Reklama

Reklama

Belka o swojej funkcji w Iraku

Prof. Marek Belka, który dzisiaj w Bagdadzie obejmie funkcję szefa Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego w Iraku, uważa, że jego misja potrwa trzy do sześciu miesięcy.

Prof. Marek Belka, który dzisiaj w Bagdadzie obejmie funkcję szefa Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego w Iraku, uważa, że jego misja potrwa trzy do sześciu miesięcy.

- Ma ona rację bytu tak długo, jak długo zadań koordynacyjnych nie będzie można przekazać samym Irakijczykom, a z drugiej strony być może ONZ - powiedział.

Poinformował, że jego plan jako przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego dotyczy "koordynacji polityki wewnątrzkoalicyjnej z polityką zewnątrzkoalicyjną".

Dodał, że ma już plan działania, ale nie dotyczy on przemian gospodarczych Iraku - jak o tym mówiono - lecz "koordynacji planów gospodarczych realizowanych z podstawowego źródła finansowania, czyli z eksportu ropy irackiej" oraz tych wszystkich projektów rozwojowych, pomocy humanitarnej, która płynie do Iraku ze strony ONZ i krajów trzecich w ramach pomocy bilateralnej.

Reklama

Belka powiedział, że Komitet, którego będzie szefem, częściowo już istnieje, a częściowo będzie go dopiero tworzył.

- Część ludzi przejmuję niejako po moim poprzedniku generale Timie Crossie - Brytyjczyku, który był zastępcą do spraw międzynarodowych Jaya Garnera (poprzedniego dyrektora Biura Odbudowy i Pomocy Humanitarnej). Wybierają się tam nowi ludzie. Ja dokonam ostatecznych nominacji, czyli zadecyduję o strukturze wewnętrznej tego komitetu, ale tam jest już kilkadziesiąt osób - wyjaśnił Belka.

Znajdą się tam też Polacy. Belka powiedział, że jedzie z nim kilka osób i to "będą jedyni przedstawiciele naszego kraju, bo będzie to już towarzystwo zupełnie międzynarodowe, taki mały ONZ można powiedzieć".

Towarzyszyć mu będą: doświadczony dyplomata, który brał udział w kilku misjach humanitarnych ONZ m.in. w Macedonii i na Cyprze; młody dyplomata, który przebywał w Iraku, arabista, zna teren i język arabski, był zastępcą ambasadora Ryszarda Krystosika w sekcji amerykańskich interesów w polskiej ambasadzie w Bagdadzie; oraz dwóch jego bezpośrednich współpracowników.

Zdaniem Belki, w odbudowie Iraku weźmie udział prawdopodobnie kilkanaście polskich firm i to tych największych. - Tych, które potrafiły znaleźć dobrych partnerów amerykańskich i tych, które potrafiły się zorganizować w konsorcja, które zapewniają dostawców o różnym charakterze, takich jakich akurat będzie potrzeba w Iraku - mówił Belka.

Na pytanie czego mu życzyć, Belka odpowiedział: "Żebym za sześć miesięcy najdalej wrócił zadowolony ze swojej misji".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy