Reklama

Reklama

Będzie apelacja w sprawie tęczowej Matki Boskiej?

Do Sądu Rejonowego w Płocku wpłynęły dotąd dwa wnioski o sporządzenie uzasadnienia wyroku uniewinniającego trzy oskarżone w procesie o obrazę uczuć religijnych. Wyrok dotyczył rozlepienia w 2019 r. wokół jednego z kościołów nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą.

Sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, rzecznik płockiego Sądu Okręgowego, poinformowała, że z Prokuratury Rejonowej w Płocku oraz od pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej wypłynęły wnioski o pisemne uzasadnienie co do całości wyroku w sprawie Elżbiety P., Anny P. i Joanny G., oskarżonych w sprawie o obrazę uczuć religijnych.

- W terminie 14 dni, licząc od doręczenia wyroku wraz z uzasadnieniem, stronie, która o to wnosiła, służy prawo do wywiedzenia apelacji - wyjaśniła sędzia Wiśniewska-Bartoszewska. Dodała, że termin na sporządzenie przez sąd uzasadnienia wynosi 14 dni, licząc od wpływu wniosku.

Reklama

Tęczowa aureola

Sprawa Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. dotyczy wydarzeń z nocy z 26 na 27 kwietnia 2019 r., gdy wokół kościoła św. Dominika w Płocku rozlepiono nalepki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, na których postaci Maryi i Dzieciątka otoczone były aureolami w barwach tęczy. Nalepki te pojawiły się wówczas m.in. na koszu na śmieci i na przenośnej toalecie.

Sąd Rejonowy w Płocku wydał wyrok w tej sprawie 2 marca. Uniewinnił wówczas wszystkie trzy oskarżone, uznając m.in., że ich zachowanie nie wypełniło znamion zarzucanego im czynu, w tym działania intencjonalnego. Wyrok nie jest prawomocny. Tuż po ogłoszeniu wyroku prokuratur uczestnicząca w postępowaniu sądowym, nie wykluczyła złożenia apelacji, zastrzegając, że ostateczna decyzja zapadnie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Złożenie wniosku o takie uzasadnienie potocznie nazywane jest zapowiedzią apelacji.

W procesie Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. uczestniczyli oskarżyciele posiłkowi, w tym były proboszcz płockiej parafii, gdzie doszło do rozlepienia nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, który występował także jako pokrzywdzony oraz działaczka pro life Kaja Godek.

Wsparcie dla osób LGBT

Ogłaszając wyrok, sędzia Agnieszka Warchoł uzasadniała m.in., że gruntowna analiza materiału dowodowego przedstawionego przez oskarżycieli w tej sprawie oraz analiza wszechstronna okoliczności tej sprawy nie wskazały, by oskarżone swoim zachowaniem wypełniły znamiona zarzucanego im czynu zabronionego. Jak podkreśliła, oskarżenie nie wykazało w żaden sposób, że działania oskarżonych były intencjonalnie ukierunkowane na obrazę uczuć religijnych katolików, a zamiarem działań było znieważenie wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej.

Sędzia zaznaczyła, że motywem zachowania oskarżonych było wsparcie osób LGBT, walka o ich równouprawnienie, w reakcji na instalację Grobu Pańskiego w kościele św. Dominika w Płocku, zawierającą treści przyrównujące osoby LGBT do grzechu. - W ocenie sądu, symbol osób nieheteronormatywnych, którego ideą było zwrócenie uwagi na konieczność równouprawnienia ludzi z uwagi na ich orientację, przynależność do płci, nie wyraża żadnych negatywnych myśli, nie niesie ze sobą poniżających czy hańbiących treści - mówiła m.in. sędzia Warchoł, ogłaszając wyrok 2 marca.

Po wyroku biskupi diecezji płockiej wydali oświadczyli, iż nie godzą się z uniewinnieniem oskarżonych o rozlepianie nalepek z Matką Bożą Częstochowską w tęczowej aureoli. Jak przekazali, wyrok sądu w tej sprawie przyjęli z bólem i smutkiem. - Nie godzimy się z wyrokiem, który przez wielu określony już został jako jawne przyzwolenie Państwa na działania wymierzone w religię katolicką, cześć Matki Bożej i przedmioty kultu z Nią związane oraz uczucia katolików. Wyrażamy głęboką nadzieję, że sąd II instancji, zgodnie z prawem, opowie się przeciw dokonanej profanacji, przywracając zachwiane poczucie sprawiedliwości - napisali m.in. biskupi płoccy w swym stanowisku.

Także Akcja Katolicka Diecezji Płockiej, w osobnym oświadczeniu stwierdziła, iż jej członkowie nie mogą pogodzić się z wyrokiem sądu, który - jak oceniono w stanowisku - odczytać można jako przyzwolenie na jawne i publiczne obrażanie uczuć wierzących i na profanowanie jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej.

Obrona chciała uniewinnienia

Proces Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. ruszył 13 stycznia. Odbyły się dwie rozprawy - ostatnia 17 lutego. Podczas procesu oskarżone wyjaśniały m.in., że rozlepiając nalepki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, m.in. na ścianach budynków, nie miały poczucia, iż obrażają uczucia religijne. Swoje działanie określiły mianem akcji. Zaprzeczyły, aby nalepki umieszczały, np. na koszu na śmieci.

Obrona wnosiła o uniewinnienie. Z kolei prokuratura o wymierzenie kary sześciu miesięcy ograniczenia wolności poprzez 30 godzin miesięcznie nieodpłatnych, kontrolowanych prac na cele społeczne. Do wniosku tego przyłączył się pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej, aktywistki pro life Kai Godek. Z kolei pełnomocniczka byłego proboszcza parafii, gdzie rozlepiono nalepki, wniosła o karę półtora roku ograniczenia wolności w formie 30 godzin prac społecznych miesięcznie.

Akt oskarżenia płockiej Prokuratury Rejonowej wobec Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. trafił do sądu w czerwcu 2020 r. Przedstawiono w nim zarzuty z art. 196. Kodeksu karnego, czyli obrazy uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu czci religijnej, za co grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Według śledczych, z przeprowadzonych ustaleń wynika, że wszystkie osoby objęte aktem oskarżenia w sprawie obrazy uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu czci religijnej, działały wspólnie i w porozumieniu.

Do rozlepienia wokół kościoła św. Dominika w Płocku nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli doszło po tym, gdy w Wielką Sobotę, 20 kwietnia 2019 r., w kościele św. Dominika pojawiło się dwoje aktywistów protestujących przeciw aranżacji wielkanocnego Grobu Pańskiego. Na tekturowych pudełkach wypisano na nim m.in. słowa: LGBT, gender, agresja, pycha, odrzucenie wiary, a także - kłamstwo, zboczenia, egoizm, hejt i pogarda.

Między aktywistami a proboszczem parafii, jak opisywały to m.in. media, doszło do wymiany zdań - jeden z aktywistów nagrywał zajście telefonem komórkowym. Gdy na miejsce została wezwana policja, zarzucił księdzu odebranie telefonu, informował też o zaginięciu kart z aparatu. Ksiądz powiadomił z kolei o zakłóceniu obrządku religijnego. Protestujący aktywiści przyszli do kościoła także w Wielką Niedzielę, 21 kwietnia 2019 r.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy