sobotni wybór Jarosława Kaczyńskiego na prezesa PiS i powrót Donalda Tuska do szefowania Platformie Obywatelskiej jako "spektakl wojny polsko-polskiej, wojny domowej, która przez ostatnie lata trawi polską politykę", przez którą politycy obu formacji - jak mówił - "ciągle się nawalają, nie mając czasu, żeby zajmować się ludźmi".

Podkreślał, że w czasie sobotnich wydarzeń politycy PiS i PO nie znaleźli czasu na zajęcie się sprawami zwykłych ludzi. - Mamy Kaczyńskiego, który jest przywódcą oczywiście tej mafii politycznej, która trawi polskie życie publiczne. Mafii, która obiecała, że zmieni polską rzeczywistość, że ludziom się będzie żyło lepiej (...) Jak jest - państwo bardzo dobrze niestety wiecie - powiedział.

Reklama

PO "ledwo zipie i potrzebuje reanimacji"

Dodał, że powrót Donalda Tuska "dostarczył tlenu" PO, która "ledwo zipie i potrzebuje reanimacji". - Tylko co z tego dla Polski, co z tego dla ludzi? Niewiele niestety usłyszeliśmy. Jak zwykle nie ma wizji, nie ma programu, nie ma konkretów. Od tych konkretów najlepiej uciekać, kiedy wprowadza się taką polaryzację - mówił.

- Usiądźmy do okrągłego stołu. Zapraszam Donalda Tuska, zapraszam Rafała Trzaskowskiego" - powiedział Biedroń. Dodał, że liczy na rozmowę z politykami PO na temat ich wizji i pomyśle na Polskę. "Porozmawiajmy o tym, co chcecie zrobić dla Polski. Po co Donald Tusk wraca do Polski? Żeby tylko podgrzać tę wojnę polsko-polską z Jarosławem Kaczyńskim? Czy realnie odsunąć Kaczyńskiego od władzy - mówił.

Dodał, że chęć realnego odsunięcie PiS od władzy wymaga konstruktywnych rozmów o konkretach. - Jak współpracować na opozycji, w tej różnorodności, traktując się po partnersku, tak żebyśmy osiągnęli ten cel za dwa lata. Bo przypomnę, bez dialogu, bez współpracy, PO przegrywa, ta która mieni się liderką opozycji, sześć, a nawet już w praktyce osiem wyborów z rzędu. Tak dalej być nie może, tak być nie musi - powiedział.

"Chcemy dialogu, chcemy współpracy"

- Jako Lewica chcemy dialogu, chcemy współpracy, ale na partnerskich zasadach, na poszanowaniu podmiotowości i rozmowie o konkretach - zadeklarował polityk.

Zaznaczył, że cała opozycja musi rozmawiać o rozwiązaniach, które przekonają wyborców, że "nie ma sensu już głosować na PiS". - Bo PiS ludzi oszukał, zawiódł, zostawił takie miasta jak Słupsk czy Piła - podkreślił.

Biedroń wskazał, że Lewica proponuje "pakt dla średnich miast" takich jak Piła czy Słupsk, które w 1998 r. straciły status miast wojewódzkich. Polityk zaznaczył, że aby takie, wyludniające się, jak to określił, ośrodki wróciły do swojego poprzedniego statusu, potrzebują dobrej komunikacji, mieszkań z niskim czynszem dla ludzi młodych i miejsc dobrze płatnej pracy. Zaproponował też wprowadzenie europejskiej pensji minimalnej.

Biedroń wskazał też na potrzebę przenoszenia do średnich miast urzędów centralnych. "Dlaczego w Pile nie mógłby być np. Trybunał Konstytucyjny? Dlaczego tutaj nie miałby mieć siedziby, tak jak w wielu krajach, np. w Niemczech, Czechach, w Szwecji, takie urzędy są przenoszone do mniejszych miejscowości. To jest nasz postulat" - powiedział.

Biedroń mówił też o deklaracji sanacyjnej, przyjętej na Kongresie PiS i deklaracji, że nepotyzm będzie zwalczany. - A kończy się jak zwykle (...) Jest napisane na końcu deklaracji o wypalaniu nepotyzmu w PiS-ie, że nie dotyczy to już członków w trudnej sytuacji życiowej, którzy są niezbędni oczywiście do budowania siły spółek Skarbu Państwa. A w praktyce oznacza to oczywiście gwarancję miejsc pracy dla "Misiewiczów i "Obajtków" - powiedział.

W przyjętej w sobotę podczas Kongresu PiS uchwale postanowiono, że współmałżonkowie, dzieci, rodzeństwo oraz rodzice posłów i senatorów PiS nie mogą zasiadać w Radach Nadzorczych spółek Skarbu Państwa ani być; zakaz dotyczy też zatrudniania w spółkach SP członków najbliższej rodziny posłów i senatorów PiS. W uchwale zaznaczono, że zakazy nie obejmują osób, które zostały "zatrudnione/pracują w strukturach spółek Skarbu Państwa ze względu na swoje kompetencje, doświadczenie zawodowe i jednocześnie doszło do nadzwyczajnej sytuacji życiowej".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne